Articles: Dzieje rodziny Aleksandrowicz
8. Wywód nazwiska Alexandrowicz(Aleksandrowicz)
Mieszkańców bojarskiej wsi Łuby najdalej od kościoła nazywano „góralami” Nazwiska mieszkańców okolicznych wsi parafii Międzyrzec Podlaski od 200-stu lat we wpisach akt istniejące: Wólka Krzymowska- Szychterz, Gierguń, Sierhej Łuniew- Żakowicz, Kuzka, Serafin Kożuszki- Wnukowicz, Komińczyk, Wojcieszyk, Łuniewski , Kozłowicz Łuby- Domański, Mikołajczyk, Zbarcki, Siejka, Aleksandrowicz Nazwiska Rusinów formują się z imion własnych i kończą się na – uk, - szuk, - czuk, np. Łukaszuk, Jamiuk, Sidorczuk, Adamczuk, Łukasiuk, Stefaniuk, Byczuk, Filipczuk, Parfiniuk Nazwiska na – wicz są to nazwiska prawdopodobnie tatarskie , Aleksandrowicz, Jakubowicz, Stankiewicz, Konstantynowicz. Herb rodu Alexandrowicz(Aleksandrowicz) Tłumaczenie pierwsza i siódma strona wywodu familii urodzonych Alexandrowiczów. 1strona Exstrakt dekretu wywodowego z Ksiąg Deputacji wywodowej Gubernii Mińskiej Działo się na Sesji Deputacji wywodowej Guberni Mińskiej w Mińsku Wywód Familii Urodzonych Alexandrowiczów Herbu Alexandrowicz Roku tysiąc osiemset osiemnastego, miesiąca grudnia trzynastego dnia –Przed nami Piusem Hrabią Tyszkiewiczem, borysowskiego powiatu marszałkiem zastępującym miejsce guberńskiego prezydenta oraz deputatmi z powiatów Gubernii Mińskiej do przyjmowania i decydowania dowodów szlacheckich obranymi złożony został wywód familji urodzonych Tatarów Alexandrowiczów przez urodzonego Alexandra syna Abrachama Alexsandowicza podpisany. Z której okazało się że ta familia używająca herbu Alexandrowicz dwie kosy ostrzem do siebie obrócone końcami do góry, przez których kos środek w złączeniu się ich, dwie szpady połączone pole białe ma być na wsparcie czego przynosząc równość podług zwyczaju i prawa polskiego nastało, mianowanie na ziemskie posesje od dawnych lat we władaniu onych utrzymujące się dużo niemniej prawa konstytucyjnego narodu polskiego i przywilejówwszystkich Tatarów w kraju polskim zasłużonych za niezależną i szanowaną szlachtę potwierdzających onych prolongatą stanu szlacheckiego równie z rodowitą tego kraju szlachtą nazywających się a szczególnie Konstytucji z tysiąc sześćset siedemdziesiątego ósmego roku. 7strona Guberniańskiego, Borysowski Sowiatoszy Marszałek Pius Hrabia Tyszkiewicz, Swiętorzecki deputat miński, Dominik Ciunelzieweki deputat powiatu Borysowskiego ,Józef Waszlewski deputat brzeski, Julian Kieniewicz deputat powiatuMazurskiego – Robert Rogowski deputat Jhumensic KazimierzLarysta , Domański deputat Słucki, Jan Czarnecki deputat powiatu Pińskiego , Florian Wigiera deputat powiatu Dziśmieńskiego – takowy Exstrakt dekretu pod pieczęcią urzędową dworzańską Gubernii Mińskiej w roku teraĽniejszym tysięcznym osiemsetnym, dwudziestym drugim miesiąca września pierwszego dnia stronie jest wydan. = zgodnośći z księgami świadczę = w zastępstwie sekretarza Delegatury = sekretarz Jerzy Kobyliński Nr 551 =Jest w aktach szlacheckich świadczę =Michał Dunajewski kollegski sekretarz =Czytałem Kazimierz Dulznowski kollegski sekretarz

10. Wspomnienia z zalotów, ślubu i wesela.
Początkowo zaręczyny odbywały się tylko w gronie najbliższych, dopiero w XX wieku zaręczyny zaczęto obchodzić z większym rozmachem. Huczne zaręczyny miały nadawać wagi związkowi.Kawaler przychodził do domu wybranki. W korowodzie towarzyszyli mu świadkowie, rodzice, swatki, muzykanci oraz sąsiedzi. Wszystko to przybierało formę pochodu podczas jarmarku. Wszędzie było kolorowo i gwarno. Panna czekała wraz z rodzicami na kawalera. Zwyczaj witania chlebem i picia wódki następował już podczas zaręczyn, a nie jak obecnie przed weselem. Chleb był maczany w wodzie i soli. Brak chleba symbolizował biedę. Dlatego do zaręczyn również starannie się przygotowywano, a wypiekanie chleba trwało kilka dni. W niektórych okolicach kawaler musiał wykupić panieński wianek wykonany z ruty, rozmarynu lub innych kwiatów polnych. Ogłaszano również co Panna dostanie w posagu. Zaręczyny kończyły się dopiero nad ranem. Przed ślubem trzeba było dać na zapowiedzi i zaprosić gości,. Zwyczaj ten zachował się do dziś. Zapraszanie gości rozpoczynano od najważniejszych w rodzinie i społeczności, aż do zaproszenia wszystkich. Niektóre zwyczaje praktykowane są do tej pory na wielu wsiach. Na dzień przed ślubem w domu narzeczonej wyprawiano rozpleciny inaczej zwane warkoczem a u Pana Młodego odbywał się wieczór kawalerski.

23. O rodzinie Pasiaków z Krzeska.
Rodzina Pasiaków od lewej siedzą: Jan Pasiak(1914-1962) zam. w Warszawie,Władysława Pasiak zd. Walkiewicz(1901-1977) żona Stanisława zam. Zbuczyn, Stanisław Pasiak syn Stanisława (1930-1987) zam.Zbuczyn , Franciszka Pasiak zd. Jagielak(1871-1951) zam. Krzesk, matka Stanisława i Jana, Stanisław Pasiak (1892-1967) zam. Zbuczyn . Od lewej stoją: Czesław Pasiak syn Stanisława (1926-1970) zam. Zbuczyn,Jadwiga Pasiak z męża Pękala(1922-2004) zam Hrubieszów, Franciszk Aleksandrowicz(1923-1994) mój ojciec, zam. Krzesk wnuczek Franciszki Pasiak. Foto przed domem Pasiaków w Zbuczynie lata 30.O rodzinie Pasiaków z Krzeska Królowa Niwa. Na postawie analizy zapisków o uwłaszczeniu chłopów i rozmowy z Waldkiem Cisakiem z Krzeska oraz wspomnień naszych rodziców i dziadków, krewnych i spowinowaconych można stworzyć drzewo genealogiczne rodziny po Janie Pasiaku. Foto 1.poz.14 kolonie dostał Jan Pasiak w roku 1865; Foto 2. poz 14. kolonia została podzielona na Stanisław Cisak, Grzegorz Aleksandrowicz, Mieścicki Bronisław w roku ok. 1923. Wieś Krzesk Nowy (Królowa Niwa) w obecnym miejscu powstała w latach 1865-1867 w wyniku uwłaszczenia chłopów przez Cara (określanego często mianem Cesarz), Aleksandra II po upadku Powstania Styczniowego w 1864 roku. 44 chłopów (gospodarzy) otrzymało po około 1 włóce ( 1 łan mniejszy) t.j. 16,8 ha Otrzymał też Jan Pasiak poz.14, urodził się w roku około 1845, ożenił się u Sidora. Córka Jana Pasiaka Marianna (1865-1900) była pierwszą żoną Andrzeja Cisaka (1861-1933) z Krzeska( druga żona to Józefa Aleksandrowicz(1886-1956) z Łubów. Jan Pasiak miał też syna Michała (1863-1940) który ożenił się z Franciszką Jagielak(1871-1951) i mieli dzieci 1 . Stanisław (1892-1967) zamieszkał w Zbuczynie , jego żona Władysława Walkiewicz (1901-1977) ich dzieci: Jadwiga (1922-2004) zam. w Hrubieszowie, Czesław (1926-1970) zam. w Zbuczynie i Stanisław (1930-1987) zam w Zbuczynie. 2. Franciszka(1897-1982) zamieszkała w Krasewie k/Radzynia Podlaskiego jej mąż to Aleksander Mazur ich dzieci to Marian, Michał i Stanisław. 3. Marianna (1899-1949) zamieszkała w Krzesku Królowa Niwa jej mąż to Grzegorz Aleksandrowicz (1896-1964) z Łubów,ich dzieci to Franciszek(1923-1994) i Janina (1936-....) 4.Władysława (1905-1974) zamieszkała w krzesku Królowa Niwa jej mąż Stanisław Starzyński, ich dzieci to Apolonia, Mieczysław i Lucjan, 5. Zofia (1909-1993) zamieszkała w Krzesku Królowa Niwa jej mąż to Zygmunt Golbiak, ich dzieci to Marysia i Janek.6.Janek(1914-1962) zamieszkały w Warszawie jego żona Marianna zd. Jakimiak ich dzieci to Janek i Dorota. Foto 1, 2 i 3. W latach 1865-1867 zagroda (posesja) Pasiaka Jana miała nr 14, w latach 30-stych Michała Pasiaka miała nr 30, w latach 70-tych Franciszka Aleksandrowicza nr 73 a teraz jest nr 118 i nazwisko Tadeusz Jakimiak.

24. O rodzinie Aleksandrowiczów z Łubów i Starzyńskich i Cisaków z Krzeska.
foto 1 z roku ok. 1920 . Rodzeństwo Jakub Aleksandrowicz(1890-1971) z Łubów osiedlił się w Kwasach, Marianna Aleksandrowicz-Chmielewska z Łubów osiedliła się w Kożuszkach i Grzegorz Aleksandrowicz(1896-1964) z Łubów osiedlił się w Krzesku Królowa Niwa. Ja nazywam się Jan Aleksandrowicz syn Franciszka (1923-1994), dziadek mój to Grzegorz (1896-1964). Mój praprapradziadek to Karol Aleksandrowicz i Krystyna Zbaracka ich syn to Jakób. Jakób Alexandrowicz (1804-1868) z Łubów i Zofia z domu Zachariasz (1803-1870) mieli syna Antoniego Aleksandrowicz (1842-1916) który miał miał trzy żony, z pierwszą żoną Tekla z domu Domańska (1851-1882) miał dwoje dzieci 1.dziecko- Marcysia (1869-1942) - bezdzietna, 2. dziecko- Balbina(1870-1957) wyszła za mąż za Aleksandra Starzyńskiego z Krzeska. Zdrugą żoną Joanną z domu Chmielewska ( 1857-1903) Antoni miał sześcioro dzieci : pierwsza Józefa(1883-1956)jej mąż Andrzej Cisak z Krzeska,drugi Michał(1887-1925) został w Łubach,trzeci Franciszek(1889-1971) ożenił się w Kwasach,czwarty Jakub (1890-1971) ożenił się Kwasach, piąty Grzegorz (1896-1964) ożenił się w Krzesku ,szósta Marianna mąż jej to Alfred Chmielewski z Kożuszek. Antoni Aleksandrowicz figuruje w księdze zmarłych w parafii Krzesk z 3 lutego 1916 r. Pradziadek owdowiał i miał trzecią żonę ale dzieci nie było.

26. Zdjęcia kawalerskie Frania Aleksandrowicza lata 40-te.
Fotografia: Stoją drugi Józef Dziedzic, Kazimierz Główniak, Zdzisław Prokopiak, Mieczysław Starzyński, Lucjan Pasiak, Franciszek Aleksandrowicz, siedzą; Parafiniuk, Franciszek Adamczyk i Parafiniuk. Niżej kolestwo z kawalerki, zdjęcia wycięto! Franciszek Aleksandrowicz i siostra Janina z męża Piechowicz z Wólki Kamiennej. foto 1.Sylwka Pasiak, Franio foto 2.Sylwka Pasiak,Janek Jagielak Roman Główniak,Franio Aleksandrowicz i Marysia Jakimiak- Pasiak, foto 1.Grzesiek Cisak i Franio, foto 2. Grzesiek, Franio i Maniek Mieścicki, foto 3. Franio Gruda, Wacek Prokopiak, Franio, Grzesiek, Maniek i Parafiniuk, foto 4. Parafiniukówna. foto 1. Pierwszy od lewej Janek Jagielak, trzeci Franio, foto 2.W sadku u Cisaków (w tle widać dom Frania Aleksandrowicza), stoją od lewej:Marysia Cisak, Franio, Wacek Prokopiak, za dziewczynką Apolonia Dziedzic- Frydrychewicz,Grzesiek Cisak i Franek Gruda.za płotem Parafiniuk. foto 3. Grzesiek i Franio, foto 4. Roman Główniak, Zosia Adamczuk-Pasiak, Polcia Starzyńska,Franio, Pękalówna i Franek Dziedzic.5. od lewej:Franio Aleksandrowicz, Janina Biarda, Władek Jakimiak, Janina Prokopiak, Stanisław Dnielak, Marysia Jakimiak, Jan Pasiak. foto na wygonie i foto zimą. foto 2. Kazik Pasiak, Grzesiek Cisak, Wacek Prokopiak,Janek Aleksandrowicz z Kwasów i Franio. foto .Zygmunt Filipczuk,Grzesiek Cisak,Roman Dziedzic,Zosia Golbiak- Filipczuk i Franio. foto 2, Kolestwo a Kwsów w środku Janek Aleksandrowicz. Franio na gościnie w Zbuczynie - sierpień 1940 rok. Franio zdjęcie szkolne z 1932 roku-siedzi pierwszy po lewej.

37. Dzieje domu rodzinnego Pasiaków (po Janie) i Aleksandrowiczów.
Mój pradziadek Michał Pasiak (1863-1940), jego ojciec to Jan Pasiak(urodzony w ok. 1840 roku) otrzymał kolonię pod pozycją 14 po uwłaszczeniu chłopów w roku ok.1986 i postawił dom. Prawdopodobnie był to dom jak inne domy które opisuje w swojej monografii Aleksander Pasiak " W pierwszej połowie XIX wieku, domy w Krzesku, według opowiadania starych ludzi wyglądały w następujący sposób: Były to budynki zwykle drewniane z grubych sosnowych bali, ale nie rozcieranych piłą, tylko szczepanych przy pomocy siekier i klinów, i z grubsza ociosane, układane na mech. długość izby mieszkalnej miała około 5m, szerokość 4,5 m, wysokość ścian tylko nieco przewyższała dorosłego, niezbyt wysokiego mężczyzny. Często przy tej dużej izbie był z boku o połowę od niej węższy "wałkierz". Do izby wchodziło się przez sień tej samej szerokości co izba, tylko nieco krótsza, a przedłużeniem "wałkierza" była komora z wejściem w sieni.Drzwi były zawsze dość niskie, tak że każdy dorosły przy przejściu musiał się schylać.Drzwi frontowe zakręcane były na drewnianą zakrętkę, a na noc zasuwane grubą drewnianą zasuwą. Można było ją i z zewnątrz przesuwać wielkim specjalnym kluczem.Każde drzwi zaopatrzone były w wysokie progi.W każdy oknie były cztery kwadratowe szybki. Nie wszystkie te szybki były całe. Prawie w każdej chacie brakowało jedne lub dwóch, albo kawałka.Jeżeli nie było całej szyby, to na jej miejscu tkwiła "baba", to jest zatkany był otwór kłębem zwiniętych szmat. Jeżeli brakowało kawałka to najczęściej dziura zastawiona była kawałkiem tektury lub papieru.Okna przybite były gwoĽdziami i nigdy się nie otwierały.Podłogi żadnej nie bywało. a tylko klepisko z gliny, posypywane u porządniejszych gospodyń białym albo żółtym piaskiem.A do zamiatania zawsze stała w kącie chałupy przy drzwiach miotła brzozowa na kupie znajdujących się tam z paru dni zmiatanych śmieci."

66. Dzień Ojca 23 czerwca...
W naszym kraju święto to jest obchodzone od 1965 roku. Pomimo wieloletniej tradycji niestety nadal cieszy się mniejszą popularnością w porównaniu z Dniem Matki.Dzieci, które chcą wyrazić wdzięczność i miłość swojemu tacie przygotowują tego dnia laurki lub własnoręcznie wykonane prezenty i składają życzenia. Coraz częściej przedszkola i szkoły organizują dodatkowe atrakcje z okazji Dnia Ojca.Dorośli zazwyczaj poprzestają na złożeniu życzeń i wręczeniu drobnego prezentu. Dzień ojca to czas wspomnień Tych,co odeszli,Tych,których kochaliśmy ,a ten wiersz dedykuję mojemu Ojcu.Może usłyszy gdzieś w wieczności ciszy? Był fundamentem rodziny, przystanią bezpieczeństwa strażnikiem mego dzieciństwa, znakiem odwagi i męstwa. Radą wspomagał w potrzebie mocno do piersi przytulił i nie wstyd było się wypłakać w rękaw ojcowskiej koszuli. Za to, że byłeś Przyjacielem, a przede wszystkim za to, że nigdy we mnie nie zwątpiłeś - za miłość...Dzięki Tato. Napisany 2007.06.23 Autor: E_J5 z 12 poziomów

120. Wspomnienia z lat chłopięcych lata 50-te i 60-te.
Wspomnienia z lat dziecinnych. Wspominam z nostalgią lata 50-te, 60-te . Jako dzieci byliśmy podzieleni na grupy: z szosy, koło wygona i z tamtego końca. Wszyscy należeliśmy do grupy wsiowej i mogliśmy bawić się nawet na drodze. Gdy ktoś w stopę wbił sobie się gwóĽdĽ, matka go wyciągnęła i odkażała ranę denaturatem lub gencjaną. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na wygon. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Ojciec wiedział, że pasek albo bat nauczy zasad bezpiecznej zabawy. Nie chodziliśmy do państwowego ani prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóĽnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od pierwszej klasy (tzn. od 7 lat). Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła mama albo babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia albo mama. Dodam, że nikt nie wysyłał babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, poziomki, maliny na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy. Oczywiście na czas. Powrót po zmroku skutkował bezwzględnie karami. Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych.