28. Historia Krzeska i okolic w "Księdze rodu Jasińskich"-Stanisława Orzełowskiego.
Najważniejszym i centralnym miejscem dla wszystkich okolicznych wsi była wieś Zbuczyn. Tam wszystko ogniskowało się, tam znajdował się kościół, do którego w każdą niedzielę i święta szli wierni na modlitwę. Dla niektórych była to droga daleka, bowiem ze wsi Krzesk trzeba było przebyć całe 11 km, z Radomyśli – 8 km, z Radzikowa – około 10 km, z Jasionki 5 km, ze wsi Borki Wyrki około 8 km. Drogi były w fatalnym stanie i trudno porównywać je do dzisiejszych (fot. nr 6). W większości przypadków pokonywano te odległości pieszo, rzadziej konno, a co zamożniejsi gospodarze jechali furmanką (fot. nr 7), bryczką, a zimą – sankami. Wzdłuż wszystkich dróg wydeptane były ścieżynki, czyli jak kiedyś mawiano steczki. Zależnie od pory roku, można było po drodze oko nacieszyć pięknem przyrody, spoglądając na wiosenne leśne zawilce, łąkowe kaczeńce, a także na polne chabry i maki. Można też było w drodze posilić się leśnymi poziomkami, które jak kolorowe kobierce porastały przyleśne drogi


Ostatni odcinek drogi z Jasionki do Zbuczyna, którą przemierzali nasi przodkowie Jasińscy przebiegał Traktem Bitym Podlaskim, mającym rangę drogi państwowej. Była to jedna z pierwszych tak dobrych dróg po prawej stronie Wisły w Królestwie Polskim. Budowana była przez pięć lat (1818-1823). Mówiono wtedy, że zbudowano ją z kamienia szabrowanego (zbieranego wzdłuż traktu, na okolicznych polach). Udział w tej budowie mieli okoliczni chłopi i robotnicy polscy, a także rzemieślnicy żydowscy. Do czasu wybudowania tego traktu, drogi utrzymywane były systemem szarwarkowym, według miejscowych zwyczajów. Nowo wybudowany trakt bity ciągnący się przez okolice Podlasia i Mazowsza ożywiał je pod względem gospodarczym, otwierał nowe rynki w Rosji, będąc także dogodnym szlakiem komunikacyjnym i pocztowym (fot. nr 9).

foto 9. Mapa (aktualna) okolicy wsi Jasionka

Wzdłuż traktu założono stacje pocztowe lub przeprzęgowe. Między innymi także w Zbuczynie (obecnie w dawnym budynku poczty mieści się lecznica dla zwierząt). Stacje posiadały nie tylko pomieszczenia spedycyjne (stajnię i wozownię), lecz także kuchnię i zajazd dla podróżnych (z możliwością noclegu), umeblowany w kanapy, komody i lustra. Tu serwowano mnogie zakąski, kawę i herbatę. Wiedzieć trzeba, że obok przesyłek pocztowych rozwijała się komunikacja pasażerska. Jako ciekawostkę dodam, że dla upamiętnienia budowy Traktu Podlaskiego, wystawiono w 1825 roku z inicjatywy Stanisława Staszica obelisk (ozdobiony dziewięcioma płaskorzeĽbami) w Warszawie na Grochowie (w pobliżu stacji PKP „Wileńska”), zaś jego wierną replikę w Terespolu. Oba pomniki drogowe istnieją do dnia dzisiejszego, a napisy na nich głoszą, iż: „Nakładem narodowym, drogi brzeskiej staj CLXXVIII z głazu ubito”. 178 staj nowopolskich, czyli wiorst liczących po 1067 metrów, co daje 190 kilometrów, bowiem tyle wynosi odległość między Warszawą, a Terespolem .2
Ważnym wydarzeniem dla wsi Jasionka, a także dla całej okolicy było poprowadzenie w 1869 roku kolei żelaznej z Siedlec do Łukowa, która przebiegała w pobliżu tej wsi, po jej południowo-zachodniej stronie. Było to ogromne wydarzenie, w tym regionie nieznane. Opowiadali mi potomni, że przyjeżdżali wtedy ludzie z bardzo odległych miejscowości i całymi godzinami oczekiwali, na ukazanie się „diabelskiej maszyny”. Wtedy nikt sobie nie uświadamiał, jakie zmiany za tym pójdą i co one przyniosą. Nie trzeba było długo na te zmiany czekać i wielu mieszkańców okolicznych wsi, a także z Jasionki, zatrudniło się na Kolei. Ciekawym przykładem tu może być Ignacy Jasiński syn Tomasza, którego potomstwo przez całe pokolenia w tym zawodzie pracowało .
W niedalekiej odległości od Jasionki znajdują się wsie, którym warto poświęcić więcej uwagi. W czasie moich spotkań z kuzynami w terenie po wielokroć przekonywałem się, jak mało wiedzą oni o otaczającej ich okolicy, nie tylko pod względem historycznym, ale także topograficznym. Nawet o tak oczywistych i powszechnie znanych faktach, jak o starym grodzisku w Krzesku, lub wielkim kamieniu narzutowym w Wólce Kamiennej, wielu nie wiedziało, choć mieszkali przecież w sąsiedztwie. Dlatego zdecydowałem się poświęcić kilka kart, na przybliżenie historii tej bliskiej okolicy.
Wieś Krzesk, którą niegdyś zwano Królowa Niwa, była dla mnie ciekawostką od dziecięcych lat. Opowiadał mi tatuś, że założona była przez króla w pierwszych wiekach Państwa Polskiego. Tędy prowadziła jedna z dróg królewskich, wiodących z Krakowa do Wilna. Prawdopodobnie tutaj król zatrzymywał się na dłuższy postój ze swoją drużyną, a także polował w okolicznych borach. Obiegowa legenda głosi, że przejeżdżająca tędy Królowa Jadwiga zachwycała się złocistymi pszenicznymi łanami, które w staropolskim języku zwano „niwami”. Przyznać trzeba, że tutejsze ziemie były bardzo urodzajne i prawdopodobnie stąd powstała nazwa Królowa Niwa. Obok tej wsi biegnie szosa wiodąca z Berlina do Moskwy. Jadąc od strony Siedlec, na ostatnim zakręcie przed wsią po lewej stronie, znajdują się resztki obwałowań wczesnośredniowiecznego grodziska. Gdy w trakcie przebudowy tej drogi w latach 1950‑tych prostowano ostre zakręty, część grodziska znalazła się po drugiej stronie szosy. Dzięki mojemu tacie i ja zobaczyłem te pozostałości. Na początku lat 1960-tych pracowała tam ekipa archeologiczna, więc na pewnym odcinku rozkopanego wału widać było stary drewniany ostrokół.
Po raz pierwszy na terenie powiatu siedleckiego starożytnościami zainteresował się Józef Mikulski, profesor liceum siedleckiego, a zarazem wielki miłośnik archeologii i prekursor terenowych badań archeologicznych na Mazowszu. Zarejestrował w swoim katalogu zabytków Ziemi Siedleckiej między innymi grodzisko w Krzesku, na którym pracownicy Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN w Warszawie, w związku z akcją inwentaryzowania i weryfikowania grodzisk Mazowsza, przeprowadzili badania sondażowe w latach 60-tych XX wieku. Ustalono, że gród w Krzesku powstał w VII-VIII wieku, a przestał funkcjonować w XII-XIII wieku.
Równocześnie z w/w pracami zbadano dwa średniowieczne kurhany-kopce, które od wieków pozostawały w lesie w pobliżu wsi Izdebki. Odkryto w nich kości ludzkie, drobne węgle drzewne, ułamkinaczyń glinianych, odłamki krzemienia. Kurhany te zaliczane są do najstarszych i najciekawszych znalezisk wczesnośredniowiecznych. Zachowały się w postaci niewielkich nasypów, oddalonych około 50 m od siebie. W odległości 4 km od kurhanów na południe, na polach dzisiejszej wsi Królowa Niwa, funkcjonował w tym czasie gród obronny. Taki sam gród, tylko 4 km na wschód od kurhanów, znajdował się we wsi Klimy, albo jak niektórzy to lokują, we wsi Ostoje. Nie ma podstaw, na etapie obecnych badań, do łączenia kurhanów i grodzisk w jeden kompleks czy zespół osadniczy.
Grodzisko 3 w Krzesku otoczone było dwoma wałami, przedzielone fosą, która wypełniona była wodą. Średnica zewnętrzna grodziska równała się około 200 m, zaś wewnętrzna (majdan) około 150 m. Wał zewnętrzny zachował się w wysokości około 1,5 m, a wewnętrzny około 3 m. Część południowa grodu została zniszczona przy przebudowie szosy Warszawa-Terespol w połowie XX wieku, gdy ścinano zakręt. Tak, więc 1/3 grodziska znalazła się po drugiej stronie szosy. Wprawdzie wały są splantowane, jednak ogólny ich zarys pozostał widoczny. Ustalono, że obwałowania grodu były unowocześniane w czasie wieków i rozbudowywane. Dzisiaj grodzisko i wały wokół niego, porośnięte są drzewami liściastymi.
Z kompleksem osadniczym w Krzesku związany był zespół czterech osad otwartych i cmentarzysko szkieletowe we wsi Zawady, oddalone od grodu około 1,5 km w kierunku zachodnim. Piąta osada otwarta, oddalona była od grodu około 2 km w kierunku pólnocno zachodnim, a położona na polach Krzeska Starego. Tu zlokalizowano torfowisko ze śladami starożytnej eksploatacji. Cmentarzysko szkieletowe w Zawadach zostało w poważnym stopniu zniszczone przez wybieranie piasku. W jednym z grobów odsłonięto przy szkielecie szelągi litewskie i koronne króla Jana Kazimierza. W innym, pozłacany medalion z wizerunkiem św. Ignacego Lojoli. Groby z tego poziomu można datować na XVII wiek lub przełom XVII/XVIII. Osadnictwo grodowe w opisywanej części Mazowsza przetrwało do XII-XIII wieku. W następnym stuleciu zaznacza się regres tego osadnictwa. Przyczyn należy szukać w licznych walkach o ziemie nadbużańskie pomiędzy państwem polskim i ruskim.
W XV wieku dochodzi do stabilizacji politycznej, co wpływa na ożywienie osadnictwa. Dochodzi do nowej fali kolonizacyjnej, która znajduje odzwierciedlenie również w okolicy Krzeska Królowej Niwy. Ci nowi osadnicy założyli swoje wsie na terenach położonych w znacznej odległości od byłego skupienia osadniczego, tak jakby nie były im znane miejsca zamieszkania ich poprzedników. Te wsie powstawały w odmiennych warunkach krajobrazowo-środowiskowych i istnieją one do dnia dzisiejszego: - Zbuczyn, Wiśniew, Izdebki, Grodzisk, Jasionka, Krzesk Stary (pierwsza połowa XV wieku), Krzesk Królowa-Niwa (koniec XV wieku), Tchórzew, Plewki, Modrzew, Zawady, Ostoje, Zdany (początek XVI wieku) 4 . To nowe osadnictwo podporządkowane było wpływom Kościoła Małopolskiego, poprzez przynależność do parafii zbuczyńskiej (diecezji krakowskiej, której wpływy sięgały na te tereny, już od XII wieku przez parafię łukowską).
Na przełomie XIX i XX wieku (do II Wojny Światowej) istniał w tej wsi ogromny majątek, którego właścicielami była rodzina Marchockich. To oni głównie byli fundatorami kościoła w Krzesku, zbudowanego w pierwszych latach XX wieku. Po wojnie w 1945 roku posiadłość Marchockich rozparcelowano, a pałac po nich służył za siedzibę władzom gromadzko-gminnym, aż do (prawie) całkowitego wyeksploatowania (fot. nr 10).

foto 10. Pałac Marchockich w Krzesku, widok od frontu. foto 11 . Pałac Marchockich w Krzesku, widok od parku.Zdjęcia z 2006 roku.

Pamiętam, że w pierwszych latach pięćdziesiątych XX wieku zawożono dzieci ze Szkoły Podstawowej w Tchórzewie - na festyn do Krzeska, organizowany z okazji Święta 1-go Maja. Cała uroczystość odbywała się w pięknym przypałacowym parku, gdzie oprócz występów artystycznych serwowano nam darmową oranżadę. Dla wiejskich dzieci były to niezapomniane chwile (fot. nr 11).Krzesk, jako parafia - została utworzona (w większej części z parafii zbuczyńskiej i częściowo z międzyrzeckiej) przez biskupa podlaskiego Henryka PrzeĽdzieckiego, aktem erekcyjnym z kwietnia 1919 roku. Starania o jej utworzenie trwały bez mała piętnaście lat. Pierwszym proboszczem w kościele w Krzesku mianowany został ksiądz Roman Wilde. Według zapisków sporządzonych przez panią Marchocką, a znajdujących się w archiwum wyżej wymienionego kościoła, świątynię murowaną wzniesiono w latach 1910-1914 staraniem księdza Romana Wilde z funduszu parafian, zwłaszcza Zygmunta Ścibor-Marchockiego, który ufundował nadział ziemi pod kościół, plebanię i pod uprawę - na użytek kościelny. W 1919 roku kościół erygowano, w 1920 konsekrowano, a w 1924 roku był wizytowany przez biskupa PrzeĽdzieckiego.
Odpusty w tej parafii przypadają: - na wniebowzięcie, niepokalane poczęcie, na Matki Boskiej Częstochowskiej, świętego Stanisława Kostki i na zakończenie roku. Do parafii należały następujące wsie: Krzesk, Grochówka, Kolonia Kożuszki, Izdebki-Kośmidry, Izdebki-Kosny, Izdebki-Wąsy, Łuby, Łuniew, Maciejowice, Ostoje, Sobicze, Tęczki, Wesółka oraz folwarki: Krzesk i Zawady. Liczba wiernych - 3921, Żydów - 161. Najbliższa stacja pocztowa i kolejowa dla krzeskiej parafii była wówczas w Międzyrzecu, telegraf w Siedlcach, telefon w Krzesku Majątek. W czasie I Wojny Światowej kościół w Krzesku nie doznał większego uszczerbku, natomiast w 1918 roku Niemcy zabrali dzwony z wieży kościelnej. Kościół jest pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej.

Wieś Wólka Kamienna. W rejestrach podatkowych z 1531 roku widnieje jako Wola 5 Kamionowa (patrz fot. nr 4), i ma obszar 1 łana. W 1552 roku zapisano jej nazwę jako „Camyona Volia”,mająca ośmiu osadników należących do drobnych działów szlacheckich; w 1580 roku wioska ta wymieniana jest pod nazwą Wola Kamina i należy do Iwanowskich. Położona jest na dwudziestym pierwszym kilometrze od Siedlec, jadąc Traktem Brzeskim w kierunku wschodnim. Nazwa ta jest ściśle związana z kamiennym głazem, pozostawionym przez lodowiec na tym terenie (fot. nr 12).

foto 12. Kamień polodowcowy we wsi Wólka Kamienna, widok od strony zachodniej.foto 13. Kamień polodowcowy we wsi Wólka Kamienna, widok od strony wschodniej. Zdjęcia z 2006 roku.

Kamień przeleżał nienaruszony przez tysiące lat. Dopiero w czasie II Wojny Światowej Niemcy próbowali spożytkować go na potrzeby reperacji dróg. Nawiercili otwory w nim i materiałem wybuchowym odłupali jego część,pozostawiając go jednak na miejscu (fot. nr 13). Największym zagrożeniem dla tego pomnika przyrody okazało się zanieczyszczone powietrze i tzw. kwaśne deszcze. Ten olbrzymi kamień narzutowy leżący na polu tuż za wsią od południowej strony, stracił dzisiaj swoją gładkość i stał się porowaty. Każdego roku skażone powietrze, woda i mróz dokonują postępującej erozji, co widoczne jest gołym okiem. Liczne okruchy znajdujące się wokół kamienia świadczą o tym, że to, czego nie dokonała natura przez tysiące lat, dokonał swoim bezmyślnym działaniem człowiek. Wskutek dużej emisji zanieczyszczeń wysyłanych do atmosfery, efekt jest taki, że spadające deszcze wiążą się po drodze z zanieczyszczonym powietrzem, tworząc silnie żrące związki, tzw. kwaśne deszcze. Potrafią one zniszczyć najpiękniejsze pomniki architektury wytworzone przez ludzkość, a także najtwardsze pomniki przyrody w postaci ogromnych kamiennych głazów. Rozpadający się narzutowy głaz w Woli Kamionowej - dzisiejszej Wólce Kamiennej, jest tego wymownym przykładem.
W czasie moich wędrówek po gniazdach Rodu Orze(y)łowskich i Rodu Jasińskich mogłem się przekonać, jak mało osób wie o takiej osobliwości, jaką jest ten wielki kamień. Nie jest on widoczny z Traktu Podlaskiego i aby do niego dotrzeć, trzeba przejechać przez wieś (jadąc na wschód) i na zakręcie zjechać w prawo na drogę-wygon. Po przejechaniu około 250 metrów znów należy skręcić w prawo, w polną dróżkę, aby po 150 metrach zobaczyć po lewej stronie wielki narzutowy głaz, leżący na prywatnym polu. Można do niego dojść miedzą. Ma on w obwodzie ponad 15 metrów. Warto go zobaczyć.

Wieś Radomyśl. Postrzegana jest jako osada stara, od bardzo dawna istniejąca. Etymologia tej nazwy nie jest w pełni znana. W starych dokumentach występuje w dwuczłonowej nazwie, jako: Radomyśl-Sędki 6 , Radomyśl-Sądki, Radomyśl-Szatki. W rejestrze poborowym powiatu łukowskiego z drugiej połowy XVI wieku występują dwa znaczące nazwiska, przypisane do wsi Radomyśl - Radomyski i Sandkowski 7 . Według Encyklopedii Powszechnej Orgelbranda wydanej w 1865 roku, wieś Radomyśl założona została w 1584 roku przez Jakuba Sieniawskiego, dziedzica, któremu król Batory dał na to przywilej, nadając mieszkańcom prawo niemieckie, z wyjęciem spod sądownictwa wojewodów, kasztelanów, starostów itd. Ustanowiony został tymże samym przywilejem „w Radomyślu” targ jeden raz w tygodniu, jarmark w maju i cechy rzemieślnicze. Ażeby zachęcić do osiadania i budowania się, mieszczanie uwolnieni zostali na lat cztery od wszystkich podatków. Król Władysław IV przydał w 1633 roku nowym przywilejem jeszcze jeden targ tygodniowy i dwa jarmarki. W tej samej nocie Orgelbrand pisze, że wojny polsko-szwedzkie tak miasteczko zniszczyły i zubożyły, że od tego czasu nie zdołało się podĽwignąć 8 . Na początku XIX wieku Radomyśl wzmiankowana jest jako wieś i folwark, należąca do parafii Zbuczyn, oddalona o 12 km od Łukowa i 18 km od Siedlec. Od początku istnienia do końca I Rzeczpospolitej związana była z Ziemią Łukowską. Częste napady i zniszczenia wojowniczych Jaćwingów, Litwinów, Prusów, a także Tatarów przeszkadzały w zaludnianiu ziemi na wschód od Łukowa. Prawdopodobnie z tego okresu pochodzi tzw. mogiła Jaćwingów odkryta w 1990 roku na wzgórzu opadającym ku rozległym łąkom, dawnym torfowiskom między wsią Radomyśl,a Okninami.
Pod datą 30 września 1923 roku Aleksander Szostek, dyrektor miejscowej szkoły w prowadzonej przez siebie kronice szkolnej zapisał, że około 1866 roku we wsi Radomyśl została założona szkoła i mieściła się w budynku zakupionym przez wsie: Radomyśl, Zabłocie, Okniny, Januszówka i Dziewule. Parafia we wsi Radomyśl została utworzona w 1931 roku, zaś murowany kościół wzniesiono w 1936 roku. W dniu 4 lipca 1937 roku w nowo otwartej parafii Radomyśl odbyła się uroczystość jubileuszu 50 lat kapłaństwa księdza prałata Szymona Pióro. Pochodził on ze starej szlacheckiej rodziny Piórów, osiadłej przeważnie we wsi Pióry Wielkie i rozgałęzionej w szerokiej okolicy. Ksiądz Szymon urodził się w 1864 roku we wsi Chromna z ojca Piotra-Jakuba i matki Ewy z Chromińskich. Do gimnazjum uczęszczał w Siedlcach, natomiast seminarium kończył w Lublinie i w roku 1887 został wyświęcony na kapłana w Warszawie. Pracował na różnych placówkach, lecz w 1934 roku na własną prośbę zrzekł się probostwa, pragnąc resztę życia swego poświęcić na modlitwę i przygotowanie się do wieczności. Właśnie ks. Szymon Pióro, rodem ze wsi Chromna w połowie pokrył koszt budowy kościoła w Radomyśli.
Około 1991 roku, okolicę obiegła sensacyjna wieść. Oto w pobliżu wsi Radomyśl, przy pozyskiwaniu żwiru z pagórka morenowego zwanego Wysoką Górą natrafiono na ludzkie szczątki. Powiadomiono wtedy odpowiednie władze (gminne i wojewódzkie), które w trybie natychmiastowym wstrzymały prace przy eksploatacji żwiru. Jako jeden z pierwszych sprawą zainteresował się miejscowy proboszcz, który w lot pojął, że odkryte szczątki mogą mieć znaczenie archeologiczne. Na miejscu sprawę zbadał przybyły z Warszawy geolog, jednak z braku funduszy, przeprowadzono tylko sondażowy wykop, który z powrotem zasypano. Okazało się, że znalezisko jest prawdziwie sensacyjne. Znalezione szkielety świadczyły, że zmarłych chowano w pozycji pochylonej lub klęczącej, twarzą do wschodu. Niektóre czaszki odcięte od tułowia z jednym kręgiem szyjnym, ułożone były w nogach zmarłego i na skroniach miały wycięte znaki w kształcie litery „V”. Nikt nie wie, jakie miały one znaczenie, po co i przez kogo zostały wykonane. Prawdziwą sensację wzbudziła szczęka – znacznie krótsza niż u normalnego człowieka. Ponadto zdobiły ją dwa duże, niemal śnieżnobiałe kły. W wykopie znaleziono kilka okrzemków, kawałków ceramiki i wiele odłamków z porozbijanych czaszek. Grubość owych odłamków była, co najmniej trzykrotnie większa od grubości czaszki współczesnego człowieka. Znaleziono też szczękę, która miała niespotykane uzębienie. Widać w niej było wyraĽnie, że w niektórych miejscach zęby rosły w podwójnym szeregu. Poza tym za przednimi zębami widać było ślad po dużym, pojedynczym zębie.
Żadna z legend tego regionu nic na ten temat nie wspomina. Wiadomo jedynie, że w 1264 roku w okolicach odległego o kilkanaście kilometrów Łukowa, książę Bolesław Sprawiedliwy stoczył krwawą bitwę z Jaćwingami. W Encyklopedii Powszechnej Samuela (1810-1868) Orgelbranda z 1865 roku można przeczytać na ten temat: -„Na pamiątkę owej bitwy znajduje się znaczny kopiec, dotąd mogiłą Jaćwingów przez lud miejscowy nazwany”. Przypomniano wtedy sobie doniesienia angielskiego naukowca pt. „Pamiętnik archeologa”, które pasowały do odkryć dokonanych na Wysokiej Górze: - „Znalazłem czaszkę, która miała za przednimi zębami pojedynczy kieł. Czaszka ta leżała w grobie, lecz była równo ucięta i znajdowała się w nogach zmarłego. Zdarzało się, że ludzie odkopywali nieboszczyka i stwierdziwszy, że ciało jest w stanie nienaruszonym po kilku latach od pochowunku, odrąbywali mu głowę i kładli ją w nogach. Mógł to być ktoś, kto nie był już tylko martwym człowiekiem. Dopiero po tym zabiegu ciało rozpadło się”. Przytoczono jeszcze fragment księgi anonimowego autora z XVIII wieku: - „A ci, którzy mieli podwójne zęby przeszkadzali po śmierci ludziom i musieli powtórnie umierać. A trudno ich było zabić znowu, bo głowy mieli jakoby z kamienia”. I dalej: „I choć za życia byli zwykłymi ludĽmi, znaczono ich specjalnym znakiem nad uszami tak, aby zawsze był widoczny. Często wówczas umierali” 9 .

Wieś Plewki. Taka nazwa wsi funkcjonuje samodzielnie tylko w mowie potocznej, zaś w dokumentach urzędowych nosi nazwę dwuczłonową – Tchórzew-Plewki. Jest to stara wieś, której założenia należałoby szukać w pierwszych wiekach państwa polskiego. Prawdopodobnie istniał tu duży folwark, Tchórzew, który uległ podziałowi na trzy części: Tchórzew-Główki, Tchórzew-Rogale i Tchórzew-Plewki. Z upływem czasu przybywała tu i osiedlała się szlachta, tworząc swoje zaścianki. W 1580 roku Tchórzew-Główki wzmiankowany jest jako folwark i wieś. Zaś Tchórzew-Rogale i Tchórzew-Plewki wzmiankowane są w 1531 roku jako wsie szlacheckie. W tym czasie pojawił się tam gospodarz o nazwisku (lub przydomku) Plewka (lub Plewczyna), który płacił powinność” od 1/2 łanu. Cała wieś Tchórzew-Plewki miała obszar 1 łana (staropolski łan obejmował 146-156 ha)10. Według rejestru poborowego województwa lubelskiego z 1620 roku: - „Pan Wojciech Tchorzewski-Plewka ze wsi Tchorzowa-Plewków od siebie i częśników swych z włók 2, które sami orzą, płacą florenów 4. Pan Mikołaj Plewka z Tchorzowa Plewków z częśnikami swemi z 2 włók, które sami orzą, płacą florenów 2 i gr 20”.
Dzisiejsza wieś Tchórzew-Plewki ma w swym ograniczeniu około 300 ha i około 33 gospodarzy. Ze swojego dzieciństwa pamiętam, że miała ona zwartą zabudowę i prawie wszystkie budynki były drewniane, kryte słomianą strzechą. Wieś tonęła w zieleni, na każdym podwórku było po kilka starych drzew, przeważnie wiązy, lipy i dęby, przeplatane opasłymi gruszami. Wzdłuż drogi, jak okiem sięgnąć, przy każdym podwórku, także rosły ogromne starodrzewy (fot. nr 14).

foto 14. Powrót do swoich domów, po wykopkach u rodziców we wsi Plewki. Od lewej: Andrzej ,Teresa ,Basia , Józef. Zdjęcie z około 1975 roku. foto 15. Od lewej u góry: Józef Grodzicki, Albin , Krzysztof Pogonowski, Roman Chromiński, Andusz Krasuski, Tadeusz Głuchowski, Antoni Tchórzewski. Na dole: Zbigniew , Barbara Chromińska, Krzysztof Chromiński, Elżbieta Wacławek, Stanisława Jastrzębska, Alicja Chromińska, Teresa , Zygmunt Chromiński, Napoleon Niwińskii i autor "Księgi rodu Jasińskich"- Stanisław Orzełowski. Zdjęcie z 2000 roku

Droga przez wieś była kręta, omijała liczne sadzawki, których w całej wsi było pięć. Miały one powodzenie wśród młodzieży, gdyż innej możliwości kąpieli nie było. Zimą zaś, śmigaliśmy po nich na drewnianych łyżwach, podkutych kabłąkiem od wiadra. Wieś wprawdzie nie była wielka, ale bardzo urodzajna w dzieci. Licząc tylko w moim domu było nas dziewięcioro, ale w innych domach także były liczne gromadki.39
Gdy w 2000 roku zorganizowałem spotkanie dla dziewcząt i chłopców z Plewek, urodzonych w latach 1940-1955, to naliczyłem nas 54 osoby. Na spotkanie w dniu 24 czerwca przyjechało do Plewek ze wszystkich zakątków Polski 35 osób (fot. nr 15). Z niektórymi nie widziałem się czterdzieści lat. Było to niezapomniane spotkanie. Ze śpiewem i muzyką akordeonową szliśmy przez wieś, odwiedzając wszystkich seniorów (fot. nr 16). Ci, którzy przyjechali po wielu latach do Plewek, niestety zobaczyli zupełnie inną wieś, całkowicie różniącą się od tej, którą pamiętali sprzed lat. Znikła drewniana zabudowa, nie ma też starych drzew, nie słychać śpiewu ptactwa, którego niegdyś było tak dużo. Wieś stała się odkryta i jakaś pusta. Nie widać w niej życia i tych dzieci na drodze, jak dawniej bywało. Tylko bociany po staremu klekotały na podwórku u Orzełowskich potwierdzając, że nie pomyliliśmy wsi i naprawdę jesteśmy w Plewkach (fot. nr 17).

foto 16. Na pierwszym planie od lewej: Andrzej , Stanisław Chromiński, Teresa , Józef ,Janusz Komorowski, Tadeusz Głuchowski, Jerzy Grodzicki, Zbigniew z akordeonem, Krzysztof Pogonowski, Alicja Chromińska, Albin , Tadeusz Krasuski, Henryk Krasuski, Roman Chromiński, Zygmunt Jastrzębski.Zdjęcie z 2000 roku. foto 17. Bociany w Plewkach, towarzyszące rodzinie Orzełowskich i przyleśny krajobraz.

2 Maciej Podgórski: Traktem bitym przez Podlasie. Lublin, KAW, 1982.
3 Józef Mikulski – Grodziska w powiecie siedleckim „Przegląd Archeologiczny”, tom VI 1937-1939 s 102
4 Joanna Kalaga - wczesnośredniowieczny kompleks osadniczy w Krzesku Królowej Niwie, Mazowiecki Ośrodek Badań Naukowych im.Stanisława Herbsta, Stacja Naukowa w Siedlcach, Towarzystwo Miłośników Podlasia, Siedlce 1988
5 Wola – nazwa dawana wsiom rolniczym, pojawiającym się już w pierwszej połowie XIII wieku i stanowiącym w stosunku do innych odrębną kategorię osad, ze względu na ludność używaną do zasiedlenia takowych i nadawane im swobody. Potrzeba zużytkowania pustych obszarów leśnych należących do książąt, duchowieństwa i rycerstwa, obok wzrostu liczebnego klasy ludzi wolnych, ustania handlu niewolnikami i zmniejszania napływu jeńców wojennych, wywołała zakładanie wsi z ludnością wolną, bądĽ przybywającą z obcych krajów, Niemiec przeważnie, bądĽ krajową. Osadnikom tym dawano dział ziemi z uwolnieniami na pewną liczbę lat (do 20) od wszelkich czynszów, opłat podatków, a przy tym po większej części odrębne urządzenia i prawa niemieckie.
6 Językoznawcy mówią, że jest to nazwa dzierżawcza i wywodzą ją od imion: Radomysł i Sędzisław
7 Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, red. Filip Sulimierski, Bronisław Chlebowski, Władysław Wolewski. T. IX. Warszawa, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe.
8 Samuel Orgelbrand: Encyklopedia Powszechna. T. XXI. Warszawa 1865, s. 876
9 Zbigniew Juśkiewicz: Góra wampirów. „Sztandar Młodych” Nr 13 1991.
10 Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, red. Filip Sulimierski, Bronisław Chlebowski, Władysław Wolewski. T. XII. Warszawa, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe.
No Comments have been Posted.
Post Comment
Please Login to Post a Comment.
Ratings
Rating is available to Members only.
Please Login or Register to vote.

No Ratings have been Posted.