Articles Hierarchy
Articles: Dzieje Podlasia i Mazowsza
11. Dzieje Podlasia i Mazowsza
Kraina historyczna położona między górną Narwią a Bugiem na pograniczu Prus, Litwy, Rusi i Mazowsza.Przez wieki stanowiła przedmiot sporów terytorialnych między sąsiadami. Podlasie podlegało różnym wpływom politycznym, gospodarczym i kulturalnym.Obecni mieszkańcy tej krainy to tworząca się przez wieki mieszanka kulturowa, której podstawę stanowiła ludność polska, ruska i białoruska. obecnie tereny Podlasia znajdują się w trzech województwach: podlaskim, mazowieckim i lubelskim.PODLASIE opracowano na podstawie biuletynów „HASŁO” z 1925 i 1926 roku z Seminarium Nauczycielskiego w Siedlcach. Jako kraina geograficzna ma Podlasie wyraĽnie naznaczone granice: południową i północną. Ta ostatnia według zgodnych orzeczeń geografów polskich prowadzi Narwią, Biebrzą i Kanałem Augustowskim aż do Niemna: ma ona charakter bardzo podmokłej doliny, szczególnie nad Biebrzą, gdzie stale ciągną się bagna bądĽ z prawej bądĽ z lewej strony. Pas drobnych jezior na wschód od Tyśmienicy i dolnego Wieprza, jak Domasznie, Okuniew, Selubie itd. można uważać za granicę Południową Podlasia. W ten sposób łączy się Podlasie z wyżyną Lubelską i pojezierzem Prusko- Mazurskiem, a wobec tego uważne jest za pomost łączący pas wyżyn południowych z czysto lodowego pochodzenia pasem pojezierzy nad Bałtykiem. Wznosząc się przeciętnie 150-200 npm., a więc wyzej niż sąsiadujące z nim Mazowsze i Polesie- jest Podlasie tez progiem w pasie Wielkich Dolin, a więc i w tym kierunku gra rolę pomostu. Pomost ten obejmują 3 wielkie pra-doliny, które następnie stały się wielkimi arteriami , którędy wody wschodu łączyły się w okresie lodowcowym z wodami zachodu. Dość głęboko przeważnie wcięła się dolina Bugu rozdziela pomost ten na dwie główne części . Część tej wyżyny ograniczona na wschodzie i północy łukiem Bugu a od południa doliną Wieprza i Tyśmienicy, nosi nazwę łukowskiej; większa jej część sięga 150-200 m. a w niektórych punktach w okolicy Łukowa dochodzi nawet 220 metrów n.p.m. Na zachodzie wyżyna ta przechodzi stopniowo, bardzo łagodnie obniżając się, w bagnistą dolinę Wisły ,na wschodzie zaś spada przeważnie zaś stromo do Bugu, którego brzegi SA zwykle wysokie bądĽ z jednej, bądĽ z drugiej strony. Od Tyśmienicy do Krzny i wzdłuż doliny Krzny ciągnie się bardzo zabagniony pas, jedna z wielkich paradolin który na południowym wschodzie odcina nieco suchszy pas, który niezauważalnie pochyla się ku Bugowi i pasowi błot i jezior, które uważne są zwykle za dalszy ciąg Polesia chociaż leżą po lewej stronie Bugu. Budowa geologiczna tej wyżyny wykazuje wszędzie obecność piasków lub glin dyluwialnych z głazami narzutowymi na pokładzie szarych iłów lub piasków z węglem brunatnym. Wyżyna ta nosi na sobie bardzo wyraĽne Piętno pracy lodowca w postaci licznych moren czołowych rozrzuconych po obu stronach Liwca. Będąc węzłem hydrograficznym, którego punkt centralny znajduje się w pobliżu łukowa, daje ta wyżyna początek drobnym rzekom płynącym bądĽ do Wisły lub Bugu i do Wieprza, i jest w ten sposób działem wodnym w obrębie jednego systemu Rzecznego. Większość tych dolin rzecznych jest silnie zabagniona jak np. doliny Krzny i Liwca; nawet drobniejsze dopływy także przebiegają wąskimi zabagnionymi dolinami. Wyżyna ma charakter lekko falisty z niewielkimi różnicami wzniesień, Lodowiec nie uczynił wielkich zmian w wyglądzie tej krainy, lecz na krańcach jej odbywały się niegdyś wielkie ruchy ziemi, co spowodowało wielkie zmiany w rozkładzie wód: bardzo prawdopodobne jest, że Bug był niegdyś dopływem Prypeci płynąc doliną, którą dziś zajmuje Muchawiec, który niegdyś także, według przypuszczeń geologów, był dopływem Prypeci , dolny Bug był wtedy prawdopodobnie samodzielną rzeką, której Ľródła były gdzieś na wyżynie nowogrodzkiej. PóĽniej Bug przebił się przez pomost podlaski, odrywając jednocześnie Muchawiec od Prypeci, towarzyszyło temu zjawisku prawdopodobnie przesunięcie się działu wodnego bardziej na zachód. I w nowszych czasach koryto Bugu ulega zmianom stopniowym, choć bardzo powolnym, szczególnie na przestrzeni od Mielnika do Drohiczyna, gdzie bieg Rzeki jest bardzo krety i tworzy liczne zakola. Pamięć o zmianach w rozkładzie wód żyje wśród ludu i jest powodem różnych legend nie zawsze zgodnych duchem z wyjaśnieniami geologów np. w okolicy wsi Przegaliny są liczne łąki torfiaste, które lud nazywa ”Bużyskiem” i twierdzi, że jest to jakoby pozostałość po dawnym korycie Bugu; podobnie legenda ludowa mówi, że Drohiczyn Ruski, który leży na lewym brzegu Bugu, był niegdyś przedmieściem Drohiczyna Lackiego, który leży na prawej brzegu Bugu. Na znacznej przestrzeni od Rzeczycy aż poza Gródek brzegi Bugu są na przemian wyniosłe, a szczególnie malownicze są okolice mielnika. c.d.n... Komentarz autora (administratora strony) artykułu.Z analizy tego artykułu wynika jaki to jest region Podlasie. Według opisu biuletynu z 1925 roku wyznaczono w przybliżeniu granicę regionu PODLASIE. Brak opisu przebiegu granicy w okolicy miasta Siedlce- nie wiadomo czy granicą była rzeka Liwiec i Muchawka, czy Liwiec i Kostrzyń ( zaznaczono na mapie).Ale granice północna i południowa są dokładnie opisane. Siedlce były zazwyczaj na Podlasiu bo kino "Podlasie", "Zespoł Pieśni i Tańca „Podlasie”, " Katolickie Echo Podlasia"," Diecezja Siedlecka czyli Podlaska"," Akademia Podlaska". W wyznaczonych granicach znajdują się miejscowości Bielsk Podlaski, Sokołów Podlaski, Janów Podlaski, Biała Podlaska, Leśna Podlaska. Komarówka Podlaska, Radzyń Podlaski czyli prawidłowo.Ale teraz ( rok 2010 ) miasto i powiat Siedlce, Łosice, Sokołów Podlaski, Węgrów są w mazowieckim, miasto i powiat Biała Podlaska, Radzyń Podlaski są w województwie lubelskim.Największym miastem na Podlasiu jest Białystok, ale kiedyś był Drohiczyn i Siedlce.A dlaczego województwo podlaskie a nie białostockie, przecież nie reprezentuje całego regionu. c.d.n... Podlasie W drugiej połowie 18-wieku jednym z najpoważniejszych miast na Podlasiu stają się Siedlce. Mało znane w 17 wieku, uzyskują one dzięki ks. Ogińskich, szeroki rozgłos, szczególnie za czasów ks. ks. Katarzyny Ogińskiej, która na swym dworze urządza zjazdy szlachty podlaskiej, trwające po kilka miesięcy. Na zjazdach tych bawiono się hucznie i wesoło, nie troszcząc się o sprawy własnego kraju. Od czasu tych zjazdów – Siedlce są uważane za główne miasto południowego Podlasia. Biała, Siemiatycze, Drohiczyn, Sokołów i inne miasta schodzą na drugi plan. W ostatnich latach tego stulecia, głównym staje się Sokołów, dzięki założonym tam fabrykom sukna, lecz upadek Rzeczypospolitej powoduje nacisk tej placówki przemysłu. Po trzecim rozbiorze Polski, większa część województwa Podlaskiego, a mianowicie wszystko to, co leżało na północ od Bugu, wzięły Prusy i utworzyły tu, tzw. departament białostocki, który dzielił powiaty: Białystok, Bielsk, Drohiczyn, Toruń i Grudziądz. Mniejsza część, na lewym brzegu Bugu położona dostała się do Austri. Wschodnia część Podlasia za Kamieńcem, Wysokiem .. dostała się do Rosji. Granice 3 zaborów schodziły się pod Niemirowem nad Bugiem. W 1807r. przy tworzeniu Księstwa Warszawskiego, obwód białostocki włączono do niego, dodając równocześnie część Podlasia, zajętą dawniej przez Austrię i tworząc z niej departament siedlecki z 2-ma cyrkułami: siedleckim i bialskim. W 1815r. przeważana część północnego Podlasia, na prawym brzegu Bugu położonego, została oddzielona. Na postawie numeru [1/1928 r "Hasło" Pismo PMSN w Siedlcach]. Granice Podlasia wg Zygmunta Glogera *1845+1910 Właściwe, to jest pierwotne Podlasie było pasem ziemi, długim mil trzydzieści kilka, a szerokim kilka do kilkunastu, ciągnącym się z północy od ziemi pruskiej i jezior: Rajgrodzkiego i Necko (pod dzisiejszym Augustowem), w kierunku południowym aż pod Radzyń i Parczów. Na całej tej długości Podlasie stanowiło wschodnią ścianę Mazowsza i zarazem odgraniczało to Mazowsze od Rusi grodzieńskiej i brzeskiej. Aby się lepiej zoryentować w rzeczywistych konturach granic Podlasia i dawnego województwa Podlaskiego z czasów Rzeczypospolitej (które na wszystkich mapach starych i nowych niedokładnie są oznaczone), należy sobie wyobrazić linię, poprowadzoną z Augustowa przez Rajgród, Knyszyn, Suraż, Brańsk, Drohiczyn, Międzyrzec do wsi Gęsi pod Parczewem, a linia ta stanowić będzie oś, przecinającą podłużnie sam środek wązkiej a długiej ziemi podlaskiej. To przyleganie Podlasia całą jego długością do pogranicza wschodniego Lechitów, czyli Lachów, przemawia bardzo za tem, że nazwa Podlasia nie powstała od lasów, jak nazwa Polesia, ale od Lachów, przy granicy których ciągnęło się Podlasie. Było to zatem pod-lasze, wymawiane w gwarze miejscowego ludu, nieznajacego brzmienia sz: „podlasie”. Nie wypływa z tego bynajmniej, aby krainę podlaską uważać jako nielechicką. Nie ulega bowiem wątpliwości, że pierwotnie była ona bezludnym pasem lasów, rozgraniczających Mazowsze z Rusią, (takim pasem jakie rozciągały się prawie na wszystkich granicach, czyli rubieżach starej Lechii), przeciętym poprzecznie czterema rzekami: Biebrzą czyli Bobrą, Narwią, Bugiem i Krzą. Skutkiem wzrostu zaludnienia na Mazowszu i Rusi, Podlasie zaczęło się wcześnie zasiedlać. Od południa i wschodu przybywali do puszcz podlaskich Rusini, a od zachodu napływali gromadnie Mazurzy. Tak zaludniła się Rusią okolica Bielska, Kleszczel, Mielnika i Konstantynowa. Ludność mazurska osiadła gęsto okolice dzisiejszego Rajdrodu, Goniądza, Tykocina, Wysokiego mazowieckiego, Ciechanowa, Sterdyni, Sokołowa. Dowodzą tego potężne ziemne grodziska typu mazowieckiego w tej części Podlasia, żalniki lechickie i wielkie mnóstwo wklęsłych kamieni żarnowych, pospolitych na całem Mazowszu, a nie znalezionych dotąd na Litwie i Rusi. Przy północnym krańcu Podlasia, w okolicach dzisiejszego Ełku, Augustowa, Suwałk, leżały gniazdowe siedliska plemienia prusko-litewskiego JadĽwingów. Gdy testamentem Krzywoustego Polska rozdzielona na księstwa, straciła urok państwowej potęgi i siłę do obrony i opieki nad ludnością swych kresów, gdy Władysław, najstarszy syn Krzywoustego, w wojnie z braćmi przyzwawszy na pomoc książąt Rusi, dał im w nagrodę z dzielnicy mazowieckiej Bolesława Kędzierzawego ziemię Wiską, graniczącą z Podlasiem i JadĽwingami, ośmieliło to JadĽwingów do uczynienia borów podlaskich szlakiem swego koczowiska na południe pomiędzy Ruś i Mazowsze, skąd napadali i łupili żyzną Małopolskę. Straszliwy najazd Tatarów na Ruś i Polskę w roku 1241, burząc w tych krajach wszelką wła-dzę i obronę, jak już to wyżej powiedzieliśmy, ułatwił jeszcze Litwie i JadĽwingom pole do łupów nad Bugiem, Wieprzem i Wisłą. Jeżeli kronikarze zanotowali, że ludna ziemia Lubel-ska zaczęła wtedy przemieniać się w pustynię, to cóż dopiero musiało dziać się w mazowiec-kich okolicach rolniczych, bliżej Prus i Jaćwieży nad Biebrzą, Narwią i Bugiem położonych. O ziemi Wiskiej w Mazowszu nad Biebrzą mamy także wzmiankę, że się wówczas w step zamieniła. A to samo wyludnienie Mazurów nastąpiło i w okolicy dzisiejszego Tykocina, Ciechanowca, Sterdyni, Sokołowa. Dopiero po wyparciu JadĽwingów z Podlasia, w drugiej połowie XIII wieku, przez Bolesława Wstydliwego i Leszka Czarnego, ludność polska, a zwłaszcza drobna szlachta mazowiecka zaczęła (w wieku XIV) powtórnie napływać do bez-ludnego prawie Podlasia, pomimo, że panowała w tych stronach Litwa z Rusią. Prawo do Podlasia rościli zarówno Mazowszanie (bo już przed JadĽwingami siedliska swoje w tej ziemi posiadali), jak Krzyżacy z tytułu JadĽwingów (ziemia bowiem wszelkich pogan była im obiecana). Litwa wreszcie, zagarniając pod swe panowanie całą prawie Ruś, nabywała prawa do Podlasia z tytułu osiedlających się w niem od wschodu i południa Rusinów. Tym sposobem Podlasie stało się krajem spornym pomiędzy Litwą i Mazowszem. Papież Inocenty IV przyznał je 1253 roku Bolesławowi Wstydliwemu i Kazimierzowi Kujawskiemu, ale Kazimierz Wielki zrzekł się Bielska, Drohiczyna i Mielnika na rzecz Kiejstuta. Kazimierz Jagiellończyk, nieprzyjazny książętom mazowieckim, dopuścił do wojny o Podlasie i do przyłączenia prawie całego Podlasia do Litwy. Zygmunt I utworzył w Wielkiem księstwie Litewskiem województwo Podlaskie, które potem sejm lubelski (1569 r.) Koronie polskiej powrócił. Województwo Podlaskie graniczyło na północy z województwem Trockiem i Prusami, która to granica przecinała jezioro Rajgrodzkie, w połowie pruskie. Wschodnia ściana między Podlasiem a województwem Trockiem zaczynała się od Augustowa i biegła na południe z korytem rzeki Nietty do rzeki Biebrzy czyli Bobry, a od Bobry z korytem rzeki Brzozowej koło wsi Jaćwieże i ze strugą Kamionką do wsi Brzozowej-korony, a stąd do miasteczka Wasilkowa i Białegostoku, tak, że Wasilków w województwie Trockiem, a Białystok leżał na Podlasiu. Od rzeki Supraśli pod Wasilkowem biegła granica sucha na południe aż do wsi Gródka nad Narwią, przy ujściu Narewki, potem brzegiem zachodnim puszczy Białowieskiej, która już do województwa Brzesko-litewskiego należała. Sucha ta granica, okrążywszy podlaskie Kleszczele, dochodziła rzeki Nurca o milę powyżej Bociek i biegła znowu na południe w górę Nurca, a dalej suchym lądem aż do Niemirowa nad Bug i od Buga na południe aż pod Parczów, tak, że: Janów, Biała, Łomazy i Wisznice leżały w województwie Brzesko-litewskim, a Międzyrzec, Rossosz i Horodyszcze na Podlasiu. Ale był to wąski południowy cypel województwa Podlaskiego, bo od Parczowa i Wohynia, położonych w województwie Lubelskiem, zaczynała się już granica zachodnia Podlasia, najprzód z ziemią Łukowską, a od rzeki Liwca w pobliżu Siedlec, z Mazowszem. Po trzecim rozbiorze Polski większa część Podlasia, od Augustowa do rzeki Buga, dostała się Prusom, a mniejsza, na lewym brzegu Buga położona, Austryi. Gdy w Kongresówce roku 1815 utworzono ośm województw, a z tych jednemu nadano nazwę Podlaskiego, w skład tego weszła tylko część Podlasia, na lewym brzegu Buga leżąca, a obok niej włączono znaczne przestrzenie z Mazowsza, województwa Lubelskiego i Brzeskiego. Największa zaś część Podlasia odpadła od Litwy, a mianowicie do obwodu Białostockiego, a póĽniej do gubernii Grodzieńskiej. Tym sposobem w pojęciach ogółu pogmatwały się do reszty granice pierwotnego Podlasia, to jest województwa Podlaskiego z czasów Rzeczypospolitej z granicami nowego województwa Podlaskiego w Kongresówce, do którego tylko część dawnego województwa Podlaskiego została włączoną. Podlasie, to stare, pierwotne, znajduje się obecnie, po kawałku, aż w czterech guberniach. Najmniejsza jego część w gubernii Suwalskiej (Rajgród, Augustowo), nieco większa w Łomżyńskiej (powiat Mazowiecki), znacznie większa w gubernii Siedleckiej (Węgrów, Sokołów, Międzyrzec) i największa w gubernii Grodzieńskiej (Goniądz, Knyszyn, Białystok, Bielsk, Siemiatycze, Mielnik, Drohiczyn). – Gdy w roku 1569 powróciło Podlasie do korony, herb województwa Podlaskiego utworzono z dwóch herbów Polski i Litwy. Przedstawia on zatem dwie tarcze o polach czerwonych: na jednej orła białego bez korony, a na drugiej pogoń litewską. Senatorów większych posiadało województwo dwóch, to jest wojewodę i kasztelana podlaskich. Okazowania zbrojne pospolitego ruszenia odbywały się pod Drohiczynem, który uważano za stolicę województwa. Podlasie dzieliło się na trzy ziemie: Drohicką, Bielską i Mielnicką, które miały swoich podkomorzych i wszystkich zwykłych urzędników ziemskich. Każda z tych ziem obierała po dwóch posłów na sejmy, a całe województwo (kolejno ziemiami) dwóch deputatów na trybunał i komisarza do Radomia. Granice Mazowsza wg Zygmunta Glogera *1845+1910 Granice województwa Mazowieckiego były następujące: na północ Prusy książęce, począwszy od Janowa (gdzie małą część granicy stanowiła rzeka Orzyc) aż do Grajewa i rzeki Łeku. Ścianę tę północną, około 20 mil długą, stanowiła przeważnie granica sucha. Ścianę wschodnią, na długości mil przeszło 25, tworzyło województwo Podlaskie aż pod Siedlce, a dalej ku południo-zachodowi, na kilku milach, ziemia Łukowska. Granica ta wschodnia, wprost przeciwnie, niż północna, biegła przeważnie rzekami: a najprzód od Grajewa do rzekł Biebrzy stanowiła ją rzeka Łek, potem od ujścia Łeku Biebrza do połączenia się tejże z Narwią w okolicy Wizny, potem od ujścia Biebrzy w górę Narwi do ujścia rzeczki Jamiołki, zwanej także Śliną i wzdłuż Śliny do jej Ľródeł, a potem z rzeczką Mieniem do Nurca, a z Nurcem do Bugu. Bug stanowił granicę Mazowsza z Podlasiem od ujścia Nurca w dół swego biegu aż prawie do ujścia Broku, a dalej szła granica sucha, od lewego brzegu Buga do rzeki Liwca pod wieś Paplin, a od Wólki Paplińskiej w górę rzeką Liwcem aż do ujścia Muchawki w pobliżu Siedlec. Tym sposobem Węgrów i Mokobody leżały na Podlasiu, zamek Liw na Mazowszu, a Siedlce w ziemi Łukowskiej, zaliczanej do województwa Lubelskiego. Dalej, na małej przestrzeni, stanowiła granicę Mazowsza z ziemią Łukowską mała rzeczka Muchawka. Granica ta, porzuciwszy potem Muchawkę, zwracała się stanowczo na południo-zachód i biegła już odtąd suchym szlakiem mil kilkanaście aż do Wisły, której dosięgała wprost Magnuszewa, odgraniczając Mazowsze od ziemi Łukowskiej, a dalej od ziemi Stężyckiej, należącej do województwa Sandomierskiego, ale położonej na prawym brzegu Wisły, poniżej ujścia rzeki Wieprza.
Kraina historyczna położona między górną Narwią a Bugiem na pograniczu Prus, Litwy, Rusi i Mazowsza.Przez wieki stanowiła przedmiot sporów terytorialnych między sąsiadami. Podlasie podlegało różnym wpływom politycznym, gospodarczym i kulturalnym.Obecni mieszkańcy tej krainy to tworząca się przez wieki mieszanka kulturowa, której podstawę stanowiła ludność polska, ruska i białoruska. obecnie tereny Podlasia znajdują się w trzech województwach: podlaskim, mazowieckim i lubelskim.PODLASIE opracowano na podstawie biuletynów „HASŁO” z 1925 i 1926 roku z Seminarium Nauczycielskiego w Siedlcach. Jako kraina geograficzna ma Podlasie wyraĽnie naznaczone granice: południową i północną. Ta ostatnia według zgodnych orzeczeń geografów polskich prowadzi Narwią, Biebrzą i Kanałem Augustowskim aż do Niemna: ma ona charakter bardzo podmokłej doliny, szczególnie nad Biebrzą, gdzie stale ciągną się bagna bądĽ z prawej bądĽ z lewej strony. Pas drobnych jezior na wschód od Tyśmienicy i dolnego Wieprza, jak Domasznie, Okuniew, Selubie itd. można uważać za granicę Południową Podlasia. W ten sposób łączy się Podlasie z wyżyną Lubelską i pojezierzem Prusko- Mazurskiem, a wobec tego uważne jest za pomost łączący pas wyżyn południowych z czysto lodowego pochodzenia pasem pojezierzy nad Bałtykiem. Wznosząc się przeciętnie 150-200 npm., a więc wyzej niż sąsiadujące z nim Mazowsze i Polesie- jest Podlasie tez progiem w pasie Wielkich Dolin, a więc i w tym kierunku gra rolę pomostu. Pomost ten obejmują 3 wielkie pra-doliny, które następnie stały się wielkimi arteriami , którędy wody wschodu łączyły się w okresie lodowcowym z wodami zachodu. Dość głęboko przeważnie wcięła się dolina Bugu rozdziela pomost ten na dwie główne części . Część tej wyżyny ograniczona na wschodzie i północy łukiem Bugu a od południa doliną Wieprza i Tyśmienicy, nosi nazwę łukowskiej; większa jej część sięga 150-200 m. a w niektórych punktach w okolicy Łukowa dochodzi nawet 220 metrów n.p.m. Na zachodzie wyżyna ta przechodzi stopniowo, bardzo łagodnie obniżając się, w bagnistą dolinę Wisły ,na wschodzie zaś spada przeważnie zaś stromo do Bugu, którego brzegi SA zwykle wysokie bądĽ z jednej, bądĽ z drugiej strony. Od Tyśmienicy do Krzny i wzdłuż doliny Krzny ciągnie się bardzo zabagniony pas, jedna z wielkich paradolin który na południowym wschodzie odcina nieco suchszy pas, który niezauważalnie pochyla się ku Bugowi i pasowi błot i jezior, które uważne są zwykle za dalszy ciąg Polesia chociaż leżą po lewej stronie Bugu. Budowa geologiczna tej wyżyny wykazuje wszędzie obecność piasków lub glin dyluwialnych z głazami narzutowymi na pokładzie szarych iłów lub piasków z węglem brunatnym. Wyżyna ta nosi na sobie bardzo wyraĽne Piętno pracy lodowca w postaci licznych moren czołowych rozrzuconych po obu stronach Liwca. Będąc węzłem hydrograficznym, którego punkt centralny znajduje się w pobliżu łukowa, daje ta wyżyna początek drobnym rzekom płynącym bądĽ do Wisły lub Bugu i do Wieprza, i jest w ten sposób działem wodnym w obrębie jednego systemu Rzecznego. Większość tych dolin rzecznych jest silnie zabagniona jak np. doliny Krzny i Liwca; nawet drobniejsze dopływy także przebiegają wąskimi zabagnionymi dolinami. Wyżyna ma charakter lekko falisty z niewielkimi różnicami wzniesień, Lodowiec nie uczynił wielkich zmian w wyglądzie tej krainy, lecz na krańcach jej odbywały się niegdyś wielkie ruchy ziemi, co spowodowało wielkie zmiany w rozkładzie wód: bardzo prawdopodobne jest, że Bug był niegdyś dopływem Prypeci płynąc doliną, którą dziś zajmuje Muchawiec, który niegdyś także, według przypuszczeń geologów, był dopływem Prypeci , dolny Bug był wtedy prawdopodobnie samodzielną rzeką, której Ľródła były gdzieś na wyżynie nowogrodzkiej. PóĽniej Bug przebił się przez pomost podlaski, odrywając jednocześnie Muchawiec od Prypeci, towarzyszyło temu zjawisku prawdopodobnie przesunięcie się działu wodnego bardziej na zachód. I w nowszych czasach koryto Bugu ulega zmianom stopniowym, choć bardzo powolnym, szczególnie na przestrzeni od Mielnika do Drohiczyna, gdzie bieg Rzeki jest bardzo krety i tworzy liczne zakola. Pamięć o zmianach w rozkładzie wód żyje wśród ludu i jest powodem różnych legend nie zawsze zgodnych duchem z wyjaśnieniami geologów np. w okolicy wsi Przegaliny są liczne łąki torfiaste, które lud nazywa ”Bużyskiem” i twierdzi, że jest to jakoby pozostałość po dawnym korycie Bugu; podobnie legenda ludowa mówi, że Drohiczyn Ruski, który leży na lewym brzegu Bugu, był niegdyś przedmieściem Drohiczyna Lackiego, który leży na prawej brzegu Bugu. Na znacznej przestrzeni od Rzeczycy aż poza Gródek brzegi Bugu są na przemian wyniosłe, a szczególnie malownicze są okolice mielnika. c.d.n... Komentarz autora (administratora strony) artykułu.Z analizy tego artykułu wynika jaki to jest region Podlasie. Według opisu biuletynu z 1925 roku wyznaczono w przybliżeniu granicę regionu PODLASIE. Brak opisu przebiegu granicy w okolicy miasta Siedlce- nie wiadomo czy granicą była rzeka Liwiec i Muchawka, czy Liwiec i Kostrzyń ( zaznaczono na mapie).Ale granice północna i południowa są dokładnie opisane. Siedlce były zazwyczaj na Podlasiu bo kino "Podlasie", "Zespoł Pieśni i Tańca „Podlasie”, " Katolickie Echo Podlasia"," Diecezja Siedlecka czyli Podlaska"," Akademia Podlaska". W wyznaczonych granicach znajdują się miejscowości Bielsk Podlaski, Sokołów Podlaski, Janów Podlaski, Biała Podlaska, Leśna Podlaska. Komarówka Podlaska, Radzyń Podlaski czyli prawidłowo.Ale teraz ( rok 2010 ) miasto i powiat Siedlce, Łosice, Sokołów Podlaski, Węgrów są w mazowieckim, miasto i powiat Biała Podlaska, Radzyń Podlaski są w województwie lubelskim.Największym miastem na Podlasiu jest Białystok, ale kiedyś był Drohiczyn i Siedlce.A dlaczego województwo podlaskie a nie białostockie, przecież nie reprezentuje całego regionu. c.d.n... Podlasie W drugiej połowie 18-wieku jednym z najpoważniejszych miast na Podlasiu stają się Siedlce. Mało znane w 17 wieku, uzyskują one dzięki ks. Ogińskich, szeroki rozgłos, szczególnie za czasów ks. ks. Katarzyny Ogińskiej, która na swym dworze urządza zjazdy szlachty podlaskiej, trwające po kilka miesięcy. Na zjazdach tych bawiono się hucznie i wesoło, nie troszcząc się o sprawy własnego kraju. Od czasu tych zjazdów – Siedlce są uważane za główne miasto południowego Podlasia. Biała, Siemiatycze, Drohiczyn, Sokołów i inne miasta schodzą na drugi plan. W ostatnich latach tego stulecia, głównym staje się Sokołów, dzięki założonym tam fabrykom sukna, lecz upadek Rzeczypospolitej powoduje nacisk tej placówki przemysłu. Po trzecim rozbiorze Polski, większa część województwa Podlaskiego, a mianowicie wszystko to, co leżało na północ od Bugu, wzięły Prusy i utworzyły tu, tzw. departament białostocki, który dzielił powiaty: Białystok, Bielsk, Drohiczyn, Toruń i Grudziądz. Mniejsza część, na lewym brzegu Bugu położona dostała się do Austri. Wschodnia część Podlasia za Kamieńcem, Wysokiem .. dostała się do Rosji. Granice 3 zaborów schodziły się pod Niemirowem nad Bugiem. W 1807r. przy tworzeniu Księstwa Warszawskiego, obwód białostocki włączono do niego, dodając równocześnie część Podlasia, zajętą dawniej przez Austrię i tworząc z niej departament siedlecki z 2-ma cyrkułami: siedleckim i bialskim. W 1815r. przeważana część północnego Podlasia, na prawym brzegu Bugu położonego, została oddzielona. Na postawie numeru [1/1928 r "Hasło" Pismo PMSN w Siedlcach]. Granice Podlasia wg Zygmunta Glogera *1845+1910 Właściwe, to jest pierwotne Podlasie było pasem ziemi, długim mil trzydzieści kilka, a szerokim kilka do kilkunastu, ciągnącym się z północy od ziemi pruskiej i jezior: Rajgrodzkiego i Necko (pod dzisiejszym Augustowem), w kierunku południowym aż pod Radzyń i Parczów. Na całej tej długości Podlasie stanowiło wschodnią ścianę Mazowsza i zarazem odgraniczało to Mazowsze od Rusi grodzieńskiej i brzeskiej. Aby się lepiej zoryentować w rzeczywistych konturach granic Podlasia i dawnego województwa Podlaskiego z czasów Rzeczypospolitej (które na wszystkich mapach starych i nowych niedokładnie są oznaczone), należy sobie wyobrazić linię, poprowadzoną z Augustowa przez Rajgród, Knyszyn, Suraż, Brańsk, Drohiczyn, Międzyrzec do wsi Gęsi pod Parczewem, a linia ta stanowić będzie oś, przecinającą podłużnie sam środek wązkiej a długiej ziemi podlaskiej. To przyleganie Podlasia całą jego długością do pogranicza wschodniego Lechitów, czyli Lachów, przemawia bardzo za tem, że nazwa Podlasia nie powstała od lasów, jak nazwa Polesia, ale od Lachów, przy granicy których ciągnęło się Podlasie. Było to zatem pod-lasze, wymawiane w gwarze miejscowego ludu, nieznajacego brzmienia sz: „podlasie”. Nie wypływa z tego bynajmniej, aby krainę podlaską uważać jako nielechicką. Nie ulega bowiem wątpliwości, że pierwotnie była ona bezludnym pasem lasów, rozgraniczających Mazowsze z Rusią, (takim pasem jakie rozciągały się prawie na wszystkich granicach, czyli rubieżach starej Lechii), przeciętym poprzecznie czterema rzekami: Biebrzą czyli Bobrą, Narwią, Bugiem i Krzą. Skutkiem wzrostu zaludnienia na Mazowszu i Rusi, Podlasie zaczęło się wcześnie zasiedlać. Od południa i wschodu przybywali do puszcz podlaskich Rusini, a od zachodu napływali gromadnie Mazurzy. Tak zaludniła się Rusią okolica Bielska, Kleszczel, Mielnika i Konstantynowa. Ludność mazurska osiadła gęsto okolice dzisiejszego Rajdrodu, Goniądza, Tykocina, Wysokiego mazowieckiego, Ciechanowa, Sterdyni, Sokołowa. Dowodzą tego potężne ziemne grodziska typu mazowieckiego w tej części Podlasia, żalniki lechickie i wielkie mnóstwo wklęsłych kamieni żarnowych, pospolitych na całem Mazowszu, a nie znalezionych dotąd na Litwie i Rusi. Przy północnym krańcu Podlasia, w okolicach dzisiejszego Ełku, Augustowa, Suwałk, leżały gniazdowe siedliska plemienia prusko-litewskiego JadĽwingów. Gdy testamentem Krzywoustego Polska rozdzielona na księstwa, straciła urok państwowej potęgi i siłę do obrony i opieki nad ludnością swych kresów, gdy Władysław, najstarszy syn Krzywoustego, w wojnie z braćmi przyzwawszy na pomoc książąt Rusi, dał im w nagrodę z dzielnicy mazowieckiej Bolesława Kędzierzawego ziemię Wiską, graniczącą z Podlasiem i JadĽwingami, ośmieliło to JadĽwingów do uczynienia borów podlaskich szlakiem swego koczowiska na południe pomiędzy Ruś i Mazowsze, skąd napadali i łupili żyzną Małopolskę. Straszliwy najazd Tatarów na Ruś i Polskę w roku 1241, burząc w tych krajach wszelką wła-dzę i obronę, jak już to wyżej powiedzieliśmy, ułatwił jeszcze Litwie i JadĽwingom pole do łupów nad Bugiem, Wieprzem i Wisłą. Jeżeli kronikarze zanotowali, że ludna ziemia Lubel-ska zaczęła wtedy przemieniać się w pustynię, to cóż dopiero musiało dziać się w mazowiec-kich okolicach rolniczych, bliżej Prus i Jaćwieży nad Biebrzą, Narwią i Bugiem położonych. O ziemi Wiskiej w Mazowszu nad Biebrzą mamy także wzmiankę, że się wówczas w step zamieniła. A to samo wyludnienie Mazurów nastąpiło i w okolicy dzisiejszego Tykocina, Ciechanowca, Sterdyni, Sokołowa. Dopiero po wyparciu JadĽwingów z Podlasia, w drugiej połowie XIII wieku, przez Bolesława Wstydliwego i Leszka Czarnego, ludność polska, a zwłaszcza drobna szlachta mazowiecka zaczęła (w wieku XIV) powtórnie napływać do bez-ludnego prawie Podlasia, pomimo, że panowała w tych stronach Litwa z Rusią. Prawo do Podlasia rościli zarówno Mazowszanie (bo już przed JadĽwingami siedliska swoje w tej ziemi posiadali), jak Krzyżacy z tytułu JadĽwingów (ziemia bowiem wszelkich pogan była im obiecana). Litwa wreszcie, zagarniając pod swe panowanie całą prawie Ruś, nabywała prawa do Podlasia z tytułu osiedlających się w niem od wschodu i południa Rusinów. Tym sposobem Podlasie stało się krajem spornym pomiędzy Litwą i Mazowszem. Papież Inocenty IV przyznał je 1253 roku Bolesławowi Wstydliwemu i Kazimierzowi Kujawskiemu, ale Kazimierz Wielki zrzekł się Bielska, Drohiczyna i Mielnika na rzecz Kiejstuta. Kazimierz Jagiellończyk, nieprzyjazny książętom mazowieckim, dopuścił do wojny o Podlasie i do przyłączenia prawie całego Podlasia do Litwy. Zygmunt I utworzył w Wielkiem księstwie Litewskiem województwo Podlaskie, które potem sejm lubelski (1569 r.) Koronie polskiej powrócił. Województwo Podlaskie graniczyło na północy z województwem Trockiem i Prusami, która to granica przecinała jezioro Rajgrodzkie, w połowie pruskie. Wschodnia ściana między Podlasiem a województwem Trockiem zaczynała się od Augustowa i biegła na południe z korytem rzeki Nietty do rzeki Biebrzy czyli Bobry, a od Bobry z korytem rzeki Brzozowej koło wsi Jaćwieże i ze strugą Kamionką do wsi Brzozowej-korony, a stąd do miasteczka Wasilkowa i Białegostoku, tak, że Wasilków w województwie Trockiem, a Białystok leżał na Podlasiu. Od rzeki Supraśli pod Wasilkowem biegła granica sucha na południe aż do wsi Gródka nad Narwią, przy ujściu Narewki, potem brzegiem zachodnim puszczy Białowieskiej, która już do województwa Brzesko-litewskiego należała. Sucha ta granica, okrążywszy podlaskie Kleszczele, dochodziła rzeki Nurca o milę powyżej Bociek i biegła znowu na południe w górę Nurca, a dalej suchym lądem aż do Niemirowa nad Bug i od Buga na południe aż pod Parczów, tak, że: Janów, Biała, Łomazy i Wisznice leżały w województwie Brzesko-litewskim, a Międzyrzec, Rossosz i Horodyszcze na Podlasiu. Ale był to wąski południowy cypel województwa Podlaskiego, bo od Parczowa i Wohynia, położonych w województwie Lubelskiem, zaczynała się już granica zachodnia Podlasia, najprzód z ziemią Łukowską, a od rzeki Liwca w pobliżu Siedlec, z Mazowszem. Po trzecim rozbiorze Polski większa część Podlasia, od Augustowa do rzeki Buga, dostała się Prusom, a mniejsza, na lewym brzegu Buga położona, Austryi. Gdy w Kongresówce roku 1815 utworzono ośm województw, a z tych jednemu nadano nazwę Podlaskiego, w skład tego weszła tylko część Podlasia, na lewym brzegu Buga leżąca, a obok niej włączono znaczne przestrzenie z Mazowsza, województwa Lubelskiego i Brzeskiego. Największa zaś część Podlasia odpadła od Litwy, a mianowicie do obwodu Białostockiego, a póĽniej do gubernii Grodzieńskiej. Tym sposobem w pojęciach ogółu pogmatwały się do reszty granice pierwotnego Podlasia, to jest województwa Podlaskiego z czasów Rzeczypospolitej z granicami nowego województwa Podlaskiego w Kongresówce, do którego tylko część dawnego województwa Podlaskiego została włączoną. Podlasie, to stare, pierwotne, znajduje się obecnie, po kawałku, aż w czterech guberniach. Najmniejsza jego część w gubernii Suwalskiej (Rajgród, Augustowo), nieco większa w Łomżyńskiej (powiat Mazowiecki), znacznie większa w gubernii Siedleckiej (Węgrów, Sokołów, Międzyrzec) i największa w gubernii Grodzieńskiej (Goniądz, Knyszyn, Białystok, Bielsk, Siemiatycze, Mielnik, Drohiczyn). – Gdy w roku 1569 powróciło Podlasie do korony, herb województwa Podlaskiego utworzono z dwóch herbów Polski i Litwy. Przedstawia on zatem dwie tarcze o polach czerwonych: na jednej orła białego bez korony, a na drugiej pogoń litewską. Senatorów większych posiadało województwo dwóch, to jest wojewodę i kasztelana podlaskich. Okazowania zbrojne pospolitego ruszenia odbywały się pod Drohiczynem, który uważano za stolicę województwa. Podlasie dzieliło się na trzy ziemie: Drohicką, Bielską i Mielnicką, które miały swoich podkomorzych i wszystkich zwykłych urzędników ziemskich. Każda z tych ziem obierała po dwóch posłów na sejmy, a całe województwo (kolejno ziemiami) dwóch deputatów na trybunał i komisarza do Radomia. Granice Mazowsza wg Zygmunta Glogera *1845+1910 Granice województwa Mazowieckiego były następujące: na północ Prusy książęce, począwszy od Janowa (gdzie małą część granicy stanowiła rzeka Orzyc) aż do Grajewa i rzeki Łeku. Ścianę tę północną, około 20 mil długą, stanowiła przeważnie granica sucha. Ścianę wschodnią, na długości mil przeszło 25, tworzyło województwo Podlaskie aż pod Siedlce, a dalej ku południo-zachodowi, na kilku milach, ziemia Łukowska. Granica ta wschodnia, wprost przeciwnie, niż północna, biegła przeważnie rzekami: a najprzód od Grajewa do rzekł Biebrzy stanowiła ją rzeka Łek, potem od ujścia Łeku Biebrza do połączenia się tejże z Narwią w okolicy Wizny, potem od ujścia Biebrzy w górę Narwi do ujścia rzeczki Jamiołki, zwanej także Śliną i wzdłuż Śliny do jej Ľródeł, a potem z rzeczką Mieniem do Nurca, a z Nurcem do Bugu. Bug stanowił granicę Mazowsza z Podlasiem od ujścia Nurca w dół swego biegu aż prawie do ujścia Broku, a dalej szła granica sucha, od lewego brzegu Buga do rzeki Liwca pod wieś Paplin, a od Wólki Paplińskiej w górę rzeką Liwcem aż do ujścia Muchawki w pobliżu Siedlec. Tym sposobem Węgrów i Mokobody leżały na Podlasiu, zamek Liw na Mazowszu, a Siedlce w ziemi Łukowskiej, zaliczanej do województwa Lubelskiego. Dalej, na małej przestrzeni, stanowiła granicę Mazowsza z ziemią Łukowską mała rzeczka Muchawka. Granica ta, porzuciwszy potem Muchawkę, zwracała się stanowczo na południo-zachód i biegła już odtąd suchym szlakiem mil kilkanaście aż do Wisły, której dosięgała wprost Magnuszewa, odgraniczając Mazowsze od ziemi Łukowskiej, a dalej od ziemi Stężyckiej, należącej do województwa Sandomierskiego, ale położonej na prawym brzegu Wisły, poniżej ujścia rzeki Wieprza.
16. Legenda o Ziemi Podlaskiej
W piekle męczyły się dusze grzeszników. Wokół nich uwijały się całe gromady diabłów, polewając dusze grzeszników wrzącą smołą, przypiekając je rozpalonym do czerwoności żelazem, gotując je w olbrzymich kotłach i smażąc na gigantycznych patelniach. Każdy diabeł czynił to wszystko z ogromnym okrucieństwem, z niemiecką wprost dokładnością. Tylko jeden diabeł wykonywał swoje obowiązki bez zbytniego entuzjazmu, jakby od niechcenia. Diabeł ten był wielkim romantykiem. Marzył o pięknych kobietach, o wielkiej miłości. Dusze pięknych kobiet również męczyły się w piekle, ale nie interesowały one naszego diabła. Miały one bardzo piękne kształty, nasz romantyczny diabeł od razu to zauważył, ale były to bezcielesne istoty, w swoich uczuciach zimne jak lód, obce im były namiętności ludzkie, miłość i nienawiść, radość i smutek. Zazdrościł on bardzo tym swoim kolegom, którzy na polecenie Lucypera udawali się na ziemię kusić do grzechu „żywe" kobiety. LEGENDA O ZIEMI PODLASKIEJ (str. 37) Автор: Mikołaj PATEJUK W przeszłości przesiedlili się na obszary Północnego Podlasia Ukraińcy z Ukrainy. Ludność prawosławna na tych terenach stworzyła wspaniałe legendy i baśnie, wspaniałą mitologię, która swoim pięknem i oryginalnością niewiele ustępuje mitologii starogreckiej. W dzieciństwie słyszałem wiele takich legend i mitów, między innymi mit o romantycznym diable, który zakochał się w pięknej Kozaczce Oksanie, i koniecznie chciał ją poślubić. Oksana zgodziła się wyjść za mąż za diabła, ale pod warunkiem, że Kozaków z jej stanicy zaprowadzi on do takiej krainy, na którą nigdy nie napadają Turcy. Diabeł zaprowadził Kozaków ukraińskich na Północne Podlasie, założył wieś Narew i tam w kaplicy wiejskiej wziął ślub z Oksaną. Po śmierci Oksany anioł zabrał jej duszę do nieba, bo szczęście innych ludzi, szczęście narodu było dla niej ważniejsze od własnego szczęścia. Życie Kozaczki Oksany jest głównym tematem tej opowieści. Legendy pochodzące prawdopodobnie i z czasów Rusi Kijowskiej, i z epok póĽniejszych połączyłem w jedną całość po odpowiednim ich opracowaniu. Zastanawiałem się długo, w jakiej epoce umiejscowić akcję mojej baśni. Postanowiłem umiejscowić ją w epoce Rusi Kijowskiej. Czasy Rusi Kijowskiej to przecież jeden z najwspanialszych okresów w dziejach ludzkości, porównywalny tylko z czasami starożytnej Grecji. Niechaj ta moja opowieść będzie hymnem pochwalnym na cześć Rusi Kijowskiej, której wkład w rozwój kulturalny ludzkości niesłusznie zapomniano dzisiaj na szerokim świecie. Można mi zarzucić, że w czasach Rusi Kijowskiej nie było jeszcze ani Kozaków, ani Turków. W tamtych czasach Turcy nie zdobyli jeszcze Konstantynopola, a więc nie mogli napadać na dzikie stepy Ukrainy. Legenda o Ziemi Podlaskiej jest jednak baśnią, a nie podręcznikiem historii. Bajkopisarzowi chyba wolno opisywać życie jakiegoś narodu na tle zupełnie innej epoki. Na Północnym Podlasiu życie prawosławnej ludności nie zawsze było usłane różami. To chyba sam diabeł przyprowadził na Białostocczyznę naszych przodków, abyśmy tutaj się męczyli mówili niekiedy prawosławni. Rozdział pierwszy Działo się to dawno, bardzo dawno temu, na bezkresnych stepach Ukrainy. Jechało się wtedy na koniu całymi godzinami i nie widziało się żadnego osiedla ludzkiego, żadnego lasu, żadnej grupy drzew. Wokół był tylko bezludny step porośnięty gdzie niegdzie tak wysoką trawa, że mógł ukryć się w niej jeĽdziec wraz z koniem. Ale tam gdzie pojawiał się niewielki choćby strumyk albo rzeczka, rosły już pojedyncze drzewa, a w okolicach rzecznych można było ujrzeć całe gaje drzew liściastych i nawet sioła kozackie, zwane również stanicami. Były to czasy bardzo niespokojne. Step tylko na pozór wydawał się bezludny. W rzeczywistości aż roiło się w nim od Turków cwałujących na swoich koniach pojedynczo, i całymi grupami. Turcy napadali na sioła kozackie, na ludzi pracujących samotnie na polach, na kupców płynących Dnieprem i innymi rzekami, grabili co się tylko dało i uprowadzali ludzi w niewolę, zwłaszcza młode kobiety, które potem sprzedawali bogatym Turkom. To ciągłe zagrożenie ze strony Turków zmuszało Kozaków do samoobrony, do ciągłej gotowości bojowej. Kozak prawie nigdy nie rozstawał się ze swoim koniem i mieczem. Pracując na polu zawsze miał przy sobie broń. Idąc wieczorem na spotkanie z ukochaną dziewczyną też miał przy sobie broń. Kozaczki również świetnie jeĽdziły na koniach i umiały posługiwać się mieczem. Układając dzieci do snu Kozaczki opowiadały im bajki o Turkach: że Turek jest straszną plagą stepową, że słowiki nigdy nie śpiewają w gaju, gdy w nim obozują Turcy, że milkną na niebie skowronki, gdy nadciąga wojsko tureckie, że za Turkami lecą stada kruków i sępów, bo zawsze mają one wspaniałą ucztę tam, gdzie pojawi się Turek. Kozacy nie tylko bronili się przed Turkami w swoich stanicach, ale sami również napadali na Turków, urządzali zasadzki na karawany tureckie, a od czasu do czasu organizowali wyprawy wojenne aż na ziemie tureckie i polskie, przywożąc stamtąd bogate łupy do swoich kozackich siół. W jednym z takich siół żyła osiemnastoletnia Kozaczka, Oksana. Oksana wprawdzie nie była żadną czarownicą i nie znała się na żadnych czarach, ale jej niezwykła uroda i prześliczne oczy tak skutecznie czarowały młodzieńców, że w całej okolicy nie było chyba ani jednego młodego Kozaka, który by się w niej po cichu nie kochał. Oksana miała ogromne powodzenie u chłopców, jej chata zawsze była chętnie przez nich odwiedzana, zawsze słyszało się w niej dziarskie pieśni kozackie i śmiech. Działo się tak aż dopóki w czarnookiej Oksanie nie zakochał się bardzo romantyczny diabeł. Ale o tym opowiem w następnym rozdziale mojej baśni. Rozdział drugi W piekle męczyły się dusze grzeszników. Wokół nich uwijały się całe gromady diabłów, polewając dusze grzeszników wrzącą smołą, przypiekając je rozpalonym do czerwoności żelazem, gotując je w olbrzymich kotłach i smażąc na gigantycznych patelniach. Każdy diabeł czynił to wszystko z ogromnym okrucieństwem, z niemiecką wprost dokładnością. Tylko jeden diabeł wykonywał swoje obowiązki bez zbytniego entuzjazmu, jakby od niechcenia. Diabeł ten był wielkim romantykiem. Marzył o pięknych kobietach, o wielkiej miłości. Dusze pięknych kobiet również męczyły się w piekle, ale nie interesowały one naszego diabła. Miały one bardzo piękne kształty, nasz romantyczny diabeł od razu to zauważył, ale były to bezcielesne istoty, w swoich uczuciach zimne jak lód, obce im były namiętności ludzkie, miłość i nienawiść, radość i smutek. Zazdrościł on bardzo tym swoim kolegom, którzy na polecenie Lucypera udawali się na ziemię kusić do grzechu „żywe" kobiety. Pewnego razu romantycznego diabła wezwał do siebie sam Lucyper. — Wiele o tobie słyszałem, diabełku — rzekł Lucyper. — Jesteś wielkim romantykiem, marzysz o pięknych kobietach, praca w piekle zupełnie ciebie nie interesuje. Chcę zaproponować tobie pracę bardzo romantyczną. Udasz się do krainy pięknych kobiet, na dzikie stepy Ukrainy i będziesz tam kusił do grzechu piękne Kozaczki. Romansuj z nimi ile się tylko da, a przede wszystkim namawiaj je do grzechu: aby zdradzały one swoich mężów, aby czyniły bliĽnim jak najwięcej zła, aby nie interesowały się zbytnio swoją wiarą prawosławną, aby po śmierci ich dusze trafiały do piekła. Po rozmowie z Lucyperem diabeł natychmiast udał się na ziemię. Pierwszą kobietą jaką spotkał na dzikich stepach Ukrainy była Oksana. Rozdział trzeci Diabeł popatrzył na Oksanę, obejrzał ją od stóp do głowy i już wiedział, że jest ona jego przeznaczeniem. Nagle wszystko wydało się jemu jakieś obce, niepotrzebne — i piekło, i niebo, i grzechy ludzkie, i wszystkie kobiety na świecie. Nie interesowało go absolutnie nic, co nie było jego Oksaną. Nie chciał już kusić ludzi do grzechu. Chodził za Oksaną jak cień i mówił: — BądĽ moją żoną, Oksano. Kocham tylko ciebie. Kozacy dziwili się bardzo, że diabeł nie kusi ludzi do grzechu, ale po jakimś czasie przestali się dziwić. — Nawet w rodzinie zdarzają się wyjątki — mówili. — A cóż dopiero mówić o diabłach, których jest jak liści na drzewie, jak gwiazd na niebie. W tak ogromnej ilości diabłów zawsze znajdzie się diabeł dziwny, nienormalny. Wizja piekła. Młodzi Kozacy nie przychodzili już do chaty Oksany, bo nikt nie chciał być rywalem diabła. Jej chata była teraz zawsze pusta, nie słyszało się w niej ani pieśni kozackich, ani śmiechu. Tylko diabeł zaglądał codziennie. Oksana martwiła się ogromnie, często robiła diabłu wymówki: — Zamiast kusić ludzi do grzechu, tak jak to czyni każdy uczciwy diabeł, ty wciąż włóczysz się za mną, nie wiadomo po co. Nie po to Lucyper przysłał ciebie na ziemię, abyś wciąż chodził za mną i wytrzeszczał na mnie oczy. Oksana martwiła się, chodziła przygnębiona, nieraz płakała sobie ukradkiem, aż wreszcie pogodziła się ze swoim losem. — Dobrze, będę twoją żoną — powiedziała diabłu. — Ale stawiam jeden warunek. Ty potrafisz latać nad ziemią jak sokół bystrooki, jak orzeł górski. Lataj nad wszystkimi księstwami, nad wszystkimi krajami. ZnajdĽ taką krainę, na którą nigdy nie napadają Turcy, gdzie można żyć bez ciągłego strachu o swoje życie. ZaprowadĽ do tej krainy mieszkańców naszej stanicy. Aby zakochani mogli tam bez obawy wzdychać przy blasku księżyca, zrywać kwiaty na łąkach, spacerować w sadach wśród kwitnących jabłoni i wiśni; aby Kozacy mogli spokojnie pracować na polach, kosić trawę na łąkach, młócić cepami zboże w stodołach; aby dzikie stepy i nasze niepokoje pozostały tylko w naszych wspomnieniach, naszych snach. — Znajdę taką krainę — rzekł diabeł. A za chwilę unosił się już w powietrzu, nad bezkresnym stepem ukraińskim. Rozdział czwarty Diabeł bez większego trudu odszukał ziemię obiecaną Kozakom. Lecąc na północ wzdłuż doliny rzeki Dniepr trafił na Polesie. Płynęły tutaj liczne rzeki, z królową poleskich rzek, Prypecią, włącznie. Rzeki płynęły bardzo powoli, często występowały z brzegów, zalewały wielkie obszary ziemi. Była to kraina nieprzebytych bagien, nad którymi unosiły się ogromne chmury komarów, kraina jezior, lasów i łąk, kraina odcięta od świata. Nie tylko Turek, nawet zwierz leśny z trudem tutaj się przedostawał. A na północny zachód od tej krainy były już tylko lasy, lasy Ziemi Podlaskiej. W tych właśnie lasach diabeł chciał osiedlić Kozaków ukraińskich. Diabeł obejrzał dokładnie te lasy, wrócił do Oksany i rzekł: — Ziemię obiecaną znalazłem. Rozdział piąty Stanica Oksany była bardzo duża, liczyła około tysiąca chat. W tamtych czasach na dzikich stepach Ukrainy nie było małych stanic. Duża stanica łatwiej mogła obronić się przed najazdem tureckim. Tylko połowa mieszkańców stanicy zgodziła się wędrować do ziemi obiecanej. Inni nie chcieli nawet i słyszeć o porzuceniu swojej wsi. —Ziemia nasza jest bardzo niespokojna, to prawda—mówili. — Ale jesteśmy przecież Kozakami, lubimy takie niespokojne życie. Na tych stepach każdy z nas czuje się wolny jak sokół. Nie pójdziemy stąd nigdzie, zostaniemy tutaj na zawsze. Do ziemi obiecanej Kozacy nie mogli dojechać na swoich koniach. Na ich drodze były przecież niezliczone przeszkody: wielkie puszcze, nieprzebyte bagna, setki większych i mniejszych rzek. Można było tam tylko dopłynąć rzekami. Żeby tam dopłynąć potrzebne były łodzie, potrzebne było drewno do budowy łodzi. A na bezkresnym stepie niełatwo o drewno. W tej sytuacji diabeł okazał się wprost niezastąpiony. Nad górnym Dnieprem i jego dopływami szumiały w tamtych czasach wielkie puszcze. Wiatr niekiedy wyrywał wraz z korzeniami drzewa rosnące nad brzegami rzek i potem drzewa te płynęły Dnieprem aż do krainy dzikich stepów, i nawet jeszcze dalej, aż do Morza Czarnego. Nocami diabeł miał teraz moc roboty: latał nad Dnieprem, wyszukiwał płynące tam drzewa, układał je w stosy po kilka, nawet po kilkanaście sztuk, potem stos taki zarzucał sobie na plecy niby piórko i leciał z nim do swojej stanicy. A w dzień pomagał Kozakom budować łodzie, mleć mąkę w żarnach, wędzić mięso. Diabeł Oksany miał wzrost przeciętnego człowieka, a siłę wielkoluda. Kozacy nie mogli wprost nadziwić się jego sile. Kozacy budowali łodzie, a diabeł zbudował statek rzeczny do transportu krów. Kobiety również przygotowywały się do dalekiej podróży: suszyły suchary, szyły worki z płótna, pakowały do worków żywność i odzież. Rozdział szósty Pewnego dnia Kozacy ujrzeli jeĽdĽca galopującego jak wicher. Był to Kozak z sąsiedniej stanicy. Dojeżdżając do nich — W stepie pojawiło się dużo Turków. Wiadomość o tym przekażcie do sąsiedniego sioła. W stanicy kozackiej zawrzało jak w ulu. Kozacy poili i siodłali konie. Kobiety płakały, wynosiły z chat swoim mężom i synom tarcze, pancerze, broń, żywność. Wkrótce w powietrzu pojawiły się stada kruków i sępów, a daleko na horyzoncie tumany kurzu. Był to nieomylny znak, że Turcy są już niedaleko. Diabeł chwycił do rąk wielką sosnę masztową, wzniósł się wysoko nad ziemią i poleciał na spotkanie z Turkami. Lecąc na dużej wysokości mógł dokładnie określić liczebność wroga. Kilkutysięczna armia turecka galopowała na koniach, ziemia dudniła od tętentu kopyt. Diabeł obniżył swój lot, zamachnął się sosną masztową i zabił dwunastu Turków. Zamachnął się po raz drugi i znów zabił dwunastu Turków. Wśród Turków powstało ogromne zamieszanie, a diabeł korzystając z tego zamieszania czynił ogromne spustoszenie w armii tureckiej. Przerażeni Turcy zaczęli na swoich koniach uciekać przed diabłem. Ale uciec było rzeczą niemożliwą. Diabeł leciał w powietrzu jak wicher, sprawnie obracał w swoich rękach sosnę masztową i kosił nią uciekających Turków. Gdy Kozacy na swoich rumakach przyjechali na pobojowisko — było już po wszystkim. Kozacy zdejmowali siodła z zabitych koni, przeszukiwali dokładnie odzież Turków, zabierali złote i srebrne monety, broń turecką. Niebawem przybyły sotnie kozackie z innych stanic. Im również starczyło łupów. A siodło paszy tureckiego, inkrustowane złotem i drogimi kamieniami, diabeł zabrał sobie. Na pobojowisku żerowały stada kruków i sępów. Już dawno nie miały one takiej uczty. Była teraz wiosna, piękne, słoneczne dnie. Rozkładające się ciała Turków i ich koni mogły spowodować pomór w całej okolicy. Diabeł nie tracąc ani minuty zabrał się do kopania głębokich dołów. Całą noc ściągał do dołów trupy, zasypywał doły ziemią. Nazajutrz rano całe pobojowisko było już posprzątane. Rozdział siódmy Rzeczka przepływająca przez stanicę Oksany była płytka, nie nadawała się do żeglugi. Łodzie i dobytek swój Kozacy musieli przetransportować na brzeg Dniepru. Po uporządkowaniu pobojowiska diabeł zaczął przenosić łodzie kozackie na brzeg Dniepru, przeniósł tam i swój statek rzeczny. Kozacy wieĽli na przystań żywność, odzież, pościel, naczynia kuchenne, narzędzia, przedmioty codziennego użytku, a diabeł im w tym pomagał. Kozacy śpieszyli się: przed nastaniem zimy chcieli dopłynąć do ziemi obiecanej. Z pomocą diabła wszystko jednak zostało bardzo szybko przeniesione i przewiezione na przystań. Kozacy nie zabierali ze sobą swoich zwierząt domowych, a tylko kilkanaście krów, aby na czas podróży nie zabrakło dzieciom mleka. Żegnając swoją stanicę, swoich sąsiadów, swoją krainę dzikich stepów, Kozacy mieli łzy w oczach. Całowali ziemię, którą opuszczali na zawsze, wiedzieli, że nigdy już tutaj nie wrócą. Na świecie była teraz wiosna. Cały step był jak olbrzymi kobierzec utkany z kwiatów, jak panna młoda ubrana do ślubu, jak czarodziejski sad z krainy bajki. Wydawało się Kozakom, że kraina dzikich stepów specjalnie przystroiła się tak odświętnie na ich pożegnanie. Dopiero teraz zrozumieli oni, czym naprawdę była dla nich ich ziemia ojczysta; wśród codziennych trosk i kłopotów człowiek najczęściej nie rozumie tego, nie myśli o tym. W przyszłości będą oni opowiadali o niej legendy i bajki, śpiewali pieśni, widzieli ją w swoich snach. Rozdział ósmy Przygotowania do dalekiej podróży zostały zakończone. Diabeł zapędził na statek kilkanaście krów, Kozacy zepchnęli na wodę wszystkie łodzie, załadowali na nie swoje rzeczy. Przesiedleńcy wsiedli do swoich łodzi i oto rozpoczęła się bardzo długa wędrówka do ziemi obiecanej. Pierwszy płynął statek diabła, a za nim kilkaset łodzi kozackich. Chyba nigdy jeszcze wielka rzeka Dniepr nie widziała takiej ogromnej flotylli. W tamtych czasach Dniepr uważany był za rzekę-herosa, rzekę-olbrzyma, jakiemu nie ma równych na całym świecie. Żaden śmiertelnik nie dotarł nigdy do jego Ľródeł. Tylko brzegi dolnego Dniepru były całkowicie opanowane przez Ruś Kijowską. A nad brzegami górnego Dniepru i wielu jego dopływów znajdowały się czarodziejskie królestwa; zaklęte zamki, w których spały zaczarowane królewny, smoki ogniste i inne groĽne potwory, o których dzisiaj wiemy tylko z bajek, gdyż potwory te nie żyją już na ziemi. W tamtych czasach Dniepr był pełnowodny przez okrągły rok, ponieważ zasilały go niezliczone strumienie i rzeki wypływające z krain czarodziejskich. Ale wróćmy do naszych Kozaków. Ich podróż nie była łatwa. Płynęli oni w górę rzeki, musieli więc przez cały czas wiosłować. Napotykali na rzece progi skalne, bardzo niebezpieczne dla żeglugi. W takich miejscach wyciągali łodzie na brzeg rzeki i przenosili je tam, gdzie kończył się próg skalny. Była to bardzo ciężka praca; całe szczęście, że diabeł im pomagał, a miał on siłę naprawdę diabelską. Mijały dnie, jeden podobny do drugiego. Kozacy wstawali o wschodzie słońca. Kobiety doiły krowy, gotowały śniadanie, a mężczyĽni w tym czasie odpoczywali. Po śniadaniu Kozacy płynęli dalej. Teraz z kolei odpoczywały kobiety, a mężczyĽni przez wiele godzin wiosłowali. W południe przesiedleńcy zatrzymywali się na krótki wypoczynek i znów płynęli. O zachodzie słońca łodzie przybijały do brzegu. MężczyĽni rozpalali ogniska. Kobiety doiły krowy, gotowały kolację i wkrótce wszyscy zasypiali przy ogniskach. W nocy diabeł sprzątał ze statku obornik, kosił trawę, nosił ją na statek dla krów i jednocześnie czuwał nad bezpieczeństwem śpiących ludzi. W ten sposób Kozacy dopłynęli do miasta Kijowa — stolicy Rusi Kijowskiej. Tutaj postanowili odpoczywać przez kilka dni. Chcieli również pomodlić się w słynnych cerkwiach kijowskich, wymienić zdobyczne siodła tureckie na biżuterię i inne rzeczy, Mikołaj PATEJUK Legenda o Ziemi Podlaskiej cz. II (str. 36) Автор: Mikołaj Patejuk Legenda o Ziemi Podlaskiej Część II Rozdział dziewiąty Ruś Kijowska była wielkim mocarstwem. Rozciągała się od Morza Czarnego do Morza Białego. Na jej terytorium wędrowały niezliczone karawany kupców zagranicznych, którzy przybywali tu zewsząd, z krajów bliskich i dalekich. Handel sprzyjał bogaceniu się dworów książęcych i miast, z tego też powodu książęta popierali handel, zapewniali kupcom bezpieczne poruszanie się po drogach. Aż oto w okolicy miasta Kijowa pojawił się Turek, który miał dwa kije-samobije. Turek napadał na karawany kupieckie i wołał: Bijcie kupców, kije-samobije! Kije-samobije zabijały kupców, a Turek zagarniał sobie ich towary. Wielki strach padł na wszystkich kupców, bali się oni wyjeżdżać za miasto. —Trzeba z Turkiem skończyć—postanowił diabeł. Zabrał ze sobą siodło paszy tureckiego, odszukał Turka i rzekł: — Oddam tobie siodło paszy tureckiego, jeżeli dasz mi kije-samobije. Siodło paszy tureckiego było wielką świętością dla każdego Turka. Turek chętnie wymienił u diabła kije-samobije na siodło. Wtedy diabeł zawołał: — Bijcie Turka, kije-samobije! Kije-samobije zabiły Turka. Diabeł zabrał siodło paszy tureckiego, zabrał kije-samobije i wrócił do miasta Kijowa. Teraz kupcy znów mogli swobodnie podróżować. Rozdział dziesiąty Kultura Rusi Kijowskiej stała w tym czasie na bardzo wysokim poziomie. A plemiona zamieszkujące ziemie położone nad rzeką Wisłą i jeziorem Gopłem wciąż jeszcze były dzikie. Ich najazdy stały się wielkim utrapieniem dla sąsiednich krajów. Pewnego dnia w mieście Kijowie zawrzało jak w ulu. Wojownicy ostrzyli miecze, wkładali pancerze, siodłali konie. — Dokąd się wybieracie? — zapytał diabeł wojowników. — Przed kilkoma godzinami w pobliżu Kijowa widzianio dzikusów — odpowiadali wojownicy. — Na dzikusów najlepsze są kije-samobije—mówił diabeł swojej Oksanie. Wziął ze sobą kije-samobije i poleciał na spotkanie z dzikusami. — Bijcie dzikusów, kije-samobije! — zawołał. Głowy dzikusów nie były osłonięte żadną zbroją, kije-samobije waliły więc dzikusów po głowach. Zabiły wszystkich dzikusów, przy życiu pozostał tylko ich wódz, książę Popiel. Wtedy diabeł zawołał: — Stójcie, kije-samobije! Książę Popiel chciał umknąć z pobojowiska, ale diabeł chwycił go za kark i rzekł: — Ty umrzesz inną śmiercią. Zjedzą ciebie myszy. Twoi potomkowie nie zapomną o twojej śmierci. Diabeł z księciem Popielemna plecach poleciał do mysiego królestwa. W królestwie tym była nora przy norze, ogromne ilości myszy i szczurów... i ani jednego kota. Diabeł chwycił księcia Popiela za nogi, wsadził go do nory. Myszy natychmiast rzuciły się na księcia i zjadły go. A kije-samobije diabeł spalił: aby nie dostały się one przez przypadek do rąk jakiegoś awanturnika; aby nie stały się przyczyną nieszczęść ludzkich... Turysto! Zwiedzając krainę położoną nad rzeką Wisłą i jeziorem Gopłem na pewno usłyszysz legendę o tym, jak księcia Popiela myszy zjadły. Potomkowie Popiela nie zapomnieli o jego śmierci. Rozdział jedenasty Wypoczywając w mieście Kijowie po trudach podróży Kozacy spotykali całe grupy uciekinierów, którzy uciekali przed pomorem szalejącym w miastach położonych na północ i na zachód od Kijowa. W tej sytuacji kontynuowanie podróży do ziemi obiecanej byłoby szaleństwem, samobójstwem. Kozacy dopłynęli więc tylko do ujścia rzeki Desny, a potem skręcili w prawo. Jeszcze w Kijowie słyszeli oni o wspaniałych łąkach położonych nad rzeką Desną. Tam przeczekają pomór, potem wrócą stamtąd i znów popłyną do ziemi obiecanej; tam znajdą dostateczną ilość trawy dla swoich krów. Jeżeli Dniepr podobny był do bohatera-olbrzyma, to Desna na pewno przypominała przepiękną królewnę, taka była ona malownicza. W pewien wieczór, gdy Kozacy obozowali na brzegu malowniczej Desny, diabeł opowiadał Oksanie dziwne historie. — Przed wielu, wielu laty, w tym miejscu była stolica królestwa Amazonek. Sto kroków od tego miejsca, pod cienką warstwą ziemi znajduje się pałac królowej Amazonek, w którym ukryte są klejnoty ze złota i drogocennych kamieni. Mogę odwalić wejście do pałacu, jeżeli chcesz. — Ależ oczywiście! — zawołała uradowana Oksana. — Koniecznie chcę obejrzeć podziemny pałac. Diabeł odkopał schody prowadzące do podziemnego pałacu, Oksana zapaliła pochodnię, po czym oboje weszli do pałacu. Stały tam marmurowe posągi bardzo pięknych kobiet. Na ścianach były wykute jakieś napisy. — To jest kronika królestwa Amazonek — rzekł diabeł. — Mogę przetłumaczyć tobie te napisy, jeżeli chcesz. — Tłumacz! — rozkazała Oksana. Diabeł chodził od jednej sali do drugiej, tłumaczył po kolei wszystkie napisy, całą kronikę królestwa Amazonek. Po odczytaniu napisów diabeł zaprowadził Oksanę do lochu znajdującego się pod pałacem. Leżały tam całe stosy złotej biżuterii. Oksana wybrała sobie kilka przepięknych naszyjników, pierścionki, bransolety, diademy i inne ozdoby ze złota i drogocennych kamieni. Diabeł wziął dwie obrączki ślubne, jedną sobie a drugą Oksanie. Po wyjściu na zewnątrz diabeł zaczął zawalać ziemią wejście do podziemnego pałacu. Oksana zdziwiła się bardzo. —Po co zawalać wejście?—zapytała diabła.—Wszystkie nasĽekobiety przyjdą tu po klejnoty. — Nie przyjdą — rzekł diabeł. — Tylko tobie pozwoliłem zabrać stąd trochę klejnotów, a pozostałe klejnoty przeznaczone są dla plemienia Archeologów. Wszystko co tutaj się znajduje musi pozostać w takim stanie, w jakim było za czasów Amazonek. Muszę dobrze zamaskować wejście do pałacu, aby jakiś poszukiwacz skarbów nie dostał się do wnętrza. Upłyną wieki i na ziemi pojawi się plemię Archeologów. Archeolodzy będą rozkopywali podziemne pałace. Znajdą oni i schowane tutaj klejnoty. — A więc klejnoty te będą nosiły kobiety z plemienia Archeologów? — zapytała diabła Oksana. — Nie, moja droga. Ludzie z plemienia Archeologów nie po to będą szukali klejnotów w ziemi, aby nosiły je ich kobiety. — W takim razie będą oni rozkopywali podziemriFpałace tylko dla zabawy, dla przyjemności? — Tak, moja droga, dla przyjemności. Będą oni długo oglądali każdy znaleziony kamyczek, każdą skorupkę z rozbitego naczynia. Po znalezieniu każdego przedmiotu, każdej skorupki będą cieszyli się jak małe dzieci. Rozdział dwunasty Serdeczna przyjaciółka Oksany, Paraska, była jej stryjeczną siostrą. Do Paraski zalecał się młody Kozak, Taras. Taras bardzo kochał Paraskę, kilka razy nawet proponował jej małżeństwo. Paraska również kochała swego narzeczonego: za to, że był on dzielnym Kozakiem, że był piękny i przystojny. Ale wszystkie propozycje małżeńskie zbywała żartem: — Królewicze zdobywają swoje królewny po zaciekłej walce ze smokami ognistymi, ze złymi czarodziejami, a ty chcesz ożenić się ze mną prosto, zwyczajnie, bez żadnych zachodów? — Gotów jestem w każdej chwili stanąć w twojej obronie i walczyć nawet ze wszystkimi czarodziejami na świecie — mówił Taras. Oboje zresztą dobrze rozumieli, że nie pora teraz na gody weselne: wędrówka do ziemi obiecanej będzie jeszcze długa i trudna, pełna niebezpieczeństw. Pobiorą się dopiero tam, na ziemi obiecanej. Brat Oksany, Ostap, nie miał żadnej narzeczonej, nie podobała mu się żadna młoda Kozaczka. Jeszcze w dzieciństwie nasłuchał się bajek o Przepięknej Helenie, które opowiadała mu matka. Przepiękna Helena żyła podobno w czarodziejskiej krainie, dalekiej i niedostępnej, do której nie zalatuje nigdy ani sokół, ani orzeł, przebywała w niewoli u złego czarodzieja, a była taka piękna, że w jej obecności nawet słońce wydawało się nie takie złociste, i księżyc nie był tak jasny, i gwiazdy na niebie wydawały się mniej urocze. Będąc już dorosłym, Ostap w dalszym ciągu kochał Helenę z czarodziejskiej bajki, chciał ożenić się tylko z nią. Nie bardzo jeszcze orientował się, gdzie znajduje się owa czarodziejska kraina, jak tam dojedzie, jak pokona złego czarodzieja. Wierzył jednak, że na pewno wyzwoli Przepiękną Helenę z niewoli. I to będzie głównym celem jego życia. Rozdział trzynasty Kozacy płynęli dalej. Już dawno pozostało za nimi sławne miasto Czernihów, miasto legend i bajek ludowych. Płynęli teraz przez kraj dziki, bezludny. Pewnego dnia przed zachodem słońca diabeł, jak zwykle, wzniósł się wysoko w powietrze, obejrzał okolicę. — Widzę przed sobą polanę śródleśną, porośniętą pyszną trawą — powiedział diabeł. — Tam dopłyniemy za kilka godzin, tam zbudujemy ziemianki i przeczekamy pomór, tam nie zabraknie żywności i nam, i naszym krowom. Była pełnia księżyca. Kozacy postanowili płynąć i po zachodzie słońca, aby jak najszybciej dopłynąć do polany. Płynąc wieczorem, po zachodzie słońca, Kozacy popełnili bardzo wielki błąd, który sprawił im przykrą niespodziankę. Przy słabym świetle księżyca nie odstrzegli oni tego, że w lesie dziewiczym, przez który teraz płynęli, spacerują chatki na kurzych łapkach, a spoza wiekowych drzew z wielkim zaciekawieniem spoglądają na przybyszów jakieś dziwne istoty. Diabeł w tej chwili marzył o wspaniałym domku, który zbuduje na ziemi obiecanej i w którym zamieszka razem z Oksana, i temu jego sokoli wzrok nie dostrzegał tego, że łodzie kozackie płynęły teraz przez las czarodziejski. Wkrótce Kozacy ujrzeli polanę śródleśną porośniętą bujną trawą. Na polanie pasły się jakieś kozy, ale na widok przybyszów kozy uciekły do lasu. Dokąd płyniecie, Kozacy? Zawróćcie, póki nie jest jeszcze za póĽno. W tym czarodziejskim lesie i na tej czarodziejskiej łące możecie mieć do czynienia z różnymi potworami, z czarodziejami i czarownicami, a walka z nimi nie będzie łatwa. Tutaj nie pomogą wam nawet wasze miecze kozackie. Tutaj zaczyna się kraina dziwna, tajemnicza — kraina czarodziejskiej bajki. Zaledwie przesiedleńcy wysiedli ze swoich łodzi na brzeg malowniczej Desny, zaledwie ich krowy zaczęły skubać wspaniałą trawę na łące, a już wszyscy odczuli ogromną senność. To chyba jakiś czarodziej nasyłał na łudzi sen. Nikt nie zdążył położyć się na pościeli, każdy walił się na ziemię tam gdzie stał i natychmiast zasypiał. Diabeł przez jakiś czas walczył jeszcze ze snem, ale w końcu i on zwalił się na ziemię i zasnął. Tak, to była ziemia niczyja, bezludna. Tutaj rodziły się czarodziejskie bajki ludowe i niby ptaki leciały stąd we wszystkich kierunkach, do najdalszych zakątków Rusi Kijowskiej. Tutaj była kraina czarodziejskiej bajki. Rozdział czternasty ., Diabeł spał długo, bardzo długo. Spał całą noc i prawie cały następny dzień. Obudził się gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Zobaczył leżące na łące martwe ciała krów i krążące nad nimi stada kruków i sępów. Na łące pasło się stado kóz i kozłów. Rosła tam również bardzo wysoka samotna sosna górująca nad całą okolicą. Na sośnie było gniazdo zielonego kruka (w krainie tej żyły kruki nie tylko czarne, ale i zielone). Zielony kruk karmił właśnie swoje pisklęta padliną. — Co to za kozy pasą się na łące, czemu żaden pastuch ich nie pasie? — zapytał diabeł zielone go kruka. — To nie są zwykłe kozy, to są kozy Baby Jagi — odpowiedział kruk. —Czemu na łące nie ma żadnego człowieka, gdzie zniknęli moi ludzie? — dopytywał się diabeł. — Nie wiem. Wtedy podeszła do diabła jedna z kóz. Z oczu kapały jej łzy, patrzyła na diabła z wyrzutem. Diabeł przyjrzał się jej dokładniej... i poznał w niej swoją Oksanę. —Już wiem, co to za kozy pasą się na łące — mówił diabeł. — To jakiś czarodziej zamienił wszystkich przesiedleńców w stado kóz. Nie płacz, moja Oksano: odnajdę czarodzieja, sprawię mu porządne lanie i znów wszyscy będziecie ludĽmi. Oksana nic na to nie odpowiedziała. Rozumiała ona wszystko, co mówił do niej diabeł, ale będąc kozą nie potrafiła mówić ludzkim językiem. Diabeł poleciał do gniazda zielonego kruka, wyjął z gniazda jedno z piskląt. — Pourywam głowy wszystkim twoim pisklętom jeżeli natychmiast nie powiesz mi, gdzie znajduje się czarodziej, który zamienił moich ludzi w stado kóz — zagroził diabeł.— Nie czyń krzywdy moim pisklętom, wszystko ci opowiem — mówił zielony kruk . — Na skraju czarodziejskiej łąki stoi chatka Baby Jagi. To ona zamieniła wszystkich twoich ludzi w stado kóz. Ciebie też chciała zamienić w kozła, ale jej czary na ciebie nie działały. A krowy najadły się czarodziejskiej trawy i dlatego zdechły. Trawę na czarodziejskiej łące mogą jeść tylko kozy Baby Jagi. Diabeł poleciał do chatki Baby Jagi. Chatka stała na kurzych łapkach i główce koguciej. W chatce leżała na posłaniu Baba Jaga, akozodoje poiły jąkozim mlekiem. Diabeł chwycił Babę Jagę za jej kościste nogi, wyciągnął z chatki i zaczął bić ją po plecach polanem. A ponieważ nie odniosło to żadnego skutku, zaczął walić ją tym polanem po głowie. — Swędzi mnie głowa, chyba pojawiły się u mnie wszy — mówiła Baba Jaga. — Chyba będę musiała umyć głowę w rzece. Co za nieszczęście, co za okropność! Jeszcze tego tylko brakowało, aby myć głowę — martwiła się Baba Jaga. Była ona bardzo leniwa i nie chciało się jej myć głowy. — Zaraz umyję tobie głowę — mruknął diabeł jeszcze mocniej waląc ją polanem po głowie. — Strasznie boli mnie głowa. Jeszcze nigdy tak okropnie nie bolała mi głowa. Cała głowa pęka mi w szwach — mówiła Baba Jaga. Otworzyła oczy i zobaczyła diabła. — Czego chcesz? — zapytała go. — Wszystkie swoje kozy znów zamienisz w ludzi! — rozkazał diabeł. Baba Jaga wyszeptała czarodziejskie zaklęcie. — Wszystkie moje kozy znów są ludĽmi — rzekła. Diabeł poleciał na spotkanie z przesiedleńcami. Oksana robiła wymówki diabłu: — Jak mogłeś zaprowadzić nas w takie miejsce! Gdzie miałeś oczy, diabełku! — Ja nie chciałem zaprowadzić was do czarodziejskiej krainy — usprawiedliwiał się diabeł. — Sam nie wiem, jak tutaj trafiłem. Diabły są istotami towarzyskimi, tak jak bociany, wróble, myszy i szczury. Diabły nie lubią takich bezludnych miejsc, oj nie lubią! Baba Jaga zaczarowała nie tylko przesiedleńców kozackich. Zaczarowała również młodego księcia czernihowskiego, trzydziestu jego wojowników oraz wielu innych mężczyzn i kobiet. Książę czernihowski bardzo się ucieszył, że znów stał się człowiekiem. Zaprosił wszystkich do swojego zamku w Czernihowie. Rozdział piętnasty Wyzwoleni przez diabła niewolnicy i niewolnice Baby Jagi płynęli teraz łodziami w dół rzeki Desny, do miasta Czernihów. Towarzyszył im również diabeł. W tamtych czasach miasto Czernihów było otoczone wysokimi murami, stało się ważnym ośrodkiem administracyjnym i handlowym. Przyjeżdżali tu kupcy z krajów bliskich i dalekich, często gościli tu rycerze z sąsiednich miast.Książę władający miastem Czernihów bardzo się ucieszył z powrotu ulubionego syna. Syn księcia dwa lata temu w towarzystwie trzydziestu wojowników płynął łodzią w górę rzeki Desny. Szukał przygód, szukał miejsc nadających się na budowę nowych miast. W pewnej chwili usłyszał straszny szum: trzeszczały drzewa, drżały liście ze strachu, pieniła się woda w rzece. To wracała do swojej chatki Baba Jaga. Baba Jaga zaczarowała księcia. Zaczarowała również jego wojowników. Od tego czasu wszelki ślad po młodym księciu zaginął. Książę uznał swego syna za zaginionego, a tymczasem wrócił on do domu żywy i zdrowy. Z okazji tego radosnego wydarzenia książę ogłosił konkursy artystyczne i sportowe. Hojnie płacił złotymi monetami za najlepsze wykonanie pieśni i tańców kozackich, za zwycięstwa w biegach, rzucie oszczepem, strzelaniu z łuku i gonitwach konnych. Organizowano turnieje rycerskie. Najpiękniejsze mieszkanki miasta własnoręcznie wyszywane chusty wręczały zwycięzcom. Tak upływały dni i tygodnie, na ucztach, zawodach sportowych, turniejach rycerskich i tańcach, (cdn) Mikołaj Patejuk
W piekle męczyły się dusze grzeszników. Wokół nich uwijały się całe gromady diabłów, polewając dusze grzeszników wrzącą smołą, przypiekając je rozpalonym do czerwoności żelazem, gotując je w olbrzymich kotłach i smażąc na gigantycznych patelniach. Każdy diabeł czynił to wszystko z ogromnym okrucieństwem, z niemiecką wprost dokładnością. Tylko jeden diabeł wykonywał swoje obowiązki bez zbytniego entuzjazmu, jakby od niechcenia. Diabeł ten był wielkim romantykiem. Marzył o pięknych kobietach, o wielkiej miłości. Dusze pięknych kobiet również męczyły się w piekle, ale nie interesowały one naszego diabła. Miały one bardzo piękne kształty, nasz romantyczny diabeł od razu to zauważył, ale były to bezcielesne istoty, w swoich uczuciach zimne jak lód, obce im były namiętności ludzkie, miłość i nienawiść, radość i smutek. Zazdrościł on bardzo tym swoim kolegom, którzy na polecenie Lucypera udawali się na ziemię kusić do grzechu „żywe" kobiety. LEGENDA O ZIEMI PODLASKIEJ (str. 37) Автор: Mikołaj PATEJUK W przeszłości przesiedlili się na obszary Północnego Podlasia Ukraińcy z Ukrainy. Ludność prawosławna na tych terenach stworzyła wspaniałe legendy i baśnie, wspaniałą mitologię, która swoim pięknem i oryginalnością niewiele ustępuje mitologii starogreckiej. W dzieciństwie słyszałem wiele takich legend i mitów, między innymi mit o romantycznym diable, który zakochał się w pięknej Kozaczce Oksanie, i koniecznie chciał ją poślubić. Oksana zgodziła się wyjść za mąż za diabła, ale pod warunkiem, że Kozaków z jej stanicy zaprowadzi on do takiej krainy, na którą nigdy nie napadają Turcy. Diabeł zaprowadził Kozaków ukraińskich na Północne Podlasie, założył wieś Narew i tam w kaplicy wiejskiej wziął ślub z Oksaną. Po śmierci Oksany anioł zabrał jej duszę do nieba, bo szczęście innych ludzi, szczęście narodu było dla niej ważniejsze od własnego szczęścia. Życie Kozaczki Oksany jest głównym tematem tej opowieści. Legendy pochodzące prawdopodobnie i z czasów Rusi Kijowskiej, i z epok póĽniejszych połączyłem w jedną całość po odpowiednim ich opracowaniu. Zastanawiałem się długo, w jakiej epoce umiejscowić akcję mojej baśni. Postanowiłem umiejscowić ją w epoce Rusi Kijowskiej. Czasy Rusi Kijowskiej to przecież jeden z najwspanialszych okresów w dziejach ludzkości, porównywalny tylko z czasami starożytnej Grecji. Niechaj ta moja opowieść będzie hymnem pochwalnym na cześć Rusi Kijowskiej, której wkład w rozwój kulturalny ludzkości niesłusznie zapomniano dzisiaj na szerokim świecie. Można mi zarzucić, że w czasach Rusi Kijowskiej nie było jeszcze ani Kozaków, ani Turków. W tamtych czasach Turcy nie zdobyli jeszcze Konstantynopola, a więc nie mogli napadać na dzikie stepy Ukrainy. Legenda o Ziemi Podlaskiej jest jednak baśnią, a nie podręcznikiem historii. Bajkopisarzowi chyba wolno opisywać życie jakiegoś narodu na tle zupełnie innej epoki. Na Północnym Podlasiu życie prawosławnej ludności nie zawsze było usłane różami. To chyba sam diabeł przyprowadził na Białostocczyznę naszych przodków, abyśmy tutaj się męczyli mówili niekiedy prawosławni. Rozdział pierwszy Działo się to dawno, bardzo dawno temu, na bezkresnych stepach Ukrainy. Jechało się wtedy na koniu całymi godzinami i nie widziało się żadnego osiedla ludzkiego, żadnego lasu, żadnej grupy drzew. Wokół był tylko bezludny step porośnięty gdzie niegdzie tak wysoką trawa, że mógł ukryć się w niej jeĽdziec wraz z koniem. Ale tam gdzie pojawiał się niewielki choćby strumyk albo rzeczka, rosły już pojedyncze drzewa, a w okolicach rzecznych można było ujrzeć całe gaje drzew liściastych i nawet sioła kozackie, zwane również stanicami. Były to czasy bardzo niespokojne. Step tylko na pozór wydawał się bezludny. W rzeczywistości aż roiło się w nim od Turków cwałujących na swoich koniach pojedynczo, i całymi grupami. Turcy napadali na sioła kozackie, na ludzi pracujących samotnie na polach, na kupców płynących Dnieprem i innymi rzekami, grabili co się tylko dało i uprowadzali ludzi w niewolę, zwłaszcza młode kobiety, które potem sprzedawali bogatym Turkom. To ciągłe zagrożenie ze strony Turków zmuszało Kozaków do samoobrony, do ciągłej gotowości bojowej. Kozak prawie nigdy nie rozstawał się ze swoim koniem i mieczem. Pracując na polu zawsze miał przy sobie broń. Idąc wieczorem na spotkanie z ukochaną dziewczyną też miał przy sobie broń. Kozaczki również świetnie jeĽdziły na koniach i umiały posługiwać się mieczem. Układając dzieci do snu Kozaczki opowiadały im bajki o Turkach: że Turek jest straszną plagą stepową, że słowiki nigdy nie śpiewają w gaju, gdy w nim obozują Turcy, że milkną na niebie skowronki, gdy nadciąga wojsko tureckie, że za Turkami lecą stada kruków i sępów, bo zawsze mają one wspaniałą ucztę tam, gdzie pojawi się Turek. Kozacy nie tylko bronili się przed Turkami w swoich stanicach, ale sami również napadali na Turków, urządzali zasadzki na karawany tureckie, a od czasu do czasu organizowali wyprawy wojenne aż na ziemie tureckie i polskie, przywożąc stamtąd bogate łupy do swoich kozackich siół. W jednym z takich siół żyła osiemnastoletnia Kozaczka, Oksana. Oksana wprawdzie nie była żadną czarownicą i nie znała się na żadnych czarach, ale jej niezwykła uroda i prześliczne oczy tak skutecznie czarowały młodzieńców, że w całej okolicy nie było chyba ani jednego młodego Kozaka, który by się w niej po cichu nie kochał. Oksana miała ogromne powodzenie u chłopców, jej chata zawsze była chętnie przez nich odwiedzana, zawsze słyszało się w niej dziarskie pieśni kozackie i śmiech. Działo się tak aż dopóki w czarnookiej Oksanie nie zakochał się bardzo romantyczny diabeł. Ale o tym opowiem w następnym rozdziale mojej baśni. Rozdział drugi W piekle męczyły się dusze grzeszników. Wokół nich uwijały się całe gromady diabłów, polewając dusze grzeszników wrzącą smołą, przypiekając je rozpalonym do czerwoności żelazem, gotując je w olbrzymich kotłach i smażąc na gigantycznych patelniach. Każdy diabeł czynił to wszystko z ogromnym okrucieństwem, z niemiecką wprost dokładnością. Tylko jeden diabeł wykonywał swoje obowiązki bez zbytniego entuzjazmu, jakby od niechcenia. Diabeł ten był wielkim romantykiem. Marzył o pięknych kobietach, o wielkiej miłości. Dusze pięknych kobiet również męczyły się w piekle, ale nie interesowały one naszego diabła. Miały one bardzo piękne kształty, nasz romantyczny diabeł od razu to zauważył, ale były to bezcielesne istoty, w swoich uczuciach zimne jak lód, obce im były namiętności ludzkie, miłość i nienawiść, radość i smutek. Zazdrościł on bardzo tym swoim kolegom, którzy na polecenie Lucypera udawali się na ziemię kusić do grzechu „żywe" kobiety. Pewnego razu romantycznego diabła wezwał do siebie sam Lucyper. — Wiele o tobie słyszałem, diabełku — rzekł Lucyper. — Jesteś wielkim romantykiem, marzysz o pięknych kobietach, praca w piekle zupełnie ciebie nie interesuje. Chcę zaproponować tobie pracę bardzo romantyczną. Udasz się do krainy pięknych kobiet, na dzikie stepy Ukrainy i będziesz tam kusił do grzechu piękne Kozaczki. Romansuj z nimi ile się tylko da, a przede wszystkim namawiaj je do grzechu: aby zdradzały one swoich mężów, aby czyniły bliĽnim jak najwięcej zła, aby nie interesowały się zbytnio swoją wiarą prawosławną, aby po śmierci ich dusze trafiały do piekła. Po rozmowie z Lucyperem diabeł natychmiast udał się na ziemię. Pierwszą kobietą jaką spotkał na dzikich stepach Ukrainy była Oksana. Rozdział trzeci Diabeł popatrzył na Oksanę, obejrzał ją od stóp do głowy i już wiedział, że jest ona jego przeznaczeniem. Nagle wszystko wydało się jemu jakieś obce, niepotrzebne — i piekło, i niebo, i grzechy ludzkie, i wszystkie kobiety na świecie. Nie interesowało go absolutnie nic, co nie było jego Oksaną. Nie chciał już kusić ludzi do grzechu. Chodził za Oksaną jak cień i mówił: — BądĽ moją żoną, Oksano. Kocham tylko ciebie. Kozacy dziwili się bardzo, że diabeł nie kusi ludzi do grzechu, ale po jakimś czasie przestali się dziwić. — Nawet w rodzinie zdarzają się wyjątki — mówili. — A cóż dopiero mówić o diabłach, których jest jak liści na drzewie, jak gwiazd na niebie. W tak ogromnej ilości diabłów zawsze znajdzie się diabeł dziwny, nienormalny. Wizja piekła. Młodzi Kozacy nie przychodzili już do chaty Oksany, bo nikt nie chciał być rywalem diabła. Jej chata była teraz zawsze pusta, nie słyszało się w niej ani pieśni kozackich, ani śmiechu. Tylko diabeł zaglądał codziennie. Oksana martwiła się ogromnie, często robiła diabłu wymówki: — Zamiast kusić ludzi do grzechu, tak jak to czyni każdy uczciwy diabeł, ty wciąż włóczysz się za mną, nie wiadomo po co. Nie po to Lucyper przysłał ciebie na ziemię, abyś wciąż chodził za mną i wytrzeszczał na mnie oczy. Oksana martwiła się, chodziła przygnębiona, nieraz płakała sobie ukradkiem, aż wreszcie pogodziła się ze swoim losem. — Dobrze, będę twoją żoną — powiedziała diabłu. — Ale stawiam jeden warunek. Ty potrafisz latać nad ziemią jak sokół bystrooki, jak orzeł górski. Lataj nad wszystkimi księstwami, nad wszystkimi krajami. ZnajdĽ taką krainę, na którą nigdy nie napadają Turcy, gdzie można żyć bez ciągłego strachu o swoje życie. ZaprowadĽ do tej krainy mieszkańców naszej stanicy. Aby zakochani mogli tam bez obawy wzdychać przy blasku księżyca, zrywać kwiaty na łąkach, spacerować w sadach wśród kwitnących jabłoni i wiśni; aby Kozacy mogli spokojnie pracować na polach, kosić trawę na łąkach, młócić cepami zboże w stodołach; aby dzikie stepy i nasze niepokoje pozostały tylko w naszych wspomnieniach, naszych snach. — Znajdę taką krainę — rzekł diabeł. A za chwilę unosił się już w powietrzu, nad bezkresnym stepem ukraińskim. Rozdział czwarty Diabeł bez większego trudu odszukał ziemię obiecaną Kozakom. Lecąc na północ wzdłuż doliny rzeki Dniepr trafił na Polesie. Płynęły tutaj liczne rzeki, z królową poleskich rzek, Prypecią, włącznie. Rzeki płynęły bardzo powoli, często występowały z brzegów, zalewały wielkie obszary ziemi. Była to kraina nieprzebytych bagien, nad którymi unosiły się ogromne chmury komarów, kraina jezior, lasów i łąk, kraina odcięta od świata. Nie tylko Turek, nawet zwierz leśny z trudem tutaj się przedostawał. A na północny zachód od tej krainy były już tylko lasy, lasy Ziemi Podlaskiej. W tych właśnie lasach diabeł chciał osiedlić Kozaków ukraińskich. Diabeł obejrzał dokładnie te lasy, wrócił do Oksany i rzekł: — Ziemię obiecaną znalazłem. Rozdział piąty Stanica Oksany była bardzo duża, liczyła około tysiąca chat. W tamtych czasach na dzikich stepach Ukrainy nie było małych stanic. Duża stanica łatwiej mogła obronić się przed najazdem tureckim. Tylko połowa mieszkańców stanicy zgodziła się wędrować do ziemi obiecanej. Inni nie chcieli nawet i słyszeć o porzuceniu swojej wsi. —Ziemia nasza jest bardzo niespokojna, to prawda—mówili. — Ale jesteśmy przecież Kozakami, lubimy takie niespokojne życie. Na tych stepach każdy z nas czuje się wolny jak sokół. Nie pójdziemy stąd nigdzie, zostaniemy tutaj na zawsze. Do ziemi obiecanej Kozacy nie mogli dojechać na swoich koniach. Na ich drodze były przecież niezliczone przeszkody: wielkie puszcze, nieprzebyte bagna, setki większych i mniejszych rzek. Można było tam tylko dopłynąć rzekami. Żeby tam dopłynąć potrzebne były łodzie, potrzebne było drewno do budowy łodzi. A na bezkresnym stepie niełatwo o drewno. W tej sytuacji diabeł okazał się wprost niezastąpiony. Nad górnym Dnieprem i jego dopływami szumiały w tamtych czasach wielkie puszcze. Wiatr niekiedy wyrywał wraz z korzeniami drzewa rosnące nad brzegami rzek i potem drzewa te płynęły Dnieprem aż do krainy dzikich stepów, i nawet jeszcze dalej, aż do Morza Czarnego. Nocami diabeł miał teraz moc roboty: latał nad Dnieprem, wyszukiwał płynące tam drzewa, układał je w stosy po kilka, nawet po kilkanaście sztuk, potem stos taki zarzucał sobie na plecy niby piórko i leciał z nim do swojej stanicy. A w dzień pomagał Kozakom budować łodzie, mleć mąkę w żarnach, wędzić mięso. Diabeł Oksany miał wzrost przeciętnego człowieka, a siłę wielkoluda. Kozacy nie mogli wprost nadziwić się jego sile. Kozacy budowali łodzie, a diabeł zbudował statek rzeczny do transportu krów. Kobiety również przygotowywały się do dalekiej podróży: suszyły suchary, szyły worki z płótna, pakowały do worków żywność i odzież. Rozdział szósty Pewnego dnia Kozacy ujrzeli jeĽdĽca galopującego jak wicher. Był to Kozak z sąsiedniej stanicy. Dojeżdżając do nich — W stepie pojawiło się dużo Turków. Wiadomość o tym przekażcie do sąsiedniego sioła. W stanicy kozackiej zawrzało jak w ulu. Kozacy poili i siodłali konie. Kobiety płakały, wynosiły z chat swoim mężom i synom tarcze, pancerze, broń, żywność. Wkrótce w powietrzu pojawiły się stada kruków i sępów, a daleko na horyzoncie tumany kurzu. Był to nieomylny znak, że Turcy są już niedaleko. Diabeł chwycił do rąk wielką sosnę masztową, wzniósł się wysoko nad ziemią i poleciał na spotkanie z Turkami. Lecąc na dużej wysokości mógł dokładnie określić liczebność wroga. Kilkutysięczna armia turecka galopowała na koniach, ziemia dudniła od tętentu kopyt. Diabeł obniżył swój lot, zamachnął się sosną masztową i zabił dwunastu Turków. Zamachnął się po raz drugi i znów zabił dwunastu Turków. Wśród Turków powstało ogromne zamieszanie, a diabeł korzystając z tego zamieszania czynił ogromne spustoszenie w armii tureckiej. Przerażeni Turcy zaczęli na swoich koniach uciekać przed diabłem. Ale uciec było rzeczą niemożliwą. Diabeł leciał w powietrzu jak wicher, sprawnie obracał w swoich rękach sosnę masztową i kosił nią uciekających Turków. Gdy Kozacy na swoich rumakach przyjechali na pobojowisko — było już po wszystkim. Kozacy zdejmowali siodła z zabitych koni, przeszukiwali dokładnie odzież Turków, zabierali złote i srebrne monety, broń turecką. Niebawem przybyły sotnie kozackie z innych stanic. Im również starczyło łupów. A siodło paszy tureckiego, inkrustowane złotem i drogimi kamieniami, diabeł zabrał sobie. Na pobojowisku żerowały stada kruków i sępów. Już dawno nie miały one takiej uczty. Była teraz wiosna, piękne, słoneczne dnie. Rozkładające się ciała Turków i ich koni mogły spowodować pomór w całej okolicy. Diabeł nie tracąc ani minuty zabrał się do kopania głębokich dołów. Całą noc ściągał do dołów trupy, zasypywał doły ziemią. Nazajutrz rano całe pobojowisko było już posprzątane. Rozdział siódmy Rzeczka przepływająca przez stanicę Oksany była płytka, nie nadawała się do żeglugi. Łodzie i dobytek swój Kozacy musieli przetransportować na brzeg Dniepru. Po uporządkowaniu pobojowiska diabeł zaczął przenosić łodzie kozackie na brzeg Dniepru, przeniósł tam i swój statek rzeczny. Kozacy wieĽli na przystań żywność, odzież, pościel, naczynia kuchenne, narzędzia, przedmioty codziennego użytku, a diabeł im w tym pomagał. Kozacy śpieszyli się: przed nastaniem zimy chcieli dopłynąć do ziemi obiecanej. Z pomocą diabła wszystko jednak zostało bardzo szybko przeniesione i przewiezione na przystań. Kozacy nie zabierali ze sobą swoich zwierząt domowych, a tylko kilkanaście krów, aby na czas podróży nie zabrakło dzieciom mleka. Żegnając swoją stanicę, swoich sąsiadów, swoją krainę dzikich stepów, Kozacy mieli łzy w oczach. Całowali ziemię, którą opuszczali na zawsze, wiedzieli, że nigdy już tutaj nie wrócą. Na świecie była teraz wiosna. Cały step był jak olbrzymi kobierzec utkany z kwiatów, jak panna młoda ubrana do ślubu, jak czarodziejski sad z krainy bajki. Wydawało się Kozakom, że kraina dzikich stepów specjalnie przystroiła się tak odświętnie na ich pożegnanie. Dopiero teraz zrozumieli oni, czym naprawdę była dla nich ich ziemia ojczysta; wśród codziennych trosk i kłopotów człowiek najczęściej nie rozumie tego, nie myśli o tym. W przyszłości będą oni opowiadali o niej legendy i bajki, śpiewali pieśni, widzieli ją w swoich snach. Rozdział ósmy Przygotowania do dalekiej podróży zostały zakończone. Diabeł zapędził na statek kilkanaście krów, Kozacy zepchnęli na wodę wszystkie łodzie, załadowali na nie swoje rzeczy. Przesiedleńcy wsiedli do swoich łodzi i oto rozpoczęła się bardzo długa wędrówka do ziemi obiecanej. Pierwszy płynął statek diabła, a za nim kilkaset łodzi kozackich. Chyba nigdy jeszcze wielka rzeka Dniepr nie widziała takiej ogromnej flotylli. W tamtych czasach Dniepr uważany był za rzekę-herosa, rzekę-olbrzyma, jakiemu nie ma równych na całym świecie. Żaden śmiertelnik nie dotarł nigdy do jego Ľródeł. Tylko brzegi dolnego Dniepru były całkowicie opanowane przez Ruś Kijowską. A nad brzegami górnego Dniepru i wielu jego dopływów znajdowały się czarodziejskie królestwa; zaklęte zamki, w których spały zaczarowane królewny, smoki ogniste i inne groĽne potwory, o których dzisiaj wiemy tylko z bajek, gdyż potwory te nie żyją już na ziemi. W tamtych czasach Dniepr był pełnowodny przez okrągły rok, ponieważ zasilały go niezliczone strumienie i rzeki wypływające z krain czarodziejskich. Ale wróćmy do naszych Kozaków. Ich podróż nie była łatwa. Płynęli oni w górę rzeki, musieli więc przez cały czas wiosłować. Napotykali na rzece progi skalne, bardzo niebezpieczne dla żeglugi. W takich miejscach wyciągali łodzie na brzeg rzeki i przenosili je tam, gdzie kończył się próg skalny. Była to bardzo ciężka praca; całe szczęście, że diabeł im pomagał, a miał on siłę naprawdę diabelską. Mijały dnie, jeden podobny do drugiego. Kozacy wstawali o wschodzie słońca. Kobiety doiły krowy, gotowały śniadanie, a mężczyĽni w tym czasie odpoczywali. Po śniadaniu Kozacy płynęli dalej. Teraz z kolei odpoczywały kobiety, a mężczyĽni przez wiele godzin wiosłowali. W południe przesiedleńcy zatrzymywali się na krótki wypoczynek i znów płynęli. O zachodzie słońca łodzie przybijały do brzegu. MężczyĽni rozpalali ogniska. Kobiety doiły krowy, gotowały kolację i wkrótce wszyscy zasypiali przy ogniskach. W nocy diabeł sprzątał ze statku obornik, kosił trawę, nosił ją na statek dla krów i jednocześnie czuwał nad bezpieczeństwem śpiących ludzi. W ten sposób Kozacy dopłynęli do miasta Kijowa — stolicy Rusi Kijowskiej. Tutaj postanowili odpoczywać przez kilka dni. Chcieli również pomodlić się w słynnych cerkwiach kijowskich, wymienić zdobyczne siodła tureckie na biżuterię i inne rzeczy, Mikołaj PATEJUK Legenda o Ziemi Podlaskiej cz. II (str. 36) Автор: Mikołaj Patejuk Legenda o Ziemi Podlaskiej Część II Rozdział dziewiąty Ruś Kijowska była wielkim mocarstwem. Rozciągała się od Morza Czarnego do Morza Białego. Na jej terytorium wędrowały niezliczone karawany kupców zagranicznych, którzy przybywali tu zewsząd, z krajów bliskich i dalekich. Handel sprzyjał bogaceniu się dworów książęcych i miast, z tego też powodu książęta popierali handel, zapewniali kupcom bezpieczne poruszanie się po drogach. Aż oto w okolicy miasta Kijowa pojawił się Turek, który miał dwa kije-samobije. Turek napadał na karawany kupieckie i wołał: Bijcie kupców, kije-samobije! Kije-samobije zabijały kupców, a Turek zagarniał sobie ich towary. Wielki strach padł na wszystkich kupców, bali się oni wyjeżdżać za miasto. —Trzeba z Turkiem skończyć—postanowił diabeł. Zabrał ze sobą siodło paszy tureckiego, odszukał Turka i rzekł: — Oddam tobie siodło paszy tureckiego, jeżeli dasz mi kije-samobije. Siodło paszy tureckiego było wielką świętością dla każdego Turka. Turek chętnie wymienił u diabła kije-samobije na siodło. Wtedy diabeł zawołał: — Bijcie Turka, kije-samobije! Kije-samobije zabiły Turka. Diabeł zabrał siodło paszy tureckiego, zabrał kije-samobije i wrócił do miasta Kijowa. Teraz kupcy znów mogli swobodnie podróżować. Rozdział dziesiąty Kultura Rusi Kijowskiej stała w tym czasie na bardzo wysokim poziomie. A plemiona zamieszkujące ziemie położone nad rzeką Wisłą i jeziorem Gopłem wciąż jeszcze były dzikie. Ich najazdy stały się wielkim utrapieniem dla sąsiednich krajów. Pewnego dnia w mieście Kijowie zawrzało jak w ulu. Wojownicy ostrzyli miecze, wkładali pancerze, siodłali konie. — Dokąd się wybieracie? — zapytał diabeł wojowników. — Przed kilkoma godzinami w pobliżu Kijowa widzianio dzikusów — odpowiadali wojownicy. — Na dzikusów najlepsze są kije-samobije—mówił diabeł swojej Oksanie. Wziął ze sobą kije-samobije i poleciał na spotkanie z dzikusami. — Bijcie dzikusów, kije-samobije! — zawołał. Głowy dzikusów nie były osłonięte żadną zbroją, kije-samobije waliły więc dzikusów po głowach. Zabiły wszystkich dzikusów, przy życiu pozostał tylko ich wódz, książę Popiel. Wtedy diabeł zawołał: — Stójcie, kije-samobije! Książę Popiel chciał umknąć z pobojowiska, ale diabeł chwycił go za kark i rzekł: — Ty umrzesz inną śmiercią. Zjedzą ciebie myszy. Twoi potomkowie nie zapomną o twojej śmierci. Diabeł z księciem Popielemna plecach poleciał do mysiego królestwa. W królestwie tym była nora przy norze, ogromne ilości myszy i szczurów... i ani jednego kota. Diabeł chwycił księcia Popiela za nogi, wsadził go do nory. Myszy natychmiast rzuciły się na księcia i zjadły go. A kije-samobije diabeł spalił: aby nie dostały się one przez przypadek do rąk jakiegoś awanturnika; aby nie stały się przyczyną nieszczęść ludzkich... Turysto! Zwiedzając krainę położoną nad rzeką Wisłą i jeziorem Gopłem na pewno usłyszysz legendę o tym, jak księcia Popiela myszy zjadły. Potomkowie Popiela nie zapomnieli o jego śmierci. Rozdział jedenasty Wypoczywając w mieście Kijowie po trudach podróży Kozacy spotykali całe grupy uciekinierów, którzy uciekali przed pomorem szalejącym w miastach położonych na północ i na zachód od Kijowa. W tej sytuacji kontynuowanie podróży do ziemi obiecanej byłoby szaleństwem, samobójstwem. Kozacy dopłynęli więc tylko do ujścia rzeki Desny, a potem skręcili w prawo. Jeszcze w Kijowie słyszeli oni o wspaniałych łąkach położonych nad rzeką Desną. Tam przeczekają pomór, potem wrócą stamtąd i znów popłyną do ziemi obiecanej; tam znajdą dostateczną ilość trawy dla swoich krów. Jeżeli Dniepr podobny był do bohatera-olbrzyma, to Desna na pewno przypominała przepiękną królewnę, taka była ona malownicza. W pewien wieczór, gdy Kozacy obozowali na brzegu malowniczej Desny, diabeł opowiadał Oksanie dziwne historie. — Przed wielu, wielu laty, w tym miejscu była stolica królestwa Amazonek. Sto kroków od tego miejsca, pod cienką warstwą ziemi znajduje się pałac królowej Amazonek, w którym ukryte są klejnoty ze złota i drogocennych kamieni. Mogę odwalić wejście do pałacu, jeżeli chcesz. — Ależ oczywiście! — zawołała uradowana Oksana. — Koniecznie chcę obejrzeć podziemny pałac. Diabeł odkopał schody prowadzące do podziemnego pałacu, Oksana zapaliła pochodnię, po czym oboje weszli do pałacu. Stały tam marmurowe posągi bardzo pięknych kobiet. Na ścianach były wykute jakieś napisy. — To jest kronika królestwa Amazonek — rzekł diabeł. — Mogę przetłumaczyć tobie te napisy, jeżeli chcesz. — Tłumacz! — rozkazała Oksana. Diabeł chodził od jednej sali do drugiej, tłumaczył po kolei wszystkie napisy, całą kronikę królestwa Amazonek. Po odczytaniu napisów diabeł zaprowadził Oksanę do lochu znajdującego się pod pałacem. Leżały tam całe stosy złotej biżuterii. Oksana wybrała sobie kilka przepięknych naszyjników, pierścionki, bransolety, diademy i inne ozdoby ze złota i drogocennych kamieni. Diabeł wziął dwie obrączki ślubne, jedną sobie a drugą Oksanie. Po wyjściu na zewnątrz diabeł zaczął zawalać ziemią wejście do podziemnego pałacu. Oksana zdziwiła się bardzo. —Po co zawalać wejście?—zapytała diabła.—Wszystkie nasĽekobiety przyjdą tu po klejnoty. — Nie przyjdą — rzekł diabeł. — Tylko tobie pozwoliłem zabrać stąd trochę klejnotów, a pozostałe klejnoty przeznaczone są dla plemienia Archeologów. Wszystko co tutaj się znajduje musi pozostać w takim stanie, w jakim było za czasów Amazonek. Muszę dobrze zamaskować wejście do pałacu, aby jakiś poszukiwacz skarbów nie dostał się do wnętrza. Upłyną wieki i na ziemi pojawi się plemię Archeologów. Archeolodzy będą rozkopywali podziemne pałace. Znajdą oni i schowane tutaj klejnoty. — A więc klejnoty te będą nosiły kobiety z plemienia Archeologów? — zapytała diabła Oksana. — Nie, moja droga. Ludzie z plemienia Archeologów nie po to będą szukali klejnotów w ziemi, aby nosiły je ich kobiety. — W takim razie będą oni rozkopywali podziemriFpałace tylko dla zabawy, dla przyjemności? — Tak, moja droga, dla przyjemności. Będą oni długo oglądali każdy znaleziony kamyczek, każdą skorupkę z rozbitego naczynia. Po znalezieniu każdego przedmiotu, każdej skorupki będą cieszyli się jak małe dzieci. Rozdział dwunasty Serdeczna przyjaciółka Oksany, Paraska, była jej stryjeczną siostrą. Do Paraski zalecał się młody Kozak, Taras. Taras bardzo kochał Paraskę, kilka razy nawet proponował jej małżeństwo. Paraska również kochała swego narzeczonego: za to, że był on dzielnym Kozakiem, że był piękny i przystojny. Ale wszystkie propozycje małżeńskie zbywała żartem: — Królewicze zdobywają swoje królewny po zaciekłej walce ze smokami ognistymi, ze złymi czarodziejami, a ty chcesz ożenić się ze mną prosto, zwyczajnie, bez żadnych zachodów? — Gotów jestem w każdej chwili stanąć w twojej obronie i walczyć nawet ze wszystkimi czarodziejami na świecie — mówił Taras. Oboje zresztą dobrze rozumieli, że nie pora teraz na gody weselne: wędrówka do ziemi obiecanej będzie jeszcze długa i trudna, pełna niebezpieczeństw. Pobiorą się dopiero tam, na ziemi obiecanej. Brat Oksany, Ostap, nie miał żadnej narzeczonej, nie podobała mu się żadna młoda Kozaczka. Jeszcze w dzieciństwie nasłuchał się bajek o Przepięknej Helenie, które opowiadała mu matka. Przepiękna Helena żyła podobno w czarodziejskiej krainie, dalekiej i niedostępnej, do której nie zalatuje nigdy ani sokół, ani orzeł, przebywała w niewoli u złego czarodzieja, a była taka piękna, że w jej obecności nawet słońce wydawało się nie takie złociste, i księżyc nie był tak jasny, i gwiazdy na niebie wydawały się mniej urocze. Będąc już dorosłym, Ostap w dalszym ciągu kochał Helenę z czarodziejskiej bajki, chciał ożenić się tylko z nią. Nie bardzo jeszcze orientował się, gdzie znajduje się owa czarodziejska kraina, jak tam dojedzie, jak pokona złego czarodzieja. Wierzył jednak, że na pewno wyzwoli Przepiękną Helenę z niewoli. I to będzie głównym celem jego życia. Rozdział trzynasty Kozacy płynęli dalej. Już dawno pozostało za nimi sławne miasto Czernihów, miasto legend i bajek ludowych. Płynęli teraz przez kraj dziki, bezludny. Pewnego dnia przed zachodem słońca diabeł, jak zwykle, wzniósł się wysoko w powietrze, obejrzał okolicę. — Widzę przed sobą polanę śródleśną, porośniętą pyszną trawą — powiedział diabeł. — Tam dopłyniemy za kilka godzin, tam zbudujemy ziemianki i przeczekamy pomór, tam nie zabraknie żywności i nam, i naszym krowom. Była pełnia księżyca. Kozacy postanowili płynąć i po zachodzie słońca, aby jak najszybciej dopłynąć do polany. Płynąc wieczorem, po zachodzie słońca, Kozacy popełnili bardzo wielki błąd, który sprawił im przykrą niespodziankę. Przy słabym świetle księżyca nie odstrzegli oni tego, że w lesie dziewiczym, przez który teraz płynęli, spacerują chatki na kurzych łapkach, a spoza wiekowych drzew z wielkim zaciekawieniem spoglądają na przybyszów jakieś dziwne istoty. Diabeł w tej chwili marzył o wspaniałym domku, który zbuduje na ziemi obiecanej i w którym zamieszka razem z Oksana, i temu jego sokoli wzrok nie dostrzegał tego, że łodzie kozackie płynęły teraz przez las czarodziejski. Wkrótce Kozacy ujrzeli polanę śródleśną porośniętą bujną trawą. Na polanie pasły się jakieś kozy, ale na widok przybyszów kozy uciekły do lasu. Dokąd płyniecie, Kozacy? Zawróćcie, póki nie jest jeszcze za póĽno. W tym czarodziejskim lesie i na tej czarodziejskiej łące możecie mieć do czynienia z różnymi potworami, z czarodziejami i czarownicami, a walka z nimi nie będzie łatwa. Tutaj nie pomogą wam nawet wasze miecze kozackie. Tutaj zaczyna się kraina dziwna, tajemnicza — kraina czarodziejskiej bajki. Zaledwie przesiedleńcy wysiedli ze swoich łodzi na brzeg malowniczej Desny, zaledwie ich krowy zaczęły skubać wspaniałą trawę na łące, a już wszyscy odczuli ogromną senność. To chyba jakiś czarodziej nasyłał na łudzi sen. Nikt nie zdążył położyć się na pościeli, każdy walił się na ziemię tam gdzie stał i natychmiast zasypiał. Diabeł przez jakiś czas walczył jeszcze ze snem, ale w końcu i on zwalił się na ziemię i zasnął. Tak, to była ziemia niczyja, bezludna. Tutaj rodziły się czarodziejskie bajki ludowe i niby ptaki leciały stąd we wszystkich kierunkach, do najdalszych zakątków Rusi Kijowskiej. Tutaj była kraina czarodziejskiej bajki. Rozdział czternasty ., Diabeł spał długo, bardzo długo. Spał całą noc i prawie cały następny dzień. Obudził się gdy słońce chyliło się ku zachodowi. Zobaczył leżące na łące martwe ciała krów i krążące nad nimi stada kruków i sępów. Na łące pasło się stado kóz i kozłów. Rosła tam również bardzo wysoka samotna sosna górująca nad całą okolicą. Na sośnie było gniazdo zielonego kruka (w krainie tej żyły kruki nie tylko czarne, ale i zielone). Zielony kruk karmił właśnie swoje pisklęta padliną. — Co to za kozy pasą się na łące, czemu żaden pastuch ich nie pasie? — zapytał diabeł zielone go kruka. — To nie są zwykłe kozy, to są kozy Baby Jagi — odpowiedział kruk. —Czemu na łące nie ma żadnego człowieka, gdzie zniknęli moi ludzie? — dopytywał się diabeł. — Nie wiem. Wtedy podeszła do diabła jedna z kóz. Z oczu kapały jej łzy, patrzyła na diabła z wyrzutem. Diabeł przyjrzał się jej dokładniej... i poznał w niej swoją Oksanę. —Już wiem, co to za kozy pasą się na łące — mówił diabeł. — To jakiś czarodziej zamienił wszystkich przesiedleńców w stado kóz. Nie płacz, moja Oksano: odnajdę czarodzieja, sprawię mu porządne lanie i znów wszyscy będziecie ludĽmi. Oksana nic na to nie odpowiedziała. Rozumiała ona wszystko, co mówił do niej diabeł, ale będąc kozą nie potrafiła mówić ludzkim językiem. Diabeł poleciał do gniazda zielonego kruka, wyjął z gniazda jedno z piskląt. — Pourywam głowy wszystkim twoim pisklętom jeżeli natychmiast nie powiesz mi, gdzie znajduje się czarodziej, który zamienił moich ludzi w stado kóz — zagroził diabeł.— Nie czyń krzywdy moim pisklętom, wszystko ci opowiem — mówił zielony kruk . — Na skraju czarodziejskiej łąki stoi chatka Baby Jagi. To ona zamieniła wszystkich twoich ludzi w stado kóz. Ciebie też chciała zamienić w kozła, ale jej czary na ciebie nie działały. A krowy najadły się czarodziejskiej trawy i dlatego zdechły. Trawę na czarodziejskiej łące mogą jeść tylko kozy Baby Jagi. Diabeł poleciał do chatki Baby Jagi. Chatka stała na kurzych łapkach i główce koguciej. W chatce leżała na posłaniu Baba Jaga, akozodoje poiły jąkozim mlekiem. Diabeł chwycił Babę Jagę za jej kościste nogi, wyciągnął z chatki i zaczął bić ją po plecach polanem. A ponieważ nie odniosło to żadnego skutku, zaczął walić ją tym polanem po głowie. — Swędzi mnie głowa, chyba pojawiły się u mnie wszy — mówiła Baba Jaga. — Chyba będę musiała umyć głowę w rzece. Co za nieszczęście, co za okropność! Jeszcze tego tylko brakowało, aby myć głowę — martwiła się Baba Jaga. Była ona bardzo leniwa i nie chciało się jej myć głowy. — Zaraz umyję tobie głowę — mruknął diabeł jeszcze mocniej waląc ją polanem po głowie. — Strasznie boli mnie głowa. Jeszcze nigdy tak okropnie nie bolała mi głowa. Cała głowa pęka mi w szwach — mówiła Baba Jaga. Otworzyła oczy i zobaczyła diabła. — Czego chcesz? — zapytała go. — Wszystkie swoje kozy znów zamienisz w ludzi! — rozkazał diabeł. Baba Jaga wyszeptała czarodziejskie zaklęcie. — Wszystkie moje kozy znów są ludĽmi — rzekła. Diabeł poleciał na spotkanie z przesiedleńcami. Oksana robiła wymówki diabłu: — Jak mogłeś zaprowadzić nas w takie miejsce! Gdzie miałeś oczy, diabełku! — Ja nie chciałem zaprowadzić was do czarodziejskiej krainy — usprawiedliwiał się diabeł. — Sam nie wiem, jak tutaj trafiłem. Diabły są istotami towarzyskimi, tak jak bociany, wróble, myszy i szczury. Diabły nie lubią takich bezludnych miejsc, oj nie lubią! Baba Jaga zaczarowała nie tylko przesiedleńców kozackich. Zaczarowała również młodego księcia czernihowskiego, trzydziestu jego wojowników oraz wielu innych mężczyzn i kobiet. Książę czernihowski bardzo się ucieszył, że znów stał się człowiekiem. Zaprosił wszystkich do swojego zamku w Czernihowie. Rozdział piętnasty Wyzwoleni przez diabła niewolnicy i niewolnice Baby Jagi płynęli teraz łodziami w dół rzeki Desny, do miasta Czernihów. Towarzyszył im również diabeł. W tamtych czasach miasto Czernihów było otoczone wysokimi murami, stało się ważnym ośrodkiem administracyjnym i handlowym. Przyjeżdżali tu kupcy z krajów bliskich i dalekich, często gościli tu rycerze z sąsiednich miast.Książę władający miastem Czernihów bardzo się ucieszył z powrotu ulubionego syna. Syn księcia dwa lata temu w towarzystwie trzydziestu wojowników płynął łodzią w górę rzeki Desny. Szukał przygód, szukał miejsc nadających się na budowę nowych miast. W pewnej chwili usłyszał straszny szum: trzeszczały drzewa, drżały liście ze strachu, pieniła się woda w rzece. To wracała do swojej chatki Baba Jaga. Baba Jaga zaczarowała księcia. Zaczarowała również jego wojowników. Od tego czasu wszelki ślad po młodym księciu zaginął. Książę uznał swego syna za zaginionego, a tymczasem wrócił on do domu żywy i zdrowy. Z okazji tego radosnego wydarzenia książę ogłosił konkursy artystyczne i sportowe. Hojnie płacił złotymi monetami za najlepsze wykonanie pieśni i tańców kozackich, za zwycięstwa w biegach, rzucie oszczepem, strzelaniu z łuku i gonitwach konnych. Organizowano turnieje rycerskie. Najpiękniejsze mieszkanki miasta własnoręcznie wyszywane chusty wręczały zwycięzcom. Tak upływały dni i tygodnie, na ucztach, zawodach sportowych, turniejach rycerskich i tańcach, (cdn) Mikołaj Patejuk
15. PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW.
Wczesnośredniowieczna faza osadnicza objęła przede wszystkim obszar pomiędzy obustronnymi dopływami Bugu — Liwcem i Nurcem. W skład tej jednostki archeologicznej wchodzą południowe partie Niziny Podlaskiej z międzyrzeczem łomżyńskim i Wyso-czyzną Bielską oraz wschodni skraj Wyżyny Siedleckiej. Tworzone tu w VI-IX w. osady miały charakter otwarty, nieobronny. Zakładano je nad rzekami bądĽ małymi ciekami wodnymi, na nasłonecznionych stokach łagodnych wzgórz, wznoszących się nad dolinami rzecznymi. Część osad rozwijała się samodzielnie, inne w powiązaniu z grodami, których w okresie VI-IX w. znamy na tym terenie jedynie trzy — w Klimach, Krzesku-Królowej Niwie i Niewiadomej (woj. siedleckie). Grody te miały refugialny (schronie-niowy) charakter i nie były użytkowane stale. Widoczne jest to zwłaszcza w przypadku grodu w Niewiadomej, we wnętrzu którego nie ma żadnej zabudowy. Częściej użytkowane były grody w Klimach i Krzesku. PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW. Część I: U zarania dziejów. (str. 8) Автор: Jerzy Hawryluk Pozostałości osadnictwa na Podlasiu, głównie w dolinie Bugu będącego pomostem na drodze z Bałtyku nad Morze Czarne, sięgają neolitu, a w okolicy Brześcia — mezolitu. W pierwszych wiekach n.e. okolice Bielska Podlaskiego i Hajnówki były najprawdopodobniej rubieżą graniczną najbardziej na zachód wysuniętych elementów kultury zarubinieckiej, w której widzi się archeologiczny od powiednik Wschodnich Słowian okresu rzymskiego (I — IV w. n.e.). W swej zwartej masie kultura zarubiniecka obejmowała rozległy obszar dorzecza Prypeci, Dniepru, Desny i Soży. Na Podlasiu typowym jej zabytkiem jest cmentarzysko w Hryniewiczach Dużych koło Bielska Podlaskiego u zbiegu rzek Białej i Orlanki. Kultura zarubiniecka stykała się na tym terenie z pokrewną, zachodniosłowiańską kulturą wenedzką, obejmującą dorzecze Wisły i części dorzecza Odry. Wytyczenie granicy wenedzko-zarubinieckiej, zwłaszcza w III-IV w. n.e., na terenie Wysoczyzny Bielskiej i nad brzes-ko-drohickim zakolem Bugu nie jest proste ze względu na ówczesną płynność osadniczą. W tymże okresie na obszarze występowania obu kultur słowiańskich pojawiły się nowe elementy, przyswojone od ludności migrującej szlakiem narwiańsko-bużańskim z Pomorza w kierunku stepów nadczarnomors-kich. Osadnictwo póĽnorzymskie zanika na Pobużu w V w. n.e. Najstarsze stanowiska wczesnośredniowieczne na interesującym nas obszarze datowane są na drugą połowę VI w. Można więc stwierdzić istnienie przerwy osadniczej trwającej kilkadziesiąt lat. Wczesnośredniowieczna faza osadnicza objęła przede wszystkim obszar pomiędzy obustronnymi dopływami Bugu — Liwcem i Nurcem. W skład tej jednostki archeologicznej wchodzą południowe partie Niziny Podlaskiej z międzyrzeczem łomżyńskim i Wyso-czyzną Bielską oraz wschodni skraj Wyżyny Siedleckiej. Tworzone tu w VI-IX w. osady miały charakter otwarty, nieobronny. Zakładano je nad rzekami bądĽ małymi ciekami wodnymi, na nasłonecznionych stokach łagodnych wzgórz, wznoszących się nad dolinami rzecznymi. Część osad rozwijała się samodzielnie, inne w powiązaniu z grodami, których w okresie VI-IX w. znamy na tym terenie jedynie trzy — w Klimach, Krzesku-Królowej Niwie i Niewiadomej (woj. siedleckie). Grody te miały refugialny (schronie-niowy) charakter i nie były użytkowane stale. Widoczne jest to zwłaszcza w przypadku grodu w Niewiadomej, we wnętrzu którego nie ma żadnej zabudowy. Częściej użytkowane były grody w Klimach i Krzesku. Było to uwarunkowane ich położeniem na południowej rubieży obszaru osadniczego w dorzeczu Liwca i Nurca, a więc Drohiczyn. Za wieszka w kształcie toporka i częstszym zagrożeniem dla ludności okolicznych osad otwartych. Brak jest w tym okresie grodów pomiędzy Bugiem i jego lewym dopływem, Nurcem. Najbliższe terytorialnie, grodzisko w Haćkach odnoszone jest do innej wschodniosłowiańskiej prowincji kulturowej. Osadnictwo Środkowego Pobuża w starszych fazach wczesnego średniowiecza (VI-VII w.) stanowiło zwartą całość, rozlokowaną po obu stronach środkowego biegu Bugu i jego niewielkich dopływów. Był to wydzielający się kompleks osadniczy, otoczony ze wszystkich stron pustkami osadniczymi. Ludność kolonizująca ten obszar miała oczywiście charakter napływowy. Materiały archeologiczne pozwalają odtworzyć kierunek tego napływu oraz obszary macierzyste, z których przybyli osadnicy. Wszystko wskazuje na wschodniosłowiańską proweniencję mieszkańców międzyrzecza Liwca i Nurca. Jest to widoczne szczególnie w ceramice, którą w toku badań wykopaliskowych pozyskano m.in. w Niewiadomej, Wirowie, Drohiczynie i Krzesku. Naczynia z VI-VII w., lepione ręcznie i słabo obtaczane górą, należą do typu wywodzącego się z obszaru prawobrzeża Prypeci, od Dniepru i Te-'ferowu po Dniestr i górne Pobuże. Brak natomiast związków tej ceramiki z sąsiednim Mazowszem, Wielkopolską i Polską Środkową oraz Śląskiem Także ceramika datowana na wiek VIII-IX wykazuje związki ze Słowiańszczyzną Wschodnią, przy czym staja się one w tym okresie jeszcze wyraĽniej -sze. Kształtem, technologią wytwarzania i stylistyką są one najbliższe naczyniom z obszaru lasostepu prawego dorzecza Dniepru. Wschodniosłowiański rodowód przejawia również charakter osadnictwa — wznoszenie grodów refugialnych (tzn. służących jedynie do schronienia w wypadku napaści), gniazdowy sposób lokowania osad, półziemiankowy charakter budownictwa mieszkalnego, typowy dla Wołynia. Tak więc sytuacja osadnicza na podlaskim Pobużu wykazuje związek z zachodnim Wołyniem i południowym Polesiem. Istniejące różnice wynikają ze specyfiki miejscowych warunków rozwoju tej grupy osadniczej. Od VI do XIII w. spotykamy na terenie Podlasia cmentarzyska kurhanowe, charakterystyczne dla całej Słowiańszczyzny Wschodniej. W ХІ-ХІІІ w. pojawiają się także cmentarzyska z grobami w obstawach kamiennych. Są to konstrukcje zbliżone do występujących na terenie Mazowsza płockiego i płońskiego. Jednakże większość wyposażenia grobowego należy do ruskiego kręgu kulturowego. Zdaniem części badaczy świadczy to o osiedlaniu się wśród miejscowej ludności ruskiej grup ludności napływającej z przeludnionego Mazowsza. Ludność ta dość szybko asymilowała się, zachowując jedynie sposób budowy grobów. Innym wyjaśnieniem owego faktu może być przejmowanie przez ludność ruską zwyczaju pochówku na cmentarzysku płaskim zamiast bardzo pracochłonnego pochówku pod kurhanem z wieków poprzednich. Niektórzy współcześni historycy, jak Jan Tyszkiewicz czy Janusz Bieniak, wysunęli tezę, iż na WysoczyĽnie Bielskiej i w dorzeczu Muchawca rozwijało się w VI-X w. osadnictwo zachodnio-słowiańskie związane z Mazowszem. Sąd ten nie posiada jednak żadnego potwierdzenia w faktach archeologicznych, wskazujących jednoznacznie na Wschodniosłowiański rodowód zabytków znajdywanych w ówczesnych osadach, grodach i cmentarzyskach. Na brak w tym okresie związków z Mazowszem wskazuje również usytuowanie grodów obronnych. Tak np. grody powstałe około X w. lokowane były na zachodnich i południowych krańcach osadnictwa nadbużańskiego. Według współczesnej polskiej badaczki M. Mi-śkiewiczowej, ten sposób rozmieszczenia grodów dowodzi istnienia poczucia odrębności mieszkańców tego terenu w stosunku do polskiego Mazowsza i Lubelszczyzny. Z kolei wschodnie pogranicze międzyrzecza Liwca i Nur-ca nie wykazuje cech pozwalających na oddzielenie tego obszaru od Polesia i Wołynia. Drogą lądowej wędrówki ludności ruskiej z kierunku wschodniego był pas wododziału Bugu i Prypeci. Brak tu grodów datowanych na wiek X, a dopiero w XI w. powstaje gród w Brześciu, który szybko stał się ważnym ośrodkiem administracyjno--handlowym, nie spełniając jednak roli grodu pogranicznego. Do lat 60-tych, w niektórych opracowaniach dotyczących Podlasia, miejscowe osadnictwo ruskie łączono z plemieniem Dregowiczów, zaliczanym do przodków obecnych Białorusinów. Streszczone przez M. Miśkiewicz wyniki badań archeologicznych, określające kierunki, z których od VI w. n.e. przybywała na Pobuże ludność ruska, zaprzeczają tej ewentualności. Ten przestarzały już pogląd został odrzucony również przez innych polskich i radzieckich archeologów i historyków. Przez długie lata pokutowała, także w opracowaniach o ambicjach naukowych, legenda o zamieszkiwaniu Pobu-ża przez Jaćwingów. Ojcem tej legendy stał się Jan Długosz, który w swoich „Rocznikach..." nazwał Drohiczyn stolicą tego plemienia. Informację tę powtórzyli Marcin Kromer, Maciej Stryjkowski i inni ówcześni dziejopisarze, a nawet niektórzy XIX i XX-wieczni historycy-amatorzy. W rzeczywistości to spokrewnione z Litwinami i Prusami plemię zamieszkiwało na północ od Biebrzy, na Pojezierzu Suwalskim. Między Biebrzą a Narwią rozciągał się natomiast lesisty obszar granicznego pustkowia, strzeżonego przez grody ruskie (Suraż, Bielsk, Woł-kowysk, Grodno) i mazowieckie (Wiz-na, Święck). Zanim przeprowadzone w ostatnich dziesięcioleciach badania archeologiczne umożliwiły określenie przynależności kulturowo-etnicznej i kierunków migracji ludności kolonizującej połowy VI w. dorzecza Środkowego Bugu, dyskutowano nad tym problemem opierając się na skąpych informacjach zawartych w „Powieści lat minionych". Latopis ten, ostatecznie zredagowany w 1113 r. zawiera dwie wzmianki o plemiennej przynależności mieszkańców Pobuża: Bużanie, ponieważ siedzieli nad Bugiem, póĽniej zaś Wolynianie oraz: Dulebowie zaś mieszkali nad Bugiem, gdzie dziś Wolynianie. Dość obszernie omówił ten problem najwybitniejszy historyk ukraiński Mychajło Hruszewski. Jego zdaniem w tekście „Powieści..." znalazły odbicie nie zmiany wywołane domniemanymi migracjami „plemion", a jedynie zmiany nazwy jednej grupy osadniczej. Uważał on, iż Dulebowie to nazwa najstarsza, jeszcze prasłowiańska, zaś Wołynianie i Bużanie to nazwy o charakterze terytorialnym, powstałe od nazw grodów — Wołyń (na zachodnim brzegu Bugu, obecnie Gródek Nadbuż-ny) oraz Bużsk (obecnie Busk, w Galicji), z tym, że nazwa Wołynianie była w okresie powstawania „Powieści..." bardziej rozpowszechniona i zrozumiała. Pozyskane w ostatnich dziesięcioleciach Ľródła archeologiczne potwierdziły południowo-wschodnie pochodzenie ludności migrującej na Pobuże w VI w. n.e. M. Miśkiewicz określa ją jako niewielką grupę ludności duleb-skiej, migrującej z południa pod wpływem najazdu Awarów. Grupa zasiedlająca Pobuże nie była liczna i, ze względu na peryferyjność położenia, rozwijała się we względnej izolacji. W VI w. użytkowano jedynie 12 punktów osadniczych, w VII i VIII w. po 16, a w IX w. tylko 8. Proces osadniczy zaczął nabierać rozmachu w X w., gdy pogłębiły się procesy feudalizacji dawnych związków plemiennych. W okresie tym następowało kształtowanie się ruskiej i polskiej feudalnej organizacji państwowej. Proces ten miał swój wpływ także na tak odległe peryferie jak Pobuże. W XI w. zaczyna się tu proces powstawania terytorialnej organizacji grodowej, podporządkowanej władzy książęcej. Wraz z powstaniem w Brześciu ośrodka zarządzania tym północno-zachodnim pograniczem Rusi Kijowskiej, Pobuże z naturalnego terytorium osadniczego zaczyna przekształcać się w jednostkę administracyjno-polityczną, którą od głównego grodu nazywano ziemią brzeską. Osią ziemi brzeskiej był Bug, nad którym położone były główne grody — Brześć i Drohiczyn.Po stosunkowo pomyślnym dla osadnictwa okresie Х-ХІІ w. przyszedł okres uciążliwych wojen ciągnących się przez XIII i XIV w. W XIII i pierwszej połowie XIV w. książęta ruscy walczyli tu z Jaćwingami, Mazowszem, Litwą, Zakonem Krzyżowym Braci Dobrzyńskich, dochodziły też na ten obszar wyprawy tatarskie. Po upadku Rusi Halicko-Włodzimierskiej toczyła się 0 to terytorium walka pomiędzy Litwą a Polską, w ostatnim ćwierćwieczu XIV w. nie ominęły go też najazdy krzyżackie. Doprowadziło to do wyniszczenia na długo osadnictwa nad górną Narwią, a w północnej części dzisiejszej Puszczy Białowieskiej i Ladzkiej na stałe. Stare ruskie osadnictwo, znacznie wzmocnione migracją z Wołynia (Х-ХІ w.), utrzymało się w okolicach głównych grodów — Drohiczyna, Bielska, Brańska i Suraża, wytyczając w ten sposób przyszłą granicę osadnictwa ruskiego i mazowieckiego, kształtującą się na przełomie XIV i XV wieku. Reprodukcje z pracy: K. Musianowicz, Drohiczyn od VI do XIII wieku. Dzieje i kultura, Białystok 1982. №1(1) Літо, 1991 PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Cz. II: Wśród księstw Rusi (str. 9) Автор: Jerzy Hawryluk PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Część II: Wśród księstw Rusi Pierwszą wzmianką, którą możemy odnieść do dzisiejszego Podlasia jest zapis w ,,Powieści lat minionych". Latopisiec Nestor zapisał w niej pod datą 983: ,,Poszedł Włodzimierz na Jaćwingów i zwyciężył Jaćwingów, i wziął ziemię ich. "Wyprawa kijowskiego księcia Włodzimierza, zakończona zwycięstwem nad Jaćwingami i złupieniem ich terytorium, wiązała się z koniecznością zabezpieczenia nadbużańskiego odcinka granicy Rusi Kijowskiej przed grabieżczymi napadami tego bitnego plemienia. Terytorium środkowego Pobużu, położone na rusko-polsko-jaćwieskim pograniczu, w sposób naturalny wydzielało się w odrębną jednostkę administracyjną. Jej ośrodkiem stał się gród Brześć (Berestie), o którego istnieniu wspomina Nestor pod rokiem 1019. Od jego nazwy terytorium to poczęto określać mianem ziemi brzeskiej (Berestejszczyna). W początkach Xl w. pretensje do ziemi brzeskiej zaczęła zgłaszać Polska. Już w roku 1013 Bolesław Chrobry wyprawił się na Pobuże zajmując Brześć. Odzyskał go książę kijowski Jarosław Mądry, w roku 1031. Po jego śmierci (1054 r.) ziemia brzeska, razem z Wołyniem, z którym była związana politycznie, etnicznie i geograficznie, weszła w skład nadziału jednego z młodszych synów Igora (zm. w 1060 r.), władającego we Włodzimierzu Wołyńskim. Ponieważ sytuacja wewnętrzna w państwie Jarosławowiczów daleka była od stabilizacji, Wołyń wraz z ziemią brzeską przechodził z rąk do rąk. Ostatecznie ziemia brzeska z Pohoryniem (ziemie nad rzeką Horyń) została ok. 1086 r. oddzielona od Wołynia i włączona bezpośrednio w skład wielkoksiążęcego nadziału — ziemi kijowskiej. W 1142 r. ziemia brzeska powróciła do Wołynia, którym władał wówczas książę Izjasław. Po śmierci Izjasława (1154 r.) księstwo wołyńskie zostało podzielone pomiędzy trzech jego synów. Ziemię brzeską otrzymał Jaropełk (Jaropołk) i w ten sposób Brześć stał się stolicą udzielnego księstwa. Po śmierci Jaropełka (1171 r.) krótko władał ziemią brzeską jego bratanek Włodzimierz Mścisławowicz. Zmarł on już .w 1173 r. i władcą ziemi brzeskiej został syn Jaropełka Wasylko, który centrum swego księstwa przeniósł z Brześcia do Drohiczyna. W 1177 r. napadł na Brześć miński książę Włodzimierz, po długiej walce udało mu się go utrzymać — Wasylko pozostał w Drohiczynie, gdzie wkrótce zmarł. Po jego śmierci w Drohiczynie władał bliżej nam nie znany książę, zaś Brześć zdobył w 1182 r. czerwieński książę Świętopełk Mścisławowicz. Wkrótce ludność Brześcia zbuntowała się przeciwko rządom Świętopełka i wypędziła go. Rozgorzała walka, w której Świętopełka wspomagał polski książę Kazimierz Sprawiedliwy, zaś mieszczan brzeskich władcy Bełza i Halicza. Świętopełk wprawdzie zwyciężył i zdobył Brześć, wkrótce jednak otruto go. Następnym władcą Brześcia został Roman Mścisławowicz, książę włodzimierski. Po długiej walce udało mu się nie tylko zjednoczyć Wołyń (przywracając jedność ziemi brzeskiej), lecz także połączyć go z księstwem halickim, tworząc zręby najsilniejszego ówczesnego państwa na ziemiach ukraińskich — Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Po śmierci Romana (1205 r.) nastąpił w jego państwie kilkunastoletni okres zamętu, wzmaganego interwencją węgierską. Ostatecznie synowi Romana, Danielowi, udało się przywrócić jedność państwa. Władał on Rusią Halicko-Włodzimierską wspólnie ze swym młodszym brałem, Wasylkiem, odstępując mu już w 1225 r. Wołyń z ziemią brzeską, sobie pozostawiając ziemię Halicką i terytoria na lewym brzegu Bugu (Zabuże), gdzie zbudował póĽniej swą nową stolicę — Chełm (Chołm). W 1235 r. najechał należącą do Wasylka ziemię brzeską Konrad Mazowiecki. Udało mu się zdobyć Drohiczyn i Mielnik, które to terytoria przekazał w r. 1237 rycerskiemu zakonowi Braci Dobrzyńskich. Lecz już w następnym roku zostali oni wypędzeni przez Daniela, który przyłączył Drohiczyn do swych zabużańskich włości. W ten sposób dokonał się, trwający kilkadziesiąt lat, ponowny podział ziemi brzeskiej. Wkrótce jednak Daniel musiał zdobywać Drohiczyn ponownie, gdyż w 1241 r. doszło do buntu jego „derżatela". Po tym wydarzeniu Daniel odnowił gród i wzniósł w nim cerkiew Bogurodzicy, w której przyjął w r. 1253 koronę króla Rusi. Jeszcze za życia Daniela (zm. w 1264 r.) Drohiczyn z Mielnikiem przypadł jego synowi Szwarnowi, władającemu też Bełzem i Grodami Czerwieńskimi, ze stolicą w Chełmie. Po śmierci Szwarna (1269 r.) przejął te ziemie najstarszy syn Daniela — Lew, władający także ziemią halicką. We Włodzimierzu Wołyńskim i Brześciu władał wówczas syn Wasylka, Włodzimierz (w latach 1270-1289). W 1282 r. Lew oddał Bełz, Czerwień, Chełm i Drohiczyn z Mielnikiem swemu synowi Jerzemu. Jerzy starał się poszerzyć swe włości o resztę ziemi brzeskiej i nawet, w 1280 r, po śmierci Włodzimierza, zajął zbrojnie Brześć, Bielsk i Kamieniec, które zgodnie z wcześniejszą umową miał otrzymać Mścisław Daniłowicz, stryj Jerzego. Mścisław nie pogodził się ге stratą tych grodów i wymusił ich zwrot. Po śmierci Mścisława (1292 r.) i Lwa (1301 r.) Jerzy został jedynym władcą państwa halicko-wołyńskiego. Jego następcami byli synowie Andrzej i Lew (1313-1323). Właśnie z okresem ich panowania wiąże się utratę ziemi brzeskiej na rzecz Litwy, która rosła w siłę zagarniając coraz to nowe ziemie ruskie. Pewne sugestie o możliwej dacie tego wydarzenia zawiera dopiero XVI-wieczna Kronika Wielkiego Księstwa Litewskiego i ¬mudzkiego, mówiąca o zimowaniu litewskiego księcia Giedymina w Brześciu, co powtórzył ówczesny historyk polski Maciej Stryjkowski umieszczając to wydarzenie pod rokiem 1319. Idąc za tymi wskazówkami, historycy przyjmowali za datę zajęcia ziemi brzeskiej przez władcę Litwy, Giedymina lata 1321-1322, a nawet 1315-1316. Do odmiennych wniosków doszedł inny polski historyk, Henryk Paszkiewicz, który oparł się na, poprzednio nie uwzględnionych, dokumentach mazowieckich. Datę litewskiego najazdu na ziemię brzeską H. Paszkiewicz przesunął na rok ok. 1336, Litwinom udało się wówczas opanować ją co doprowadziło do długotrwałej wojny z Bolesławem Jerzym (władcą Rusi Halicko-Włodzimierskiej w latach 1323-1340) wspomaganym przez swego ojca, mazowieckiego księcia Trojdena. W efekcie, już po śmierci Bolesława Jerzego, Mazowszanom udało się opanować Drohiczyn. Brześć znalazł się w rękach Giedyminowego syna, Kiejstuta, zaś Wołyń w rękach jego brata Lubarta-Dymitra, spowinowaconego z Romanowiczami. Śmierć Bolesława Jerzego rozpoczęła kilkudziesięcioletni okres polsko-litewskich walk o ziemie Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Już w 1340 r. Kazimierz Wielki wyprawił się na Lwów, lecz nie udało mu się go utrzymać. Władzę w ziemi halickiej przejęli bojarzy, symbolicznie uznając za swego władcę księcia Lubarta. Drugą wojnę o ziemie ruskie rozpoczął Kazimierz w r. 1349, zdobywając ziemię halicką i zachodni Wołyń — Lubart utrzymał się tylko w Łucku. Możliwe, iż zdobyto też Brześć, lecz na krótko, bo już w roku następnym wyrusza z niego na Polskę litewska wyprawa odwetowa. Brześć był grodem o wielkim znaczeniu strategicznym w przypadku konfliktu litewsko-polskiego, stanowiąc według słów Jana Długosza „port i bramę do ziem ruskich." t W r. 1350 w następstwie dwóch wypraw na Polskę i Ruś, Litwini odzyskali Wołyń, pozostawiając Polakom ziemię halicką. Po niezbyt fortunnych polsko-węgierskich wyprawach przeciwko Litwinom (1351,1352), Kazimierz Wielki zawarł we wrześniu 1352 r. rozejm z Giedyminowiczami, mający trwać do czerwca 1355 r. Zgodnie z jego postanowieniami Polska uzyskiwała całą ziemię „lwowską" (odpowiadającą w przybliżeniu póĽniejszemu województwu ruskiemu), Litwa zaś zatrzymywała ziemię włodzimierską, łucką, bełzką, chełmską i brzeską. Ostatnią wyprawę na Wołyń Kazimierz Wielki podjął w końcu lipca 1366 r., zdobywając Bełz i Włodzimierz. Łuck i tym razem oparł się jego wojskom. Wojnę tę zakończył traktat pokojowy pomiędzy Giedyminowiczami a Kazimierzem, zawarty jesienią 1366 r, Na jego mocy dokonał się podział Wołynia na część łucką, pozostającą w rękach Lubarta oraz część włodzimierską, którą, razem z Chełmem i Bełzem, otrzymał Kazimierz (zachodnią część Wołynia Lubart odzyskał po śmierci Kazimierza, w. r. 1370). Traktat z 1366 r. zabezpieczał też przed polskimi pretensjami ziemię brzeską, zakazując Kazimierzowi ,,wstępować w grody Kiejstutowe, w Brześć i w Kamieniec, w Drohiczyn, w Mielnik, w Bielsk..." Dla zabezpieczenia swych dóbr brzesko-drohickich przed Mazowszem, Kiejstut jeszcze w 1358 r, zawarł układ pokojowy z księciem Ziemowitem. Terytorium ziemi brzeskiej w chwili, gdy utrwalało się na niej panowanie litewskiego księcia Kiejstuta było więc określane przez wyliczanie głównych grodów. U schyłku państwowości ruskiej obejmowało ono obszar zakreślony naturalnymi granicami rzek i pustek bagiennych. Na wschodzie granica ziemi brzeskiej biegła wododziałem Piny i Prypeci, obejmując gród Kobryń. Od północy obszarem granicznym było prawobrzeże Narwi, oddzielające ten skrawek Rusi od terenów jaćwieskich. Zaczynająca się na północ od Narwi granica z Mazowszem przecinała tę rzekę powyżej mazowieckiego grodu Wizna, osiągając następnie Bug przy ujściu Nurca. Na południe od Bugu granica ziemi brzeskiej przesuwała się nieco na zachód, stykając się z terytorium mazowieckiego Liwu (częściowo wzdłuż biegu Nurca) i małopolskiego Łukowa, kierując się w stronę ruskiego grodu Woin (Wohyń) i Ľródeł Włodawki, wzdłuż biegu której docierała do Bugu i wododziału Piny z Ргypecią. W czasach litewskich oderwano od tego terytorium Kobryń, który stał się własnością wielkiego księcia Olgierda. Obszar ten był w drugiej połowie XIV w. obiektem częstych wypraw łupieżczych dokonywanych przez Krzyżaków. Niemiecki kronikarz Widukind, pisząc o kierunkach rejz zakonnych wymienia Brześć, Drohiczyn, Mielnik, Bielsk i Kamieniec. Według jego relacji terytorium to dzieliło się na jednostki, które określał mianem „ziem" - „terra Drogewitz, terra Bilse, terra Kamenz", a więc ziemia drohicka, bielska i kamieniecka. Jan Długosz mówi z kolei o ,,districtus Ruthenicales Drohiczyn, Myelnik et Brzeszcze" czyli ,,okręgach ruskich — Drohiczyn, Mielnik i Brześć". Zawarty w 1379 r., układ między litewskimi książętami Jagiełłą i Kiejstutem a Zakonem mówi o „krajach ruskich" (Land der Rusen) — Wołkowysku, Surażu, Drohiczynie, Mielniku, Bielsku, Brześciu i Kamieńcu. Interesujące jest, iż w dokumencie tym, podyktowanym przez stronę litewską, oddziela się „nasze krainy ruskie" od „kraju Grodna", podobnie jak mieszkańców tych terytoriów dzieli się na Rusinów i Grodnian. Wskazuje to na brak jakichś ściślejszych kontaktów, należącej do Wołynia ziemi brzeskiej z Grodnem i Rusią Czarną, co podkreśla Jan Długosz, wspominając o pustkowiach rozciągających się pomiędzy Grodnem a Bielskiem. Mianem Rusinów określano więc wówczas jedynie mieszkańców dawnej Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Jerzy Hawryluk LITERATURA Polecamy następujące pozycje dotyczące dziejów Podlasia w XI-XIV w.: St. Aleksandrowicz, Działania wojenne w XI-XII I wiekach, w: „Z dziejów wojskowych ziem północno-wschodnich", cz. I, Białystok 1986. Krzysztof Burek, Starożytnicy i archeolodzy. Z dziejów badań archeologicznych na BiałostocczyĽnie, Olsztyn 1972. Михайло Грушевський, Історія України-Руси, т. I-III, Киї в-Львів. Мирон Кордуба, Історія Холмщини і Підляшшя, Краків 1941. Maria Miśkiewiczowa, Kompleks osadniczy w Niewiadomej, woj. siedleckie na tle osadnictwa środkowego Pobuża we wczesnym średniowieczu, w: „Dzieje Sokołowa Podlaskiego i jego regionu", Warszawa 1982. Maria Miśkiewiczowa, Mazowsze wschodnie we wczesnym średniowieczu, Warszawa 1981. Jerzy Wiśniewski, Podlasie, w: „Słownik Starożytności Słowiańskich, t. IV, Wrocław 1970. Bronisław Włodarski, Polska i Ruś 1194-1340, Warszawa 1966. PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Cześć III: W Wielkim Księstwie Litewskim (str. 12) Автор: Jerzy Hawryluk Jerzy Hawryluk PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Cześć III: W Wielkim Księstwie Litewskim Po zorganizowaniu w 1413 r. województwa trockiego, w jego skład weszła także ziemia brzeska i drohicka. Ziemia drohicka (drohicko-bielska) została przez Witolda powiększona o powiat goniądzki wraz z częścią południowej Jaćwieży z Rajgrodem (ok. 1408 r.) i powiat tykociński (1426 r.). W XVI w. na tym terenie istniały trzy powiaty — drohicki, bielski i mielnicki; ziemia brzeska zaś dzieliła się na powiaty brzeski, kamieniecki i kobryński. Współczesna nazwa naszego regionu pojawia się w dokumentach u schyłku XV w. Po raz pierwszy została wymieniona w Ľródłach w języku ruskim (1495 i 1513 r.) — w brzmieniu „Podlasze". W takim też brzmieniu wymienia się ją również w ówczesnych Ľródłach polskojęzycznych (po raz pierwszy w 1517 r.), w brzmieniu zaś łacińskim — „Podlachia". W powszechne użycie nazwa ta wchodzi w drugiej połowie XVI w. W różnego rodzaju wydawnictwach „popularyzujących" wiedzę o regionie, nazwę Podlasie tłumaczy się zazwyczaj jego położeniem „pod lasami". Jak już jednak słusznie zauważył wybitny polski etnograf i historyk J. Jaroszewicz, ziemia ta w okresie przyjmowania nowej nazwy „nie nazywa się Podlasiem, jakby pod lasami litewskimi położona, bo i sama była lesistą, ale Podlaszem t.j. krajem, który tylko graniczył z Lachami, lecz przez Lachów pierwotnie zaludnionym nie był, chociaż Lachowie dość wcześnie na mocy podbojów pretensje do tego kraju rościć zaczęli. Ten sposób wyrażenia (Podlasze) zachowuje się dotąd między Rusią litewską (Białorusinami — J.H.) w Prużańskiem i Wołkowyskiem." Współczesne brzmienie nazwy historyk polski A. Jabłonowski tłumaczy wpływem Mazowsza, którego dialekty nie znają dĽwięku „sz" zamieniając gó na „ś", podobnie jak w przypadku przejścia „wisznia — wiśnia". Chociaż Ľródłosłowiem nazwy Podlasze jest ruska nazwa Polaków, nie jest to nazwa o charakterze etnicznym, lecz raczej polityczno-geograficznym. Odnosiła się ona bowiem do ziem zamieszkałych nie tylko przez ludność ukraińską i białoruską, lecz także przez Lachów — drobną szlachtę mazowiecką zasiedlającą zachodnią połać regionu. O powstaniu i używaniu tej nazwy w stosunku do dawnej ziemi brzeskiej i przyległych terytoriów pojaćwieskich oraz częściowo mazowieckich zajętych przez Litwę, zadecydowało położenie przy granicy z Mazowszem i Małopolską. Do utrwalenia się nazwy Podlasze przyczyniło się utworzenie odrębnej jednostki terytorialnej obejmującej ziemię brzeską, drohicka i bielską, spowodowane odległościami i przeszkodami naturalnymi (rozlegle puszcze) utrudniającymi zarządzanie tym obszarem przez urzędników z Trok. Pierwotnie województwo, zwane póĽniej podlaskim, nie miało ustalonej nazwy. Dokument Zygmunta I z 29 sierpnia 1513 r. nadający Iwanowi Sapiesze urząd pierwszego wojewody, określa ten obszar jako „województwo podlaskie, brzeskie i inne", zaś w dokumencie z r. 1515 Iwan Sapieha określony został mianem „wojewody nad-narwiańskiego". Utworzony w r. 1513 urząd wojewody podlaskiego był na tym terenie rzeczą nową. Wprawdzie urzędnika zwanego wojewodą spotykamy tu już w połowie XV w., był on jednak wojewodą ruskim, a więc zarządcą grodu i okręgu do tego grodu należącego, podczas gdy wojewoda polski był dygnitarzem stojącym na czele hierarchii urzędniczej danej ziemi. Te właśnie funkcje — zarządców grodów — pełnili wojewodowie drohiccy znani z XV w. — Mikita, wspomniany w 1416 ?. ? Nasuta (1430). Posiadali oni jurysdykcję nad zależnym bojarstwem, mieszczanami miast na prawie ruskim i chłopami. Uzyskiwanie przez bojarstwo coraz szerszych praw oraz utworzenie samorządów miejskich według prawa niemieckiego doprowadziło do upadku tego urzędu. Jego miejsce zajmuje starosta. Tak więc zastąpienie dawnego ruskiego wojewody starostą dokonało się na Podlasiu przed końcem XV w. Iwan Sapieha jest zaś pierwszym urzędnikiem pełniącym funkcję wojewody-palatyna na wzór polski. Obok wojewody pojawili się też inni urzędnicy zwani podlaskimi — bobrowniczy (wzmianka w 1513 r.), leśniczy (1516) i łowczy. Po śmierci Iwana Sapiehy (1517 r.) w funkcjonowaniu tego urzędu nastąpiła trzyletnia przerwa. Dopiero 11 lipca 1520 r. Zygmunt I wystawił dokument oznajmiający o utworzeniu nowego województwa obejmującego powiaty - drohicki, brzeski, bielski, kamieniecki, mielnicki i kobryński, motywując to trudnościami w zarządzaniu przez urzędników trockich tak odległym obszarem. Na czele tego, nie nazwanego z imienia, województwa stanął Janusz Kostewicz. Województwo podlaskie zostało w r. 1566, w czasie poprzedzającej unię lubelską reformy administracji Wielkiego Księstwa podzielone na dwie części. Powiaty bielski, drohicki i mielnicki pozostały przy starej nazwie woj. podlaskiego, natomiast powiaty brzeski, kamieniecki i kobryński połączono z ziemią turowsko-pińską, tworząc nowe województwo zwane brzeskim. Za jeden z powodów takiego podziału uznać trzeba m.in. różnicę w stanie prawnym obu części tego terytorium. Odbiły się one też na organizacji wojskowej, gdyż w popisie wojska litewskiego z roku 1566, a więc jeszcze przed podziałem województwa cieszącego się prawem polskim, szlachta powiatów drohickiego, mielnickiego i bielskiego występuje oddzielnie od chorągwi brzeskiej, umieszczonej wśród chorągwi „powiatu trockiego". Zmiany w sytuacji prawnej szlachty podlaskiej nastąpiły w połowie wieku XV. Wówczas to, korzystając z zamętu w państwie litewskim wywołanego zabójstwem wielkiego księcia Zygmunta Kiejstutowicza, mazowiecki książę Bolesław IV zajął ziemię drohicką i bielską (1440 r.). Władanie księcia mazowieckiego nie trwało długo, bo już w 1444 r. musiał on zwrócić Podlasie wielkiemu księciu Kazimierzowi Jagiellończykowi. Okres ten miał jednak przełomowe znaczenie dla sytuacji prawnej szlachty, w przeważającej mierze polskiej. Książę Bolesław nadał bowiem pewne przywileje szlachcie „ziemi drohickiej", następnie (13.09.1440 r.) poszerzył je na szlachtę „w ziemi ruskiej suraskiej" (in territorio Russie Suraziensi). Aby zaspokoić szlachtę na odzyskanym terytorium, Kazimierz Jagiellończyk zdecydował się na nadanie jej tzw. „przywilejem drohickim", prawa polskiego, wprowadzając jednak pewne ograniczenia. Już w r. 1441 założono w Drohiczynie pierwsze księgi ziemskie, nie znane w innych częściach Wielkiego Księstwa. Nie nastąpił jednak podział na księgi ziemskie i grodzkie, charakterystyczny dla wprowadzenia pełnego prawa polskiego. Podobnie jak póĽniej na Litwie, starosta hospodarski w Drohiczynie czy Bielsku sądził początkowo wraz z sędzią w tym tzw. ziemskim sądzie. Przywilej Kazimierza Jagiellończyka dla ziemi drohickiej swym działaniem prawnym objął całą szlachtę po w. drohickiego, mielnickiego i bielskiego. Te trzy powiaty nie były jeszcze ostatecznie wydzielone w póĽniejsze ziemie — drohicką, bielską i mielnicką. Jeszcze w 1430 r. Bielsk nosi miano miasta ziemi drohickiej, zaś powiat mielnicki nawet w okresie unii lubelskiej nie był całkowicie wydzielony w ziemię niezależną od drohickiej. Tak więc przywilej wydany dla ziemi drohickiej obejmował też póĽniejszą ziemię bielską i mielnicką. Z czasem podział na trzy starostwa grodowe zaczął stawać się coraz wyraĽniejszy i szlachta ziemi bielskiej, wydzielonej jeszcze w drugiej połowie XV w., zażyczyła dla siebie odrębnego przywileju hospodarskiego. Przywilej dla ziemi bielskiej wystawił wielki książę Aleksander 22 lutego 1501 r. w Wilnie na prośbę „szlachetnego" Piotra Luby, sędziego powiatu bielskiego, występującego w imieniu i z polecenia wszystkich ziemian tego powiatu. Przywilej uwalniał ziemian pow. bielskiego od pozwu przez dzieckiego (urzędnika hospodarskiego pełniącego funkcje sądowo-policyjne), zastępując go powiatowym woĽnym sądowym i przekazując sądy nad szlachtą do kompetencji sądu ziemskiego, z wyjątkiem niektórych spraw kryminalnych. Osobno została uregulowana sprawa procesów sądowych ziemian z „Rusinami" nadal podlegającymi sądownictwu starosty, a więc bojarami putnymi i chłopami (jest to raczej nazwa umowna, gdyż Rusinami była też część ziemian, określona tu mianem „Polaków"). W przypadku pozwania „Rusina" przez ziemianina sprawa pozostawała w kompetencji sądu ziemskiego, gdy zaś „Rusin" pozywał ziemianina sprawę miał rozpatrywać sąd mieszany — „starosta nasz, jak też sędzia z podsędkiem tego „Polaka' mają sądzić". Ograniczenia kompetencji sądu ziemskiego, wprowadzone w przywileju, nie były jedynymi uszczupleniami prawa polskiego nadanego szlachcie podlaskiej. Dalej ciążył na niej obowiązek pełnienia straży na zamku (w tym przypadku — bielskim); sprzedawać, zastawiać lub darować ziemię wolno było jedynie za zezwoleniem starosty; po śmierci żony mąż musiał zwrócić posag rodzinie zmarłej. Ponieważ tekst przywileju, sądząc po ogromnej ilości polonizmów, został napisany nie przez pisarza kancelarii wielkoksiążęcej, lecz przez któregoś z podlaskich zie-mian-Polaków, możemy sądzić, iż jest kopią lub tłumaczeniem przywileju wydanego przez Kazimierza Jagiellończyka. Tak więc szlachta podlaska również w okresie poprzednim podlegała identycznym prawom. Takie same bowiem postanowienia w stosunku do sądu starościńskiego zawiera dokument wydany przez Zygmunta I w r. 1511, dla potwierdzenia zwyczajów sądowych ziemi drohickiej. Przywilej na prawo polskie dla ziemi drohickiej ponowiony został w r. 1516 przez Zygmunta I. Jeszcze raz potwierdził on zniesienie na tym obszarze urzędu dzieckiego z jednoczesnym nakazem pisania pozwów wyłącznie po łacinie także dla Rusinów, Żydów i Ormian. Urzędnicy ziemscy mieli być wybierani przez ogół szlachty, grodowi zaś naznaczani przez wielkiego księcia. Jednak jedni i drudzy musieli być wyznania rzymskiego. Od postanowień obu sądów przysługiwała apelacja do wielkiego księcia. W 1547 r. Zygmunt I potwierdził też przywilej na prawo polskie dla szlachty ziemi bielskiej, zrównując ją we wszystkich prawach" ze szlachtą drohicką i usuwając to wszystko, co nie zgadzało się z prawami polskimi. Prawo polskie nadane szlachcie nie dotyczyło posiadłości możno-władczych, które nadal podlegały prawu litewskiemu. Także nie na wszystkie majątki szlacheckie rozciągała się właściwość prawa polskiego. Jurysdykcji miejscowych sądów ziemskich poddane były tylko te majątki, które w rękach szlachty znajdowały się już w momencie nadawania prawa polskiego. Ziemie nadane przez hospodara w okresie póĽniejszym pozostawały w jurysdykcji sądów starostów zamkowych. Mimo nadania tak szerokich praw, odróżniających ten region od innych ziem Wielkiego Księstwa, Podlasie pozostawało jego integralną częścią. Szlachtę podlaską nadal obowiązywała służba wojskowa w formie przyjętej dla całego państwa. Podkreślał to specjalny artykuł recesu sejmu litewskiego z r. 1567, mówiący iż „Podlasianie na równi z Litwą mają służyć na wojnie i tak jak ona z dziesięciu włók osiadłych, a gdzie byłyby jeszcze służby to z dziesięciu służb, stawić jednego konia". Można z tego wnosić, iż niezbyt zamożni „Podlasianie" próbowali zmniejszyć swe obciążenia służbą wojenną. Innym problemem we wzajemnych stosunkach była sprawa języka dokumentów wydawanych dla Podlasia przez kancelarię litewską. W sprawie tej występowała szlachta pow. drohickiego, mielnickiego i bielskiego na sejmie litewskim w r. 1566 prosząc, aby „listy z kancelariej Jego Królewskiej Mości po łacinie abo po polsku były przysyłane", motywując to brakiem znajomości ruskiego pisma i języka (zgodnie z przywilejami Zygmunta I urzędnikami ziemskimi mogli być wyłącznie katolicy). Zygmunt August jednak prośbę tę odrzucił, stwierdzając, iż nie będzie prawom szlachty podlaskiej ubliżał, jeśli listy do niej dalej będą pisane po rusku, podobnie jak do innych powiatów Wielkiego Księstwa. Obiecał jednak nakazać, aby „i polskim pismem takowe rzeczy czasem z kancelariej do was odprawowano". Sprawa ta była poruszana też na sejmie w roku 1568, tym razem przez szlachtę drohicką, I w tym przypadku odpowiedĽ była negatywna — , jak dawniej, tak i teraz mają być listy z kancelarii Jego Królewskiej Mości pisane i wydawane ruskim pismem i językiem dla całego państwa Jego Królewskiej Mości, Wielkiego Księstwa Litewskiego". W odpowiedzi tej możemy doszukiwać się nie tyle stanowiska samego Zygmunta Augusta ile litewskiego możnowładztwa — „panów rady" — którzy nie chcieli dopuścić do kolejnych gestów podkreślających odrębność woj. podlaskiego od innych ziem Wielkiego Księstwa. Obawy o zachowanie integralności terytorialnej nie były, jak ostatecznie pokazał to rok 1569, pozbawione zasadności. Granica pomiędzy województwem podlaskim a Koroną była przyczyną ciągłych zatargów o państwową przynależność większych lub mniejszych terytoriów. Od 1546 r. działały tu specjalne komisje pojednawcze. Narodowa i wyznaniowa przynależność większości szlachty podlaskiej przesądzała o jej ciążeniu do połączenia się z Koroną Polską, bardziej atrakcyjną jeszcze przez szerszy zakres swobód szlacheckich. Podobne dążenia w stosunku do zachodnich ziem Wielkiego Księstwa poczęła, od połowy XVI w. przejawiać też szlachta koronna — nie bez wpływu były tu historiograficzne dzieła Marcina Kromera. Pretensje do Wołynia i Podlasia zostały wysunięte, przez delegację poselską, już na sejmie koronnym 1558-1559 r. Dążenie do włączenia ziem ruskich do Korony łączyło się z, wysuwanym przez obóz egzekucji praw, postulatem zacieśnienia związku Litwy z Polską, czyli egzekucji postanowień zawartych w aktach z Krewy i Horodła. Zawarte w tym programie żądanie inkorporacji Wielkiego Księstwa nie mogło jednak zyskać przychylności magnatów i szlachty litewskiej. Szczególnie nieprzychylnie do wszelkich projektów zacieśnienia związku obu państw odnosili się możnowładcy litewscy, sprawujący w Wielkim Księstwie rządy oligarchiczne i nie mający zamiaru godzić się na żadne ich ograniczenia. Od połowy XVI w. do unii z Polską zaczęła jednak usilnie dążyć średnia szlachta litewska, widząc w niej możliwość uwolnienia się od przewagi możnowładztwa. Zostało to dobitnie zamanifestowane w akcie wydanym przez konfederację pospolitego ruszenia szlachty litewskiej, zgromadzonej w 1562 r. pod Witebskiem. Proszono w nim króla o zwołanie wspólnego sejmu litewsko-polskiego i zawarcie unii — „najwięcej dla dwóch przyczyn, to jest dla obierania jednego pana... i dla jednej a spólnej obrony, abyśmy spoinie sejmowali, praw i wolności z nami za równo używali.". Ostatecznym argumentem rozstrzygającym o potrzebie zawarcia unii stała się wojna inflancka, wymagająca zjednoczenia sił Korony z Wielkim Księstwem, które samo nie mogło sprostać konieczności przeciwstawienia się ekspansji Szwecji, Danii i Rosji. Zwołany do Lublina wspólny sejm polsko-litewski, mający doprowadzić do ścisłej unii obu państw, musiał znaleĽć kompromis pomiędzy inkorporacyjnymi dążeniami najradykalniejszej części polskich egzekucjonistów (chcieli oni nawet nazwę Litwa zastąpić Nową Polską), a zasadą równorzędnego związku państw, bronioną przez stronę litewską. Pierwsze sześć tygodni wspólnych obrad sejmowych nie przyniosło jednak żadnego porozumienia i 1 marca 1569 r. delegacja litewska potajemnie opuściła Lublin, w którym pozostało jedynie kilku posłów. Wyjazd możnowładztwa litewskiego nie był odruchem chwili. Obawiało się ono, iż po ściślejszym zespoleniu z Polską utraci swą uprzywilejowaną względem szlachty pozycję. Dlatego też ustępstwa czynione na jej rzecz w latach 1564-1566 (np. rezygnacja na sejmie w Bielsku w 1564 r. z egzempcji sądowych i poddanie się wspólnym sądom ze szlachtą czy erygowanie w 1565 r. sądów ziemskich i sejmików) podyktowane były nadzieją na zahamowanie w ten sposób dążenia do unii. Polityka ta nie odniosła jednak skutku — szlachta uparcie domagała się zawarcia unii, nieustannie zapewniając o tym stronę polską. Jak informuje nas zapis w diariuszu sejmu koronnego — „ci, którzy w Bilsku (Bielsku — na sejmie w 1564 r. — J.H.) deputowani byli, chcieli to pokazać, że umowy tamte, .które się z tamtem rycerstwem litewskiem działy, były potrzebne obojemu państwu... Rycerstwo litewskie w Bilsku i Parczowie jawnie żądali i prosili, aby nie sprzeciwiając się uporowi tamtych potentatów [możnowładców litewskich — J.H.], stanowiono z niemi, co teraz może być... byle wspólne sejmy i rady co rychlej doszły." Mimo to 1 marca 1569 wraz z możnowładztwem litewskim wyjechała też większości posłów szlacheckich. Demonstracja niczego jednak stronie litewskiej nie przyniosła, doprowadziła natomiast do oderwania od Wielkiego Księ- stwa większości ziem ukraińskich (poza Polesiem brzesko-pińskim). Bowiem z chwilą wyjazdu magnatów litewskich (litewsko-ruskich) na porządku dziennym obrad sejmowych stanęła sprawa poruszana dotąd mimochodem — spór o Podlasie i Wołyń z Podolem Zachodnim (Bracławszczyzną). Już 1 marca senat przekazał izbie poselskiej szereg konkluzji, których znaczna część bezpośrednio dotyczyła przyłączenia do Korony obu tych ziem. Tego też dnia z przemową do posłów wystąpił Zygmunt August oświadczając, iż zgodnie z konkluzją senatorską dotyczącą Podlasia i Wołynia, włącza te ziemie w skład Korony. Tak więc włączenie Podlasia i Wołynia do Korony Polskiej stało się faktem dokonanym już w dniu wyjazdu panów litewskich. Dalsze dyskusje dotyczyły tylko spraw formalnych. 3 marca posłowie przedstawili szereg artykułów, w których prosili m.in. aby dla Podlasia i Wołynia król wydał specjalny przywilej „przywrócenia" do Korony (privilegium restitutionis), nie zaś dekret. Żądano też, aby starostów wołyńskich i podlaskich, którzy nie przysięgną na wierność Koronie, karać złożeniem z urzędów, a także, aby zlikwidować wszelkie powinności ciążące dotychczas na szlachcie obu ziem. Przywileje dla obu ziem król podpisał 5 marca. W tym też dniu wezwano posłów podlaskich do zajęcia miejsc wspólnie z posłami koronnymi. Po odjeĽdzie większości delegacji litewskiej pozostało ich jedynie trzech — Adam Kosiński, marszałek i pisarz drohicki, Mikołaj Bujno, chorąży drohicki i podstarości brański (posłowie ziemi drohickiej) oraz poseł bielski Kasper Irzykowicz, podkomorzy mielnicki. Dwaj pierwsi pozostali wbrew („nad wiadomość") delegacji litewskiej, zaś Irzykowicz z powodu spraw osobistych. Należał on zresztą do warstwy możnowładczej czysto litewskiego pochodzenia chociaż nie posiadał majątków poza Podlasiem, występował solidarnie z innymi magnatami Wielkiego Królestwa. Gdy 4 marca, podczas posłuchania w senacie — po ogłoszeniu inkorporacji Podlasia — przemawiali obaj posłowie drohiccy, Irzykowicz milczał zrzekając się głosu. Tego też dnia opuścił Lublin. Zupełnie inaczej zachowali się Polacy — A. Kosiński i „niejaki Bujno" (tak lekceważąco wyraził się o nim kanclerz Radziwiłł) — zaczęli swe przemowy od podziękowania za podjętą decyzję. Korzyści płynące z faktu przyłączenia Podlasia do Korony były oczywiste — zniesieniu uległo „niewolstwo litewskie", a więc obciążenia, których nie znała szlachta polska, majątki szlacheckie zabezpieczone zostały przed egzekucją dóbr, dodatkowo zaś obiecywano „urzędy i osiadłości", które mogłyby być odebrane opornym możnowładcom. Dzięki obecności obu posłów drohickich oraz K. Irzykowicza, którego zawrócono z drogi, formalności związane z włączeniem Podlasia do Korony odbyły się dość szybko. Już 9 marca, po zredagowaniu przywileju dla Podlasia (datowany był na 5 marca), wezwano posłów do złożenia przysięgi na wierność Koronie. Oprócz obu posłów drohickich i posła bielskiego Teofila Brzozowskiego, złożył ją też Irzykowicz, lecz dopiero na wyraĽny rozkaz króla. Ostatecznego skorygowania przywileju inkorporacyjne-go dla woj. podlaskiego dokonano 21 marca. W przywileju Zygmunt August, motywując inkorporację tym, że rzekomo „Ziemia Podlaska... przed przeszłemi czasy zupełnym a całym prawem do Korony polskiej zawsze należała", wciela województwo podlaskie do Korony zrównując je w prawach z innymi ziemiami państwa polskiego. Nie znajdujemy w tym dokumencie żadnych wzmianek o szlachcie ruskiej, co zdecydowanie odróżnia go od analogicznych przywilejów dla Wołynia i Kijowszczyzny, w których wyraĽnie zaznacza się, że wszelkie akta grodzkie i ziemskie oraz korespondencja z kancelarią królewską mają być prowadzone w języku ruskim. Mimo tej formalnej dyskryminacji elementu ruskiego, z listy przysiąg na wierność Koronie składanych 14 maja przez ziemian bielskich widzimy, że dla odbycia tego aktu „drobna szlachta o polskich i ruskich imionach zjeżdżała się tysiącami". Oprócz szlachty otrzymującej nowe przywileje, włączenie Podlasia do Korony poparła część mieszczaństwa. Już 18 marca z Brańska wysłano na sejm lubelski przedstawicieli do złożenia przysięgi wierności Koronie. Podobnie uczyniono w Bielsku (20 marca) i Drohiczynie (24 marca). Uwagę zwraca jednak fakt, że delegacje tych miast złożone były z samych Polaków. Od przysięgi wymawiali się natomiast dotychczasowi urzędnicy państwowi, zwłaszcza wojewoda podlaski Wasyl Tyszkiewicz i kasztelan Hrehory Tryzna — obaj Rusini, nie związani bliżej z Podlasiem. W konsekwencji zostali 2 maja pozbawieni stanowisk, które otrzymali Mikołaj Kiszka (wojewoda), dotychczasowy podczaszy litewski i starosta drohicki, oraz poseł drohicki Adam Kosiński (kasztelan). Był to jednak raczej manewr, gdyż obaj „poszkodowani" wkrótce otrzymali równorzędne stanowiska. Ta „egzekucja" oraz inne zabiegi królewskie, po długich pertraktacjach skłoniły możnowładztwo podlaskie i wołyńskie do uznania nowej sytuacji polityczno-prawnej i złożenia przysięgi — na przełomie maja i czerwca. Jerzy Hawryluk PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW cz. V: Wiejska kolonizacja Podlasia w XV-XVII w (str. 24 ) Автор: Jerzy HAWRYLUK PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Część V: Wiejska kolonizacja Podlasia w XV-XVII w. Najliczniejszą grupą społeczną, która przesądziła o stosunkach etnicznych we wschodniej części Podlasia byli oczywiście chłopi. Jak już wspomnieliśmy, ruskie osadnictwo chłopskie, po zniszczeniach wojennych XIII i XIV w. utrzymało się jedynie wokół większych grodów — Drohiczyna, Bielska, Brańska i Suraża. Na zachód i północ rozciągały się pustki osadnicze. Warunki do ponownej kolonizacji stworzył dopiero przełom XIV i XV w., przynosząc ustanie większych konfliktów zbrojnych. Początkowo większą aktywność kolonizacyjną wykazała strona mazowiecka. Książę Janusz, korzystają z nadania mu w lenno ziemi drohiczyńskiej (1391 r.), zaczął osadzać tu drobną szlachtę. Możliwe iż pomimo powrotu ziemi drohiczyńskiej we władanie Witolda szlachecka akcja kolonizacyjną trwała dalej. Posuwając się na wschód napotkała ona jednak stare osady ruskie, dlatego też już w XV w. wschodni;» granica osadnictwa mazowieckiego pomiędzy Bugiem a Narwią ustaliła się na linii wyznaczonej przez drobnoszlacheckie wsie — Falki-Filipy, Warpechy, Niewino Stare, Malinowo, Łubin, Pietrzykowo, Wiercień, Jakubowskie, Piotrowo-Krzywokoły, Malewice, Wiercień Wielki, Krasewicze, Korzeniówka, Sady, Wierzchuca. Na północ od Narwi trochę szlachty mazowieckiej osiedliło się w okolicach Suraża. Chłopi mazowieccy osiedlili się jedynie we wsiach nad Bugiem i dolnym Nurcem, po Wierzchucę. Ostateczne umocnienie się na tym terenie władzy wielkich książąt litewskich i powstanie ogromnych latyfundiów hospodarskich, stworzyło warunki do nasilonej kolonizacji przez ludność ukraińską przesuwającą się na północ zarówno od strony Bugu, jak też Brześcia i Kamieńca. W XV w. obszarem kolonizowanym przez tę ludność był, rozciągający się w kierunku północnym, pas pomiędzy wsiami mazowieckimi powstającymi na zachodzie i gęstą jeszcze puszczą od wschodu, sięgającą linii rz. Orlanki. Oprócz osad chłopskich pojawiają się też osady bojarów putnych w okolicach Bielska, Drohiczyna, Mielnika, Brańska, Suraża i póĽniejszej Narwi. Wśród osad bojarskich były też wsie zasiedlone prawdopodobnie przez Litwinów (Tonkiele, Poletyły, Okstule, Hwozna-Ancuty), którzy szybko jednak stopili się z okoliczną ludnością. Wzmocnieniu uległo też osadnictwo ukraińskie wokół Brańska, gdzie wśród nowoosiadłej ludności mazowieckiej utrzymywała się ludna wyspa sięgająca po rzekę Mień. Tu też, w Hodyszewie wzniesiono najdalej na zachód wysuniętą cerkiew wiejską. Dalej na zachód wysunięta była jeszcze włość Wysokie (Mazowieckie) z wsiami Osipy, Pożeni i Bryki, które zresztą najwcześniej uległy polonizacji. Chłopska ludność ukraińska we wsiach zakładanych między Bugiem a Narwią w pow. drohiczyńskim, mielnickim i bielskim, pochodziła ze starych wsi nadbużańskich. Na południe i wschód od granicy pow. bielskiego następował stały napływ ludności ukraińskiej z okolic Brześcia i Kamieńca. W XV w. doszło tu do znacznego zagęszczenia ludności, która stopniowo przesuwała się w kierunku północnym. Pod jej wpływem znajdował się znaczny obszar Puszczy Białowieskiej (wówczas zwanej Kamieniecką), aż po rzekę Narewkę i górną Narew od północy i granicę z pow. bielskim i mielnickim od zachodu. Była to ludność zarówno miejscowa, jak też pochodząca z Wołynia. Oprócz Ukraińców spotykamy tu też sporadyczne ślady Litwinów, których w XV w. osadzono we wsi Litwinowicze. Znajdujemy ich także w miasteczku Milejczyce. Na ich użytek ufundowano dwa kościoły katolickie — w Wylinowie (Wilanowie) w 1527 r. i w Milejczycach, w 1529 r. Oba te skupiska litewskie nie były duże, toteż zostały całkowicie zasymilowane. Wciskający się pomiędzy pow. bielski i mielnicki, klin powiatu brzeskiego zasiedlony został w ciągu XV w. Osadnictwo, które dotarło aż do Bociek miało mieszany bojarsko-chłopski charakter. Wyróżniają się tu Tokary, zasiedlone przez bojarów Tokarewskich, grupa wsi należących do Turowiczów czy też Kaleczyce (Kalejczyce). Wsie królewskie zasiedlone przez chłopów to Milejczyce, Sobiatyn, Połowce, Suchary, Stawiszcza i dobra Wierzchowicze. Czas powstawania wsi nie jest dokładnie wiadomy. W 1516 r. lokowano tu na prawie niemieckim miasteczko Milejczyce. Sieć parafialna obejmowała 7 cerkwi. Na przełomie XV i XVI w. osadnictwo ukraińskie przekroczyło środkową Narew. Jeszcze przed rokiem 1482 bojarzyn kijowski Iwan Chodkiewicz otrzymał tu nadanie na puszczę zwaną Błudowem, sięgającą od wsi podlegających zamkom w Surażu i Bielsku aż po Ľródła Supraśli. Pod jego nieobecność w puszczy tej osiedliło się samowolnie wielu chłopów spod Bielska i Suraża, dając początek kilku ukraińskim wsiom na północnym brzegu Narwi — Żuki, Iwanki, Solniki, KoĽliki i in. Rozpoczęła się też akcja kolonizacyjną na wschodniej granicy ziemi bielskiej, gdzie za rz. Orlanką rozciągała się jeszcze niezasiedlona strefa granicząca z puszczą. Od 1512r. akcję osadniczą prowadził tu bojarzyn wołyński Bohusz Bohowitynowicz. Nabył on żerebia koszelowskie, werweczyckie oraz Topczykały, które zasiedlił tworząc po obu brzegach Orlanki dobra Orla z 13 wsiami. Wschodnia granica tych dóbr biegła już granicą Puszczy Białowieskiej. Nowych osadników Bohusz Bohowitynowicz sprowadzał ze swych dóbr podlaskich i wołyńskich. Około 1520 r. Zygmunt I polecił staroście bielskiemu założyć miasto Kleszczele, położone na drodze z Bielska do Brześcia przy granicy ziemi bielskiej z brzeską. Zapoczątkowało to kolonizację tego południowego odcinka pogranicza z Puszczą Białowieską. W głąb położonej na północy Puszczy Bielskiej przenikały raczej osady jednodworcze. W XV w. powstał tu najdalej wysunięty na północny wschód punkt osadniczy — Narew, punkt etapowy na królewskiej drodze z Korony na Litwę przez Brześć i Grodno. Na przełomie XV i XVI w. powstał tu dwór Trościanica, zaś w 1514 r. Zygmunt Stary polecił lokować miasto na Narwi. Część dóbr należących wcześniej do Mazowszan, drogą posagów lub kupna, przeszło w ręce możnowładców litewsko-ruskich, co wzmocniło w nich wpływy ruskie. W swych pozostałych dobrach dysponowali oni bowiem jedynie ludnością ruską, którą przesiedlali do swych nowych majątków. Przykładem mogą być, zasiedlone przez ludność ukraińską dobra Ostrożany, Dołubowo, Rudka, Grodzisk i Czarna Cerkiewna z wsiami. Powstały też nowe i rozwijały się stare wyspy ukraińskie wśród wsi mazowieckich. Wspominają o nich dokumenty dla parafii katolickich w Łubinie (1498), Pobikrach (1514), Pietkowie (1522) i Topczewie (1523). Wsie te, oddalone od zwartego obszaru osadnictwa ukraińskiego, uległy jednak szybkiej polonizacji. Rzadziej powstawały wyspy polskie. Polaków przyciągały przede wszystkim miasta i osady targowe. O ich obecności w tych miejscowościach świadczą przede wszystkim zakładane w tym okresie kościoły katolickie — w Siemiatyczach (pierwsza poł. XV w.), Boćkach (1513) czy Narwi (1528). Duże zmiany w procesie zasiedlania podlaskich królewszczyzn przyniosła pomiara włóczna, przeprowadzona tu przede wszystkim z inicjatywy królowej Bony. W 1533 r. wykupiła ona z rąk kanclerza Olbrachta Gasztołda zastawione dobra królewskie z Bielskiem, Surażem, Brańskiem, Narwią i Kleszczelami, otrzymując je od Zygmunta I w dożywotnie władanie. Przeprowadzona w tych dobrach reorganizacja gospodarcza polegała przede wszystkim na skomasowaniu rozproszonego osadnictwa wiejskiego w duże i zwarte wsie-ulicówki, o ściśle określonych granicach. Grunty każdej wsi podzielone były na trzy pola i wprowadzono obowiązkową trójpolówkę), pomierzone na włóki i morgi. Pomierzone wsie ciągnęły się wzdłuż dróg-ulic, przy czym budynki mieszkalne z ogródkami od gospodarczych były oddzielone ulicą. Nieopodal wsi ulokowany był folwark wójta, w którym koncentrował się zarząd wsi. Tutaj odbywało się odbieranie czynszów i danin w naturze, tu też wójt sądził chłopów, pobierając dla siebie co trzeci grosz z każdej kary sadowej. Wymiary danin i czynszów były powodem ciągłych nieporozumień i zadrażnień z dzierżawcami, którzy starali się osiągać maksymalne zyski. Chłopi jednak potrafili bronić się przed nadużyciami i to nie tylko na drodze buntu. Ze swymi skargami docierali nawet do króla, nie obawiając się oskarżać wpływowe osobistości. Znali oni dokładnie swe prawa i obowiązki oraz zakres władzy starosty. Występowali też w obronie swych praw kolektywnie—np. w 1552 r. ze skargą do króla przybyli delegaci 6 wsi sami od siebie i od wsich poddanych wołosti bielskoje. Pomiarę włóczną rozległej włości bielskiej rozpoczęto już przed 1540 r. W jej wyniku zlikwidowano wiele małych osad tworząc duże, zwarte wsie. Wymierzono też dla Bielska 6 dużych wsi-przedmieść (Augustowo, Stryki, Szastały, Widowo, Parcewo i Szpiczki), w których skomasowano rozproszone osady. Podobnie postąpiono w wypadku Kleszczel, które otrzymały 5 wsi-przedmieść (Dobra Woda, Babicze-Kuzawa, Trubianka, Nurzec-Czeremcha, Kośna-Daszewicze). Wymierzono też pozostałe wsie włości kleszczelowskiej. Oprócz reorganizacji starych osad prowadzono dalszą akcję kolonizacyjną. Z polecenia hospodarskiego, starostowie lub specjalni delegaci w wybranym miejscu wymierzali włóki. Ludność do nowych wsi rekrutowali specjalni pełnomocnicy, wywodzący się najczęściej spośród miejscowej szlachty. Na rynkach klikała-sia wola tzn. ogłaszano o założeniu nowej wsi, chętnych osadników rozmieszczano na włókach, zaś organizator przedsięwzięcia otrzymywał w nagrodę wójtowstwo. Chłopi w takiej lokowanej „na surowym korzeniu wsi" byli początkowo zwolnieni z robocizn i czynszów — nawet do 12 lat.W ramach pomiary włócznej przystąpiono do kolonizacji Puszczy Bielskiej, gdzie skomasowano osoczników i bartników we wsiach Krywiatycze (obecnie Krzywa). Koszewicze, Rakowicze i Czyżewicze (Czyże). Gęściej zasiedlono ziemie nad Łoknicą i wzdłuż drogi z Bielska przez Milejczyce do Brześcia. Nowe osadnictwo szerokim frontem objęło puszczę od granicy włości kamienieckiej po rz. Narew i poza nią aż do granicy włości bielskiej z dobrami zabłudowskimi i włością jałowską (kolonizowaną przez Białorusinów). Założo wówczas wieś Kleniki (150 włók), zaś po obu stronach Narwi Janowo, Kaczały. Tełuszki (Ciełuszki), Biełki, wymierzono Trościanicę, a w nowej wsi Dawidowo (Dawidowicze), osadzono strzelców strzegących granicy z dobrami Zabłudów. W okolicach dzisiejszej Hajnówki dworzanin królewski Ostafi Chalecki, założył (przed 1570 r.) Witułdowo (Witowo), Stok (Istok), Koryciska, Kornin (Stary), Mochnate. Morze, Berezowo (Stare), Zbucz, Kuraszewo, Kamień i młyn Wieżankę. Ostatnie powtały wsie Jahodnik, Łoknicą (Osówka) i Szo-stakowo, osadzone w latach 1566-1569 przez leśniczego Hrehorego Wołłowicza. Pod resztką Puszczy Bielskiej, ciągnącą się pasem wzdłuż granicy Puszczy Białowieskiej, założono wsie osoczników, bartników i strzelców — Dubicze Osoczne i Kojły. Nowo założone wsie wydzielono w odrębną jednostkę dóbr królewskich, zwaną leśnictwem bielskim, do którego przyłączono też Dawidowe Siedzibę leśniczego umieszczono w folwarku Lady, od którego resztkę Puszczy Bielskiej nazwano póĽniej Puszczą Ladzką. Chłopi w tych nowych wsiach pochodzili ze starych wsi bielskich i drohiczyńskich. Do 1569 r. osadnictwo dotarło do linii wyznaczonej przez granice pól wsi Witowo, Istok, Jahodnik, Dubicze Osoczne, Szostakowo, Kojły,. Kuraszewo, Kamień, Makówka, miasto Narew, Waniewo, Iwanki i Biełki, umacniając ilościowo i terytorialnie osadnictwo ukraińskie aż po rz. Narew do granicy Puszczy Wołpiańskiej (Jałowskiej). Za lą linią założono (na przełomie XVI i XVII w.) wsie Borek, Chytra, Nowe Berezowo, Nowy Kornin, Wieżanka, Dorohatynka (Doratynka) i kilka małych folwarków. Tak więc w pocz. XVII w. osadnictwo w ziemi bielskiej dotarło do samej granicy Puszczy Białowieskiej, likwidując większą część Puszczy Bielskiej. Po stronie brzeskiej (omawiamy tu jedynie tereny znajdujące się obecnie w granicach Polski) w XVII w. kolonizowano część Puszczy Białowieskiej należącej do rodu Koptiów (powiat kamieniecki). Powstały tu wsie Opaka, Werstok, Kuraszewo i Wołkostaniec, które wyodrębniono w małą dzierżawę. Obok nich założono Policzna i Omelaniec, wsie osoczników strzegących zachodniej granicy Puszczy Białowieskiej. Następnie (przed 1631 r.) założono wieś Orzeszkowo, w której osadzono osoczników mających strzec Puszczy przed bezprawnymi „wchodami" ludności kolonizującej ten obszar po stronie bielskiej. Ludność w królewszczyznach — włości bielskiej, klesz-czelowskiej, leśnictwie bielskim, aż do rzeki Bug i dalej na południe była prawie w całości ukraińska. Lustracja woj. podlaskiego z 1576 r. zanotowała przede wszystkim imiona wiejskich młynarzy — spod Bielska, ze wsi Wojszki, Pawły, Kaniuki, Soce, Chraboły, Plutycze, Czyże i Pilipki. Wszyscy mają imiona o typowo „cerkiewnym" brzmieniu, np. Chwiedko, Anchim, Sawka, Wąsko, Omelian, Iwaszko. ETo"spisu lustracyjnego oprócz młynarzy czasem dostawali się też zwykli włościanie. Tu też spotykamy prawie wyłącznie imiona świadczące o ukraińskim charakterze tych wsi. Np. w Plutyczach mieszkali Małosz Klimowicz, Lewon Iwan, Perka, Sawka, Woskolej, Iwan Chrymowicz, Ulian Iwanowicz, Jacko Rutycz. Podobnie było w nowo założonych wsiach leśnictwa bielskiego. Np. w Łoknicy mieszkali — Hryń Antonowicz, Weremiej Paczkowie/, Chwiedko Łuszczycz, Łukian i Sieńko Żukowiczy, Stepan Kuzmicz, Pilip, Iwan, zaś w Koryciskach — Chwiedko Bobrek, Chrom Sokołowicz, Olichwiej Chromolicz, Sac Mrozowicz. W niektórych wsiach spotykamy pojedycze osoby o możliwym litewskim pochodzeniu, np. Tomka Litwina w Klenikach czy Piotrasa Doraszewicza w Mochnatym. Tereny na wschód od orientacyjnej linii Drohiczyn — Boćki — Bielsk — Strabla do dzisiaj są zamieszkane przez ukraińską ludność wiejską. Na zachód od tej linii ludność tam mieszkająca jest obecnie, za wyjątkiem kilku wsi, polska lub zupełnie spolonizowana. W XVI-XVII w. ludność ukraińska była tu jednak dość liczna. I. T. Baranowski, opierając się na imionach chłopów zawartych w opisie starostwa brańskiego (1558 r.) sporządził orientacyjne porównanie liczby ludności ukraińskiej (Rusinów) i polskiej w niektórych wsiach. Z porównanie tego wynika, iż w większości wsi królewskich w okolicy Brańska ludność ukraińska zdecydowanie przeważała (Hodyszewo, Jośki, Świrydy, Chojewo, Choliczki, Krupki, Maleszę [100%], Wolica, Siedlec, Bonowskic), w pani innych zaś stanowiła ok. połowy mieszkańców. O wiele mniej wiemy o procesach osadniczych i wiążących się z nimi problemach etnicznych na lewym brzegu Bugu, tzn. w południowej części ziemi drohiczyńskiej i mielnickiej oraz w południowo-zachodnim skrawku ziemi brzeskiej. Z opracowanych przez Alinę Wawrzyńczyk, monografii poszczególnych dóbr interesującej nas części pow. brzeskiego wynika, iż zostały one zasiedlone w XV i początku XVI w. przez chłopów ukraińskich, częściowo też przez bojarów, niewątpliwie z domieszką ludności polskiej, widocznej w miastach i większych
Wczesnośredniowieczna faza osadnicza objęła przede wszystkim obszar pomiędzy obustronnymi dopływami Bugu — Liwcem i Nurcem. W skład tej jednostki archeologicznej wchodzą południowe partie Niziny Podlaskiej z międzyrzeczem łomżyńskim i Wyso-czyzną Bielską oraz wschodni skraj Wyżyny Siedleckiej. Tworzone tu w VI-IX w. osady miały charakter otwarty, nieobronny. Zakładano je nad rzekami bądĽ małymi ciekami wodnymi, na nasłonecznionych stokach łagodnych wzgórz, wznoszących się nad dolinami rzecznymi. Część osad rozwijała się samodzielnie, inne w powiązaniu z grodami, których w okresie VI-IX w. znamy na tym terenie jedynie trzy — w Klimach, Krzesku-Królowej Niwie i Niewiadomej (woj. siedleckie). Grody te miały refugialny (schronie-niowy) charakter i nie były użytkowane stale. Widoczne jest to zwłaszcza w przypadku grodu w Niewiadomej, we wnętrzu którego nie ma żadnej zabudowy. Częściej użytkowane były grody w Klimach i Krzesku. PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW. Część I: U zarania dziejów. (str. 8) Автор: Jerzy Hawryluk Pozostałości osadnictwa na Podlasiu, głównie w dolinie Bugu będącego pomostem na drodze z Bałtyku nad Morze Czarne, sięgają neolitu, a w okolicy Brześcia — mezolitu. W pierwszych wiekach n.e. okolice Bielska Podlaskiego i Hajnówki były najprawdopodobniej rubieżą graniczną najbardziej na zachód wysuniętych elementów kultury zarubinieckiej, w której widzi się archeologiczny od powiednik Wschodnich Słowian okresu rzymskiego (I — IV w. n.e.). W swej zwartej masie kultura zarubiniecka obejmowała rozległy obszar dorzecza Prypeci, Dniepru, Desny i Soży. Na Podlasiu typowym jej zabytkiem jest cmentarzysko w Hryniewiczach Dużych koło Bielska Podlaskiego u zbiegu rzek Białej i Orlanki. Kultura zarubiniecka stykała się na tym terenie z pokrewną, zachodniosłowiańską kulturą wenedzką, obejmującą dorzecze Wisły i części dorzecza Odry. Wytyczenie granicy wenedzko-zarubinieckiej, zwłaszcza w III-IV w. n.e., na terenie Wysoczyzny Bielskiej i nad brzes-ko-drohickim zakolem Bugu nie jest proste ze względu na ówczesną płynność osadniczą. W tymże okresie na obszarze występowania obu kultur słowiańskich pojawiły się nowe elementy, przyswojone od ludności migrującej szlakiem narwiańsko-bużańskim z Pomorza w kierunku stepów nadczarnomors-kich. Osadnictwo póĽnorzymskie zanika na Pobużu w V w. n.e. Najstarsze stanowiska wczesnośredniowieczne na interesującym nas obszarze datowane są na drugą połowę VI w. Można więc stwierdzić istnienie przerwy osadniczej trwającej kilkadziesiąt lat. Wczesnośredniowieczna faza osadnicza objęła przede wszystkim obszar pomiędzy obustronnymi dopływami Bugu — Liwcem i Nurcem. W skład tej jednostki archeologicznej wchodzą południowe partie Niziny Podlaskiej z międzyrzeczem łomżyńskim i Wyso-czyzną Bielską oraz wschodni skraj Wyżyny Siedleckiej. Tworzone tu w VI-IX w. osady miały charakter otwarty, nieobronny. Zakładano je nad rzekami bądĽ małymi ciekami wodnymi, na nasłonecznionych stokach łagodnych wzgórz, wznoszących się nad dolinami rzecznymi. Część osad rozwijała się samodzielnie, inne w powiązaniu z grodami, których w okresie VI-IX w. znamy na tym terenie jedynie trzy — w Klimach, Krzesku-Królowej Niwie i Niewiadomej (woj. siedleckie). Grody te miały refugialny (schronie-niowy) charakter i nie były użytkowane stale. Widoczne jest to zwłaszcza w przypadku grodu w Niewiadomej, we wnętrzu którego nie ma żadnej zabudowy. Częściej użytkowane były grody w Klimach i Krzesku. Było to uwarunkowane ich położeniem na południowej rubieży obszaru osadniczego w dorzeczu Liwca i Nurca, a więc Drohiczyn. Za wieszka w kształcie toporka i częstszym zagrożeniem dla ludności okolicznych osad otwartych. Brak jest w tym okresie grodów pomiędzy Bugiem i jego lewym dopływem, Nurcem. Najbliższe terytorialnie, grodzisko w Haćkach odnoszone jest do innej wschodniosłowiańskiej prowincji kulturowej. Osadnictwo Środkowego Pobuża w starszych fazach wczesnego średniowiecza (VI-VII w.) stanowiło zwartą całość, rozlokowaną po obu stronach środkowego biegu Bugu i jego niewielkich dopływów. Był to wydzielający się kompleks osadniczy, otoczony ze wszystkich stron pustkami osadniczymi. Ludność kolonizująca ten obszar miała oczywiście charakter napływowy. Materiały archeologiczne pozwalają odtworzyć kierunek tego napływu oraz obszary macierzyste, z których przybyli osadnicy. Wszystko wskazuje na wschodniosłowiańską proweniencję mieszkańców międzyrzecza Liwca i Nurca. Jest to widoczne szczególnie w ceramice, którą w toku badań wykopaliskowych pozyskano m.in. w Niewiadomej, Wirowie, Drohiczynie i Krzesku. Naczynia z VI-VII w., lepione ręcznie i słabo obtaczane górą, należą do typu wywodzącego się z obszaru prawobrzeża Prypeci, od Dniepru i Te-'ferowu po Dniestr i górne Pobuże. Brak natomiast związków tej ceramiki z sąsiednim Mazowszem, Wielkopolską i Polską Środkową oraz Śląskiem Także ceramika datowana na wiek VIII-IX wykazuje związki ze Słowiańszczyzną Wschodnią, przy czym staja się one w tym okresie jeszcze wyraĽniej -sze. Kształtem, technologią wytwarzania i stylistyką są one najbliższe naczyniom z obszaru lasostepu prawego dorzecza Dniepru. Wschodniosłowiański rodowód przejawia również charakter osadnictwa — wznoszenie grodów refugialnych (tzn. służących jedynie do schronienia w wypadku napaści), gniazdowy sposób lokowania osad, półziemiankowy charakter budownictwa mieszkalnego, typowy dla Wołynia. Tak więc sytuacja osadnicza na podlaskim Pobużu wykazuje związek z zachodnim Wołyniem i południowym Polesiem. Istniejące różnice wynikają ze specyfiki miejscowych warunków rozwoju tej grupy osadniczej. Od VI do XIII w. spotykamy na terenie Podlasia cmentarzyska kurhanowe, charakterystyczne dla całej Słowiańszczyzny Wschodniej. W ХІ-ХІІІ w. pojawiają się także cmentarzyska z grobami w obstawach kamiennych. Są to konstrukcje zbliżone do występujących na terenie Mazowsza płockiego i płońskiego. Jednakże większość wyposażenia grobowego należy do ruskiego kręgu kulturowego. Zdaniem części badaczy świadczy to o osiedlaniu się wśród miejscowej ludności ruskiej grup ludności napływającej z przeludnionego Mazowsza. Ludność ta dość szybko asymilowała się, zachowując jedynie sposób budowy grobów. Innym wyjaśnieniem owego faktu może być przejmowanie przez ludność ruską zwyczaju pochówku na cmentarzysku płaskim zamiast bardzo pracochłonnego pochówku pod kurhanem z wieków poprzednich. Niektórzy współcześni historycy, jak Jan Tyszkiewicz czy Janusz Bieniak, wysunęli tezę, iż na WysoczyĽnie Bielskiej i w dorzeczu Muchawca rozwijało się w VI-X w. osadnictwo zachodnio-słowiańskie związane z Mazowszem. Sąd ten nie posiada jednak żadnego potwierdzenia w faktach archeologicznych, wskazujących jednoznacznie na Wschodniosłowiański rodowód zabytków znajdywanych w ówczesnych osadach, grodach i cmentarzyskach. Na brak w tym okresie związków z Mazowszem wskazuje również usytuowanie grodów obronnych. Tak np. grody powstałe około X w. lokowane były na zachodnich i południowych krańcach osadnictwa nadbużańskiego. Według współczesnej polskiej badaczki M. Mi-śkiewiczowej, ten sposób rozmieszczenia grodów dowodzi istnienia poczucia odrębności mieszkańców tego terenu w stosunku do polskiego Mazowsza i Lubelszczyzny. Z kolei wschodnie pogranicze międzyrzecza Liwca i Nur-ca nie wykazuje cech pozwalających na oddzielenie tego obszaru od Polesia i Wołynia. Drogą lądowej wędrówki ludności ruskiej z kierunku wschodniego był pas wododziału Bugu i Prypeci. Brak tu grodów datowanych na wiek X, a dopiero w XI w. powstaje gród w Brześciu, który szybko stał się ważnym ośrodkiem administracyjno--handlowym, nie spełniając jednak roli grodu pogranicznego. Do lat 60-tych, w niektórych opracowaniach dotyczących Podlasia, miejscowe osadnictwo ruskie łączono z plemieniem Dregowiczów, zaliczanym do przodków obecnych Białorusinów. Streszczone przez M. Miśkiewicz wyniki badań archeologicznych, określające kierunki, z których od VI w. n.e. przybywała na Pobuże ludność ruska, zaprzeczają tej ewentualności. Ten przestarzały już pogląd został odrzucony również przez innych polskich i radzieckich archeologów i historyków. Przez długie lata pokutowała, także w opracowaniach o ambicjach naukowych, legenda o zamieszkiwaniu Pobu-ża przez Jaćwingów. Ojcem tej legendy stał się Jan Długosz, który w swoich „Rocznikach..." nazwał Drohiczyn stolicą tego plemienia. Informację tę powtórzyli Marcin Kromer, Maciej Stryjkowski i inni ówcześni dziejopisarze, a nawet niektórzy XIX i XX-wieczni historycy-amatorzy. W rzeczywistości to spokrewnione z Litwinami i Prusami plemię zamieszkiwało na północ od Biebrzy, na Pojezierzu Suwalskim. Między Biebrzą a Narwią rozciągał się natomiast lesisty obszar granicznego pustkowia, strzeżonego przez grody ruskie (Suraż, Bielsk, Woł-kowysk, Grodno) i mazowieckie (Wiz-na, Święck). Zanim przeprowadzone w ostatnich dziesięcioleciach badania archeologiczne umożliwiły określenie przynależności kulturowo-etnicznej i kierunków migracji ludności kolonizującej połowy VI w. dorzecza Środkowego Bugu, dyskutowano nad tym problemem opierając się na skąpych informacjach zawartych w „Powieści lat minionych". Latopis ten, ostatecznie zredagowany w 1113 r. zawiera dwie wzmianki o plemiennej przynależności mieszkańców Pobuża: Bużanie, ponieważ siedzieli nad Bugiem, póĽniej zaś Wolynianie oraz: Dulebowie zaś mieszkali nad Bugiem, gdzie dziś Wolynianie. Dość obszernie omówił ten problem najwybitniejszy historyk ukraiński Mychajło Hruszewski. Jego zdaniem w tekście „Powieści..." znalazły odbicie nie zmiany wywołane domniemanymi migracjami „plemion", a jedynie zmiany nazwy jednej grupy osadniczej. Uważał on, iż Dulebowie to nazwa najstarsza, jeszcze prasłowiańska, zaś Wołynianie i Bużanie to nazwy o charakterze terytorialnym, powstałe od nazw grodów — Wołyń (na zachodnim brzegu Bugu, obecnie Gródek Nadbuż-ny) oraz Bużsk (obecnie Busk, w Galicji), z tym, że nazwa Wołynianie była w okresie powstawania „Powieści..." bardziej rozpowszechniona i zrozumiała. Pozyskane w ostatnich dziesięcioleciach Ľródła archeologiczne potwierdziły południowo-wschodnie pochodzenie ludności migrującej na Pobuże w VI w. n.e. M. Miśkiewicz określa ją jako niewielką grupę ludności duleb-skiej, migrującej z południa pod wpływem najazdu Awarów. Grupa zasiedlająca Pobuże nie była liczna i, ze względu na peryferyjność położenia, rozwijała się we względnej izolacji. W VI w. użytkowano jedynie 12 punktów osadniczych, w VII i VIII w. po 16, a w IX w. tylko 8. Proces osadniczy zaczął nabierać rozmachu w X w., gdy pogłębiły się procesy feudalizacji dawnych związków plemiennych. W okresie tym następowało kształtowanie się ruskiej i polskiej feudalnej organizacji państwowej. Proces ten miał swój wpływ także na tak odległe peryferie jak Pobuże. W XI w. zaczyna się tu proces powstawania terytorialnej organizacji grodowej, podporządkowanej władzy książęcej. Wraz z powstaniem w Brześciu ośrodka zarządzania tym północno-zachodnim pograniczem Rusi Kijowskiej, Pobuże z naturalnego terytorium osadniczego zaczyna przekształcać się w jednostkę administracyjno-polityczną, którą od głównego grodu nazywano ziemią brzeską. Osią ziemi brzeskiej był Bug, nad którym położone były główne grody — Brześć i Drohiczyn.Po stosunkowo pomyślnym dla osadnictwa okresie Х-ХІІ w. przyszedł okres uciążliwych wojen ciągnących się przez XIII i XIV w. W XIII i pierwszej połowie XIV w. książęta ruscy walczyli tu z Jaćwingami, Mazowszem, Litwą, Zakonem Krzyżowym Braci Dobrzyńskich, dochodziły też na ten obszar wyprawy tatarskie. Po upadku Rusi Halicko-Włodzimierskiej toczyła się 0 to terytorium walka pomiędzy Litwą a Polską, w ostatnim ćwierćwieczu XIV w. nie ominęły go też najazdy krzyżackie. Doprowadziło to do wyniszczenia na długo osadnictwa nad górną Narwią, a w północnej części dzisiejszej Puszczy Białowieskiej i Ladzkiej na stałe. Stare ruskie osadnictwo, znacznie wzmocnione migracją z Wołynia (Х-ХІ w.), utrzymało się w okolicach głównych grodów — Drohiczyna, Bielska, Brańska i Suraża, wytyczając w ten sposób przyszłą granicę osadnictwa ruskiego i mazowieckiego, kształtującą się na przełomie XIV i XV wieku. Reprodukcje z pracy: K. Musianowicz, Drohiczyn od VI do XIII wieku. Dzieje i kultura, Białystok 1982. №1(1) Літо, 1991 PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Cz. II: Wśród księstw Rusi (str. 9) Автор: Jerzy Hawryluk PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Część II: Wśród księstw Rusi Pierwszą wzmianką, którą możemy odnieść do dzisiejszego Podlasia jest zapis w ,,Powieści lat minionych". Latopisiec Nestor zapisał w niej pod datą 983: ,,Poszedł Włodzimierz na Jaćwingów i zwyciężył Jaćwingów, i wziął ziemię ich. "Wyprawa kijowskiego księcia Włodzimierza, zakończona zwycięstwem nad Jaćwingami i złupieniem ich terytorium, wiązała się z koniecznością zabezpieczenia nadbużańskiego odcinka granicy Rusi Kijowskiej przed grabieżczymi napadami tego bitnego plemienia. Terytorium środkowego Pobużu, położone na rusko-polsko-jaćwieskim pograniczu, w sposób naturalny wydzielało się w odrębną jednostkę administracyjną. Jej ośrodkiem stał się gród Brześć (Berestie), o którego istnieniu wspomina Nestor pod rokiem 1019. Od jego nazwy terytorium to poczęto określać mianem ziemi brzeskiej (Berestejszczyna). W początkach Xl w. pretensje do ziemi brzeskiej zaczęła zgłaszać Polska. Już w roku 1013 Bolesław Chrobry wyprawił się na Pobuże zajmując Brześć. Odzyskał go książę kijowski Jarosław Mądry, w roku 1031. Po jego śmierci (1054 r.) ziemia brzeska, razem z Wołyniem, z którym była związana politycznie, etnicznie i geograficznie, weszła w skład nadziału jednego z młodszych synów Igora (zm. w 1060 r.), władającego we Włodzimierzu Wołyńskim. Ponieważ sytuacja wewnętrzna w państwie Jarosławowiczów daleka była od stabilizacji, Wołyń wraz z ziemią brzeską przechodził z rąk do rąk. Ostatecznie ziemia brzeska z Pohoryniem (ziemie nad rzeką Horyń) została ok. 1086 r. oddzielona od Wołynia i włączona bezpośrednio w skład wielkoksiążęcego nadziału — ziemi kijowskiej. W 1142 r. ziemia brzeska powróciła do Wołynia, którym władał wówczas książę Izjasław. Po śmierci Izjasława (1154 r.) księstwo wołyńskie zostało podzielone pomiędzy trzech jego synów. Ziemię brzeską otrzymał Jaropełk (Jaropołk) i w ten sposób Brześć stał się stolicą udzielnego księstwa. Po śmierci Jaropełka (1171 r.) krótko władał ziemią brzeską jego bratanek Włodzimierz Mścisławowicz. Zmarł on już .w 1173 r. i władcą ziemi brzeskiej został syn Jaropełka Wasylko, który centrum swego księstwa przeniósł z Brześcia do Drohiczyna. W 1177 r. napadł na Brześć miński książę Włodzimierz, po długiej walce udało mu się go utrzymać — Wasylko pozostał w Drohiczynie, gdzie wkrótce zmarł. Po jego śmierci w Drohiczynie władał bliżej nam nie znany książę, zaś Brześć zdobył w 1182 r. czerwieński książę Świętopełk Mścisławowicz. Wkrótce ludność Brześcia zbuntowała się przeciwko rządom Świętopełka i wypędziła go. Rozgorzała walka, w której Świętopełka wspomagał polski książę Kazimierz Sprawiedliwy, zaś mieszczan brzeskich władcy Bełza i Halicza. Świętopełk wprawdzie zwyciężył i zdobył Brześć, wkrótce jednak otruto go. Następnym władcą Brześcia został Roman Mścisławowicz, książę włodzimierski. Po długiej walce udało mu się nie tylko zjednoczyć Wołyń (przywracając jedność ziemi brzeskiej), lecz także połączyć go z księstwem halickim, tworząc zręby najsilniejszego ówczesnego państwa na ziemiach ukraińskich — Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Po śmierci Romana (1205 r.) nastąpił w jego państwie kilkunastoletni okres zamętu, wzmaganego interwencją węgierską. Ostatecznie synowi Romana, Danielowi, udało się przywrócić jedność państwa. Władał on Rusią Halicko-Włodzimierską wspólnie ze swym młodszym brałem, Wasylkiem, odstępując mu już w 1225 r. Wołyń z ziemią brzeską, sobie pozostawiając ziemię Halicką i terytoria na lewym brzegu Bugu (Zabuże), gdzie zbudował póĽniej swą nową stolicę — Chełm (Chołm). W 1235 r. najechał należącą do Wasylka ziemię brzeską Konrad Mazowiecki. Udało mu się zdobyć Drohiczyn i Mielnik, które to terytoria przekazał w r. 1237 rycerskiemu zakonowi Braci Dobrzyńskich. Lecz już w następnym roku zostali oni wypędzeni przez Daniela, który przyłączył Drohiczyn do swych zabużańskich włości. W ten sposób dokonał się, trwający kilkadziesiąt lat, ponowny podział ziemi brzeskiej. Wkrótce jednak Daniel musiał zdobywać Drohiczyn ponownie, gdyż w 1241 r. doszło do buntu jego „derżatela". Po tym wydarzeniu Daniel odnowił gród i wzniósł w nim cerkiew Bogurodzicy, w której przyjął w r. 1253 koronę króla Rusi. Jeszcze za życia Daniela (zm. w 1264 r.) Drohiczyn z Mielnikiem przypadł jego synowi Szwarnowi, władającemu też Bełzem i Grodami Czerwieńskimi, ze stolicą w Chełmie. Po śmierci Szwarna (1269 r.) przejął te ziemie najstarszy syn Daniela — Lew, władający także ziemią halicką. We Włodzimierzu Wołyńskim i Brześciu władał wówczas syn Wasylka, Włodzimierz (w latach 1270-1289). W 1282 r. Lew oddał Bełz, Czerwień, Chełm i Drohiczyn z Mielnikiem swemu synowi Jerzemu. Jerzy starał się poszerzyć swe włości o resztę ziemi brzeskiej i nawet, w 1280 r, po śmierci Włodzimierza, zajął zbrojnie Brześć, Bielsk i Kamieniec, które zgodnie z wcześniejszą umową miał otrzymać Mścisław Daniłowicz, stryj Jerzego. Mścisław nie pogodził się ге stratą tych grodów i wymusił ich zwrot. Po śmierci Mścisława (1292 r.) i Lwa (1301 r.) Jerzy został jedynym władcą państwa halicko-wołyńskiego. Jego następcami byli synowie Andrzej i Lew (1313-1323). Właśnie z okresem ich panowania wiąże się utratę ziemi brzeskiej na rzecz Litwy, która rosła w siłę zagarniając coraz to nowe ziemie ruskie. Pewne sugestie o możliwej dacie tego wydarzenia zawiera dopiero XVI-wieczna Kronika Wielkiego Księstwa Litewskiego i ¬mudzkiego, mówiąca o zimowaniu litewskiego księcia Giedymina w Brześciu, co powtórzył ówczesny historyk polski Maciej Stryjkowski umieszczając to wydarzenie pod rokiem 1319. Idąc za tymi wskazówkami, historycy przyjmowali za datę zajęcia ziemi brzeskiej przez władcę Litwy, Giedymina lata 1321-1322, a nawet 1315-1316. Do odmiennych wniosków doszedł inny polski historyk, Henryk Paszkiewicz, który oparł się na, poprzednio nie uwzględnionych, dokumentach mazowieckich. Datę litewskiego najazdu na ziemię brzeską H. Paszkiewicz przesunął na rok ok. 1336, Litwinom udało się wówczas opanować ją co doprowadziło do długotrwałej wojny z Bolesławem Jerzym (władcą Rusi Halicko-Włodzimierskiej w latach 1323-1340) wspomaganym przez swego ojca, mazowieckiego księcia Trojdena. W efekcie, już po śmierci Bolesława Jerzego, Mazowszanom udało się opanować Drohiczyn. Brześć znalazł się w rękach Giedyminowego syna, Kiejstuta, zaś Wołyń w rękach jego brata Lubarta-Dymitra, spowinowaconego z Romanowiczami. Śmierć Bolesława Jerzego rozpoczęła kilkudziesięcioletni okres polsko-litewskich walk o ziemie Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Już w 1340 r. Kazimierz Wielki wyprawił się na Lwów, lecz nie udało mu się go utrzymać. Władzę w ziemi halickiej przejęli bojarzy, symbolicznie uznając za swego władcę księcia Lubarta. Drugą wojnę o ziemie ruskie rozpoczął Kazimierz w r. 1349, zdobywając ziemię halicką i zachodni Wołyń — Lubart utrzymał się tylko w Łucku. Możliwe, iż zdobyto też Brześć, lecz na krótko, bo już w roku następnym wyrusza z niego na Polskę litewska wyprawa odwetowa. Brześć był grodem o wielkim znaczeniu strategicznym w przypadku konfliktu litewsko-polskiego, stanowiąc według słów Jana Długosza „port i bramę do ziem ruskich." t W r. 1350 w następstwie dwóch wypraw na Polskę i Ruś, Litwini odzyskali Wołyń, pozostawiając Polakom ziemię halicką. Po niezbyt fortunnych polsko-węgierskich wyprawach przeciwko Litwinom (1351,1352), Kazimierz Wielki zawarł we wrześniu 1352 r. rozejm z Giedyminowiczami, mający trwać do czerwca 1355 r. Zgodnie z jego postanowieniami Polska uzyskiwała całą ziemię „lwowską" (odpowiadającą w przybliżeniu póĽniejszemu województwu ruskiemu), Litwa zaś zatrzymywała ziemię włodzimierską, łucką, bełzką, chełmską i brzeską. Ostatnią wyprawę na Wołyń Kazimierz Wielki podjął w końcu lipca 1366 r., zdobywając Bełz i Włodzimierz. Łuck i tym razem oparł się jego wojskom. Wojnę tę zakończył traktat pokojowy pomiędzy Giedyminowiczami a Kazimierzem, zawarty jesienią 1366 r, Na jego mocy dokonał się podział Wołynia na część łucką, pozostającą w rękach Lubarta oraz część włodzimierską, którą, razem z Chełmem i Bełzem, otrzymał Kazimierz (zachodnią część Wołynia Lubart odzyskał po śmierci Kazimierza, w. r. 1370). Traktat z 1366 r. zabezpieczał też przed polskimi pretensjami ziemię brzeską, zakazując Kazimierzowi ,,wstępować w grody Kiejstutowe, w Brześć i w Kamieniec, w Drohiczyn, w Mielnik, w Bielsk..." Dla zabezpieczenia swych dóbr brzesko-drohickich przed Mazowszem, Kiejstut jeszcze w 1358 r, zawarł układ pokojowy z księciem Ziemowitem. Terytorium ziemi brzeskiej w chwili, gdy utrwalało się na niej panowanie litewskiego księcia Kiejstuta było więc określane przez wyliczanie głównych grodów. U schyłku państwowości ruskiej obejmowało ono obszar zakreślony naturalnymi granicami rzek i pustek bagiennych. Na wschodzie granica ziemi brzeskiej biegła wododziałem Piny i Prypeci, obejmując gród Kobryń. Od północy obszarem granicznym było prawobrzeże Narwi, oddzielające ten skrawek Rusi od terenów jaćwieskich. Zaczynająca się na północ od Narwi granica z Mazowszem przecinała tę rzekę powyżej mazowieckiego grodu Wizna, osiągając następnie Bug przy ujściu Nurca. Na południe od Bugu granica ziemi brzeskiej przesuwała się nieco na zachód, stykając się z terytorium mazowieckiego Liwu (częściowo wzdłuż biegu Nurca) i małopolskiego Łukowa, kierując się w stronę ruskiego grodu Woin (Wohyń) i Ľródeł Włodawki, wzdłuż biegu której docierała do Bugu i wododziału Piny z Ргypecią. W czasach litewskich oderwano od tego terytorium Kobryń, który stał się własnością wielkiego księcia Olgierda. Obszar ten był w drugiej połowie XIV w. obiektem częstych wypraw łupieżczych dokonywanych przez Krzyżaków. Niemiecki kronikarz Widukind, pisząc o kierunkach rejz zakonnych wymienia Brześć, Drohiczyn, Mielnik, Bielsk i Kamieniec. Według jego relacji terytorium to dzieliło się na jednostki, które określał mianem „ziem" - „terra Drogewitz, terra Bilse, terra Kamenz", a więc ziemia drohicka, bielska i kamieniecka. Jan Długosz mówi z kolei o ,,districtus Ruthenicales Drohiczyn, Myelnik et Brzeszcze" czyli ,,okręgach ruskich — Drohiczyn, Mielnik i Brześć". Zawarty w 1379 r., układ między litewskimi książętami Jagiełłą i Kiejstutem a Zakonem mówi o „krajach ruskich" (Land der Rusen) — Wołkowysku, Surażu, Drohiczynie, Mielniku, Bielsku, Brześciu i Kamieńcu. Interesujące jest, iż w dokumencie tym, podyktowanym przez stronę litewską, oddziela się „nasze krainy ruskie" od „kraju Grodna", podobnie jak mieszkańców tych terytoriów dzieli się na Rusinów i Grodnian. Wskazuje to na brak jakichś ściślejszych kontaktów, należącej do Wołynia ziemi brzeskiej z Grodnem i Rusią Czarną, co podkreśla Jan Długosz, wspominając o pustkowiach rozciągających się pomiędzy Grodnem a Bielskiem. Mianem Rusinów określano więc wówczas jedynie mieszkańców dawnej Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Jerzy Hawryluk LITERATURA Polecamy następujące pozycje dotyczące dziejów Podlasia w XI-XIV w.: St. Aleksandrowicz, Działania wojenne w XI-XII I wiekach, w: „Z dziejów wojskowych ziem północno-wschodnich", cz. I, Białystok 1986. Krzysztof Burek, Starożytnicy i archeolodzy. Z dziejów badań archeologicznych na BiałostocczyĽnie, Olsztyn 1972. Михайло Грушевський, Історія України-Руси, т. I-III, Киї в-Львів. Мирон Кордуба, Історія Холмщини і Підляшшя, Краків 1941. Maria Miśkiewiczowa, Kompleks osadniczy w Niewiadomej, woj. siedleckie na tle osadnictwa środkowego Pobuża we wczesnym średniowieczu, w: „Dzieje Sokołowa Podlaskiego i jego regionu", Warszawa 1982. Maria Miśkiewiczowa, Mazowsze wschodnie we wczesnym średniowieczu, Warszawa 1981. Jerzy Wiśniewski, Podlasie, w: „Słownik Starożytności Słowiańskich, t. IV, Wrocław 1970. Bronisław Włodarski, Polska i Ruś 1194-1340, Warszawa 1966. PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Cześć III: W Wielkim Księstwie Litewskim (str. 12) Автор: Jerzy Hawryluk Jerzy Hawryluk PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Cześć III: W Wielkim Księstwie Litewskim Po zorganizowaniu w 1413 r. województwa trockiego, w jego skład weszła także ziemia brzeska i drohicka. Ziemia drohicka (drohicko-bielska) została przez Witolda powiększona o powiat goniądzki wraz z częścią południowej Jaćwieży z Rajgrodem (ok. 1408 r.) i powiat tykociński (1426 r.). W XVI w. na tym terenie istniały trzy powiaty — drohicki, bielski i mielnicki; ziemia brzeska zaś dzieliła się na powiaty brzeski, kamieniecki i kobryński. Współczesna nazwa naszego regionu pojawia się w dokumentach u schyłku XV w. Po raz pierwszy została wymieniona w Ľródłach w języku ruskim (1495 i 1513 r.) — w brzmieniu „Podlasze". W takim też brzmieniu wymienia się ją również w ówczesnych Ľródłach polskojęzycznych (po raz pierwszy w 1517 r.), w brzmieniu zaś łacińskim — „Podlachia". W powszechne użycie nazwa ta wchodzi w drugiej połowie XVI w. W różnego rodzaju wydawnictwach „popularyzujących" wiedzę o regionie, nazwę Podlasie tłumaczy się zazwyczaj jego położeniem „pod lasami". Jak już jednak słusznie zauważył wybitny polski etnograf i historyk J. Jaroszewicz, ziemia ta w okresie przyjmowania nowej nazwy „nie nazywa się Podlasiem, jakby pod lasami litewskimi położona, bo i sama była lesistą, ale Podlaszem t.j. krajem, który tylko graniczył z Lachami, lecz przez Lachów pierwotnie zaludnionym nie był, chociaż Lachowie dość wcześnie na mocy podbojów pretensje do tego kraju rościć zaczęli. Ten sposób wyrażenia (Podlasze) zachowuje się dotąd między Rusią litewską (Białorusinami — J.H.) w Prużańskiem i Wołkowyskiem." Współczesne brzmienie nazwy historyk polski A. Jabłonowski tłumaczy wpływem Mazowsza, którego dialekty nie znają dĽwięku „sz" zamieniając gó na „ś", podobnie jak w przypadku przejścia „wisznia — wiśnia". Chociaż Ľródłosłowiem nazwy Podlasze jest ruska nazwa Polaków, nie jest to nazwa o charakterze etnicznym, lecz raczej polityczno-geograficznym. Odnosiła się ona bowiem do ziem zamieszkałych nie tylko przez ludność ukraińską i białoruską, lecz także przez Lachów — drobną szlachtę mazowiecką zasiedlającą zachodnią połać regionu. O powstaniu i używaniu tej nazwy w stosunku do dawnej ziemi brzeskiej i przyległych terytoriów pojaćwieskich oraz częściowo mazowieckich zajętych przez Litwę, zadecydowało położenie przy granicy z Mazowszem i Małopolską. Do utrwalenia się nazwy Podlasze przyczyniło się utworzenie odrębnej jednostki terytorialnej obejmującej ziemię brzeską, drohicka i bielską, spowodowane odległościami i przeszkodami naturalnymi (rozlegle puszcze) utrudniającymi zarządzanie tym obszarem przez urzędników z Trok. Pierwotnie województwo, zwane póĽniej podlaskim, nie miało ustalonej nazwy. Dokument Zygmunta I z 29 sierpnia 1513 r. nadający Iwanowi Sapiesze urząd pierwszego wojewody, określa ten obszar jako „województwo podlaskie, brzeskie i inne", zaś w dokumencie z r. 1515 Iwan Sapieha określony został mianem „wojewody nad-narwiańskiego". Utworzony w r. 1513 urząd wojewody podlaskiego był na tym terenie rzeczą nową. Wprawdzie urzędnika zwanego wojewodą spotykamy tu już w połowie XV w., był on jednak wojewodą ruskim, a więc zarządcą grodu i okręgu do tego grodu należącego, podczas gdy wojewoda polski był dygnitarzem stojącym na czele hierarchii urzędniczej danej ziemi. Te właśnie funkcje — zarządców grodów — pełnili wojewodowie drohiccy znani z XV w. — Mikita, wspomniany w 1416 ?. ? Nasuta (1430). Posiadali oni jurysdykcję nad zależnym bojarstwem, mieszczanami miast na prawie ruskim i chłopami. Uzyskiwanie przez bojarstwo coraz szerszych praw oraz utworzenie samorządów miejskich według prawa niemieckiego doprowadziło do upadku tego urzędu. Jego miejsce zajmuje starosta. Tak więc zastąpienie dawnego ruskiego wojewody starostą dokonało się na Podlasiu przed końcem XV w. Iwan Sapieha jest zaś pierwszym urzędnikiem pełniącym funkcję wojewody-palatyna na wzór polski. Obok wojewody pojawili się też inni urzędnicy zwani podlaskimi — bobrowniczy (wzmianka w 1513 r.), leśniczy (1516) i łowczy. Po śmierci Iwana Sapiehy (1517 r.) w funkcjonowaniu tego urzędu nastąpiła trzyletnia przerwa. Dopiero 11 lipca 1520 r. Zygmunt I wystawił dokument oznajmiający o utworzeniu nowego województwa obejmującego powiaty - drohicki, brzeski, bielski, kamieniecki, mielnicki i kobryński, motywując to trudnościami w zarządzaniu przez urzędników trockich tak odległym obszarem. Na czele tego, nie nazwanego z imienia, województwa stanął Janusz Kostewicz. Województwo podlaskie zostało w r. 1566, w czasie poprzedzającej unię lubelską reformy administracji Wielkiego Księstwa podzielone na dwie części. Powiaty bielski, drohicki i mielnicki pozostały przy starej nazwie woj. podlaskiego, natomiast powiaty brzeski, kamieniecki i kobryński połączono z ziemią turowsko-pińską, tworząc nowe województwo zwane brzeskim. Za jeden z powodów takiego podziału uznać trzeba m.in. różnicę w stanie prawnym obu części tego terytorium. Odbiły się one też na organizacji wojskowej, gdyż w popisie wojska litewskiego z roku 1566, a więc jeszcze przed podziałem województwa cieszącego się prawem polskim, szlachta powiatów drohickiego, mielnickiego i bielskiego występuje oddzielnie od chorągwi brzeskiej, umieszczonej wśród chorągwi „powiatu trockiego". Zmiany w sytuacji prawnej szlachty podlaskiej nastąpiły w połowie wieku XV. Wówczas to, korzystając z zamętu w państwie litewskim wywołanego zabójstwem wielkiego księcia Zygmunta Kiejstutowicza, mazowiecki książę Bolesław IV zajął ziemię drohicką i bielską (1440 r.). Władanie księcia mazowieckiego nie trwało długo, bo już w 1444 r. musiał on zwrócić Podlasie wielkiemu księciu Kazimierzowi Jagiellończykowi. Okres ten miał jednak przełomowe znaczenie dla sytuacji prawnej szlachty, w przeważającej mierze polskiej. Książę Bolesław nadał bowiem pewne przywileje szlachcie „ziemi drohickiej", następnie (13.09.1440 r.) poszerzył je na szlachtę „w ziemi ruskiej suraskiej" (in territorio Russie Suraziensi). Aby zaspokoić szlachtę na odzyskanym terytorium, Kazimierz Jagiellończyk zdecydował się na nadanie jej tzw. „przywilejem drohickim", prawa polskiego, wprowadzając jednak pewne ograniczenia. Już w r. 1441 założono w Drohiczynie pierwsze księgi ziemskie, nie znane w innych częściach Wielkiego Księstwa. Nie nastąpił jednak podział na księgi ziemskie i grodzkie, charakterystyczny dla wprowadzenia pełnego prawa polskiego. Podobnie jak póĽniej na Litwie, starosta hospodarski w Drohiczynie czy Bielsku sądził początkowo wraz z sędzią w tym tzw. ziemskim sądzie. Przywilej Kazimierza Jagiellończyka dla ziemi drohickiej swym działaniem prawnym objął całą szlachtę po w. drohickiego, mielnickiego i bielskiego. Te trzy powiaty nie były jeszcze ostatecznie wydzielone w póĽniejsze ziemie — drohicką, bielską i mielnicką. Jeszcze w 1430 r. Bielsk nosi miano miasta ziemi drohickiej, zaś powiat mielnicki nawet w okresie unii lubelskiej nie był całkowicie wydzielony w ziemię niezależną od drohickiej. Tak więc przywilej wydany dla ziemi drohickiej obejmował też póĽniejszą ziemię bielską i mielnicką. Z czasem podział na trzy starostwa grodowe zaczął stawać się coraz wyraĽniejszy i szlachta ziemi bielskiej, wydzielonej jeszcze w drugiej połowie XV w., zażyczyła dla siebie odrębnego przywileju hospodarskiego. Przywilej dla ziemi bielskiej wystawił wielki książę Aleksander 22 lutego 1501 r. w Wilnie na prośbę „szlachetnego" Piotra Luby, sędziego powiatu bielskiego, występującego w imieniu i z polecenia wszystkich ziemian tego powiatu. Przywilej uwalniał ziemian pow. bielskiego od pozwu przez dzieckiego (urzędnika hospodarskiego pełniącego funkcje sądowo-policyjne), zastępując go powiatowym woĽnym sądowym i przekazując sądy nad szlachtą do kompetencji sądu ziemskiego, z wyjątkiem niektórych spraw kryminalnych. Osobno została uregulowana sprawa procesów sądowych ziemian z „Rusinami" nadal podlegającymi sądownictwu starosty, a więc bojarami putnymi i chłopami (jest to raczej nazwa umowna, gdyż Rusinami była też część ziemian, określona tu mianem „Polaków"). W przypadku pozwania „Rusina" przez ziemianina sprawa pozostawała w kompetencji sądu ziemskiego, gdy zaś „Rusin" pozywał ziemianina sprawę miał rozpatrywać sąd mieszany — „starosta nasz, jak też sędzia z podsędkiem tego „Polaka' mają sądzić". Ograniczenia kompetencji sądu ziemskiego, wprowadzone w przywileju, nie były jedynymi uszczupleniami prawa polskiego nadanego szlachcie podlaskiej. Dalej ciążył na niej obowiązek pełnienia straży na zamku (w tym przypadku — bielskim); sprzedawać, zastawiać lub darować ziemię wolno było jedynie za zezwoleniem starosty; po śmierci żony mąż musiał zwrócić posag rodzinie zmarłej. Ponieważ tekst przywileju, sądząc po ogromnej ilości polonizmów, został napisany nie przez pisarza kancelarii wielkoksiążęcej, lecz przez któregoś z podlaskich zie-mian-Polaków, możemy sądzić, iż jest kopią lub tłumaczeniem przywileju wydanego przez Kazimierza Jagiellończyka. Tak więc szlachta podlaska również w okresie poprzednim podlegała identycznym prawom. Takie same bowiem postanowienia w stosunku do sądu starościńskiego zawiera dokument wydany przez Zygmunta I w r. 1511, dla potwierdzenia zwyczajów sądowych ziemi drohickiej. Przywilej na prawo polskie dla ziemi drohickiej ponowiony został w r. 1516 przez Zygmunta I. Jeszcze raz potwierdził on zniesienie na tym obszarze urzędu dzieckiego z jednoczesnym nakazem pisania pozwów wyłącznie po łacinie także dla Rusinów, Żydów i Ormian. Urzędnicy ziemscy mieli być wybierani przez ogół szlachty, grodowi zaś naznaczani przez wielkiego księcia. Jednak jedni i drudzy musieli być wyznania rzymskiego. Od postanowień obu sądów przysługiwała apelacja do wielkiego księcia. W 1547 r. Zygmunt I potwierdził też przywilej na prawo polskie dla szlachty ziemi bielskiej, zrównując ją we wszystkich prawach" ze szlachtą drohicką i usuwając to wszystko, co nie zgadzało się z prawami polskimi. Prawo polskie nadane szlachcie nie dotyczyło posiadłości możno-władczych, które nadal podlegały prawu litewskiemu. Także nie na wszystkie majątki szlacheckie rozciągała się właściwość prawa polskiego. Jurysdykcji miejscowych sądów ziemskich poddane były tylko te majątki, które w rękach szlachty znajdowały się już w momencie nadawania prawa polskiego. Ziemie nadane przez hospodara w okresie póĽniejszym pozostawały w jurysdykcji sądów starostów zamkowych. Mimo nadania tak szerokich praw, odróżniających ten region od innych ziem Wielkiego Księstwa, Podlasie pozostawało jego integralną częścią. Szlachtę podlaską nadal obowiązywała służba wojskowa w formie przyjętej dla całego państwa. Podkreślał to specjalny artykuł recesu sejmu litewskiego z r. 1567, mówiący iż „Podlasianie na równi z Litwą mają służyć na wojnie i tak jak ona z dziesięciu włók osiadłych, a gdzie byłyby jeszcze służby to z dziesięciu służb, stawić jednego konia". Można z tego wnosić, iż niezbyt zamożni „Podlasianie" próbowali zmniejszyć swe obciążenia służbą wojenną. Innym problemem we wzajemnych stosunkach była sprawa języka dokumentów wydawanych dla Podlasia przez kancelarię litewską. W sprawie tej występowała szlachta pow. drohickiego, mielnickiego i bielskiego na sejmie litewskim w r. 1566 prosząc, aby „listy z kancelariej Jego Królewskiej Mości po łacinie abo po polsku były przysyłane", motywując to brakiem znajomości ruskiego pisma i języka (zgodnie z przywilejami Zygmunta I urzędnikami ziemskimi mogli być wyłącznie katolicy). Zygmunt August jednak prośbę tę odrzucił, stwierdzając, iż nie będzie prawom szlachty podlaskiej ubliżał, jeśli listy do niej dalej będą pisane po rusku, podobnie jak do innych powiatów Wielkiego Księstwa. Obiecał jednak nakazać, aby „i polskim pismem takowe rzeczy czasem z kancelariej do was odprawowano". Sprawa ta była poruszana też na sejmie w roku 1568, tym razem przez szlachtę drohicką, I w tym przypadku odpowiedĽ była negatywna — , jak dawniej, tak i teraz mają być listy z kancelarii Jego Królewskiej Mości pisane i wydawane ruskim pismem i językiem dla całego państwa Jego Królewskiej Mości, Wielkiego Księstwa Litewskiego". W odpowiedzi tej możemy doszukiwać się nie tyle stanowiska samego Zygmunta Augusta ile litewskiego możnowładztwa — „panów rady" — którzy nie chcieli dopuścić do kolejnych gestów podkreślających odrębność woj. podlaskiego od innych ziem Wielkiego Księstwa. Obawy o zachowanie integralności terytorialnej nie były, jak ostatecznie pokazał to rok 1569, pozbawione zasadności. Granica pomiędzy województwem podlaskim a Koroną była przyczyną ciągłych zatargów o państwową przynależność większych lub mniejszych terytoriów. Od 1546 r. działały tu specjalne komisje pojednawcze. Narodowa i wyznaniowa przynależność większości szlachty podlaskiej przesądzała o jej ciążeniu do połączenia się z Koroną Polską, bardziej atrakcyjną jeszcze przez szerszy zakres swobód szlacheckich. Podobne dążenia w stosunku do zachodnich ziem Wielkiego Księstwa poczęła, od połowy XVI w. przejawiać też szlachta koronna — nie bez wpływu były tu historiograficzne dzieła Marcina Kromera. Pretensje do Wołynia i Podlasia zostały wysunięte, przez delegację poselską, już na sejmie koronnym 1558-1559 r. Dążenie do włączenia ziem ruskich do Korony łączyło się z, wysuwanym przez obóz egzekucji praw, postulatem zacieśnienia związku Litwy z Polską, czyli egzekucji postanowień zawartych w aktach z Krewy i Horodła. Zawarte w tym programie żądanie inkorporacji Wielkiego Księstwa nie mogło jednak zyskać przychylności magnatów i szlachty litewskiej. Szczególnie nieprzychylnie do wszelkich projektów zacieśnienia związku obu państw odnosili się możnowładcy litewscy, sprawujący w Wielkim Księstwie rządy oligarchiczne i nie mający zamiaru godzić się na żadne ich ograniczenia. Od połowy XVI w. do unii z Polską zaczęła jednak usilnie dążyć średnia szlachta litewska, widząc w niej możliwość uwolnienia się od przewagi możnowładztwa. Zostało to dobitnie zamanifestowane w akcie wydanym przez konfederację pospolitego ruszenia szlachty litewskiej, zgromadzonej w 1562 r. pod Witebskiem. Proszono w nim króla o zwołanie wspólnego sejmu litewsko-polskiego i zawarcie unii — „najwięcej dla dwóch przyczyn, to jest dla obierania jednego pana... i dla jednej a spólnej obrony, abyśmy spoinie sejmowali, praw i wolności z nami za równo używali.". Ostatecznym argumentem rozstrzygającym o potrzebie zawarcia unii stała się wojna inflancka, wymagająca zjednoczenia sił Korony z Wielkim Księstwem, które samo nie mogło sprostać konieczności przeciwstawienia się ekspansji Szwecji, Danii i Rosji. Zwołany do Lublina wspólny sejm polsko-litewski, mający doprowadzić do ścisłej unii obu państw, musiał znaleĽć kompromis pomiędzy inkorporacyjnymi dążeniami najradykalniejszej części polskich egzekucjonistów (chcieli oni nawet nazwę Litwa zastąpić Nową Polską), a zasadą równorzędnego związku państw, bronioną przez stronę litewską. Pierwsze sześć tygodni wspólnych obrad sejmowych nie przyniosło jednak żadnego porozumienia i 1 marca 1569 r. delegacja litewska potajemnie opuściła Lublin, w którym pozostało jedynie kilku posłów. Wyjazd możnowładztwa litewskiego nie był odruchem chwili. Obawiało się ono, iż po ściślejszym zespoleniu z Polską utraci swą uprzywilejowaną względem szlachty pozycję. Dlatego też ustępstwa czynione na jej rzecz w latach 1564-1566 (np. rezygnacja na sejmie w Bielsku w 1564 r. z egzempcji sądowych i poddanie się wspólnym sądom ze szlachtą czy erygowanie w 1565 r. sądów ziemskich i sejmików) podyktowane były nadzieją na zahamowanie w ten sposób dążenia do unii. Polityka ta nie odniosła jednak skutku — szlachta uparcie domagała się zawarcia unii, nieustannie zapewniając o tym stronę polską. Jak informuje nas zapis w diariuszu sejmu koronnego — „ci, którzy w Bilsku (Bielsku — na sejmie w 1564 r. — J.H.) deputowani byli, chcieli to pokazać, że umowy tamte, .które się z tamtem rycerstwem litewskiem działy, były potrzebne obojemu państwu... Rycerstwo litewskie w Bilsku i Parczowie jawnie żądali i prosili, aby nie sprzeciwiając się uporowi tamtych potentatów [możnowładców litewskich — J.H.], stanowiono z niemi, co teraz może być... byle wspólne sejmy i rady co rychlej doszły." Mimo to 1 marca 1569 wraz z możnowładztwem litewskim wyjechała też większości posłów szlacheckich. Demonstracja niczego jednak stronie litewskiej nie przyniosła, doprowadziła natomiast do oderwania od Wielkiego Księ- stwa większości ziem ukraińskich (poza Polesiem brzesko-pińskim). Bowiem z chwilą wyjazdu magnatów litewskich (litewsko-ruskich) na porządku dziennym obrad sejmowych stanęła sprawa poruszana dotąd mimochodem — spór o Podlasie i Wołyń z Podolem Zachodnim (Bracławszczyzną). Już 1 marca senat przekazał izbie poselskiej szereg konkluzji, których znaczna część bezpośrednio dotyczyła przyłączenia do Korony obu tych ziem. Tego też dnia z przemową do posłów wystąpił Zygmunt August oświadczając, iż zgodnie z konkluzją senatorską dotyczącą Podlasia i Wołynia, włącza te ziemie w skład Korony. Tak więc włączenie Podlasia i Wołynia do Korony Polskiej stało się faktem dokonanym już w dniu wyjazdu panów litewskich. Dalsze dyskusje dotyczyły tylko spraw formalnych. 3 marca posłowie przedstawili szereg artykułów, w których prosili m.in. aby dla Podlasia i Wołynia król wydał specjalny przywilej „przywrócenia" do Korony (privilegium restitutionis), nie zaś dekret. Żądano też, aby starostów wołyńskich i podlaskich, którzy nie przysięgną na wierność Koronie, karać złożeniem z urzędów, a także, aby zlikwidować wszelkie powinności ciążące dotychczas na szlachcie obu ziem. Przywileje dla obu ziem król podpisał 5 marca. W tym też dniu wezwano posłów podlaskich do zajęcia miejsc wspólnie z posłami koronnymi. Po odjeĽdzie większości delegacji litewskiej pozostało ich jedynie trzech — Adam Kosiński, marszałek i pisarz drohicki, Mikołaj Bujno, chorąży drohicki i podstarości brański (posłowie ziemi drohickiej) oraz poseł bielski Kasper Irzykowicz, podkomorzy mielnicki. Dwaj pierwsi pozostali wbrew („nad wiadomość") delegacji litewskiej, zaś Irzykowicz z powodu spraw osobistych. Należał on zresztą do warstwy możnowładczej czysto litewskiego pochodzenia chociaż nie posiadał majątków poza Podlasiem, występował solidarnie z innymi magnatami Wielkiego Królestwa. Gdy 4 marca, podczas posłuchania w senacie — po ogłoszeniu inkorporacji Podlasia — przemawiali obaj posłowie drohiccy, Irzykowicz milczał zrzekając się głosu. Tego też dnia opuścił Lublin. Zupełnie inaczej zachowali się Polacy — A. Kosiński i „niejaki Bujno" (tak lekceważąco wyraził się o nim kanclerz Radziwiłł) — zaczęli swe przemowy od podziękowania za podjętą decyzję. Korzyści płynące z faktu przyłączenia Podlasia do Korony były oczywiste — zniesieniu uległo „niewolstwo litewskie", a więc obciążenia, których nie znała szlachta polska, majątki szlacheckie zabezpieczone zostały przed egzekucją dóbr, dodatkowo zaś obiecywano „urzędy i osiadłości", które mogłyby być odebrane opornym możnowładcom. Dzięki obecności obu posłów drohickich oraz K. Irzykowicza, którego zawrócono z drogi, formalności związane z włączeniem Podlasia do Korony odbyły się dość szybko. Już 9 marca, po zredagowaniu przywileju dla Podlasia (datowany był na 5 marca), wezwano posłów do złożenia przysięgi na wierność Koronie. Oprócz obu posłów drohickich i posła bielskiego Teofila Brzozowskiego, złożył ją też Irzykowicz, lecz dopiero na wyraĽny rozkaz króla. Ostatecznego skorygowania przywileju inkorporacyjne-go dla woj. podlaskiego dokonano 21 marca. W przywileju Zygmunt August, motywując inkorporację tym, że rzekomo „Ziemia Podlaska... przed przeszłemi czasy zupełnym a całym prawem do Korony polskiej zawsze należała", wciela województwo podlaskie do Korony zrównując je w prawach z innymi ziemiami państwa polskiego. Nie znajdujemy w tym dokumencie żadnych wzmianek o szlachcie ruskiej, co zdecydowanie odróżnia go od analogicznych przywilejów dla Wołynia i Kijowszczyzny, w których wyraĽnie zaznacza się, że wszelkie akta grodzkie i ziemskie oraz korespondencja z kancelarią królewską mają być prowadzone w języku ruskim. Mimo tej formalnej dyskryminacji elementu ruskiego, z listy przysiąg na wierność Koronie składanych 14 maja przez ziemian bielskich widzimy, że dla odbycia tego aktu „drobna szlachta o polskich i ruskich imionach zjeżdżała się tysiącami". Oprócz szlachty otrzymującej nowe przywileje, włączenie Podlasia do Korony poparła część mieszczaństwa. Już 18 marca z Brańska wysłano na sejm lubelski przedstawicieli do złożenia przysięgi wierności Koronie. Podobnie uczyniono w Bielsku (20 marca) i Drohiczynie (24 marca). Uwagę zwraca jednak fakt, że delegacje tych miast złożone były z samych Polaków. Od przysięgi wymawiali się natomiast dotychczasowi urzędnicy państwowi, zwłaszcza wojewoda podlaski Wasyl Tyszkiewicz i kasztelan Hrehory Tryzna — obaj Rusini, nie związani bliżej z Podlasiem. W konsekwencji zostali 2 maja pozbawieni stanowisk, które otrzymali Mikołaj Kiszka (wojewoda), dotychczasowy podczaszy litewski i starosta drohicki, oraz poseł drohicki Adam Kosiński (kasztelan). Był to jednak raczej manewr, gdyż obaj „poszkodowani" wkrótce otrzymali równorzędne stanowiska. Ta „egzekucja" oraz inne zabiegi królewskie, po długich pertraktacjach skłoniły możnowładztwo podlaskie i wołyńskie do uznania nowej sytuacji polityczno-prawnej i złożenia przysięgi — na przełomie maja i czerwca. Jerzy Hawryluk PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW cz. V: Wiejska kolonizacja Podlasia w XV-XVII w (str. 24 ) Автор: Jerzy HAWRYLUK PODLASIE NA PRZESTRZENI WIEKÓW Część V: Wiejska kolonizacja Podlasia w XV-XVII w. Najliczniejszą grupą społeczną, która przesądziła o stosunkach etnicznych we wschodniej części Podlasia byli oczywiście chłopi. Jak już wspomnieliśmy, ruskie osadnictwo chłopskie, po zniszczeniach wojennych XIII i XIV w. utrzymało się jedynie wokół większych grodów — Drohiczyna, Bielska, Brańska i Suraża. Na zachód i północ rozciągały się pustki osadnicze. Warunki do ponownej kolonizacji stworzył dopiero przełom XIV i XV w., przynosząc ustanie większych konfliktów zbrojnych. Początkowo większą aktywność kolonizacyjną wykazała strona mazowiecka. Książę Janusz, korzystają z nadania mu w lenno ziemi drohiczyńskiej (1391 r.), zaczął osadzać tu drobną szlachtę. Możliwe iż pomimo powrotu ziemi drohiczyńskiej we władanie Witolda szlachecka akcja kolonizacyjną trwała dalej. Posuwając się na wschód napotkała ona jednak stare osady ruskie, dlatego też już w XV w. wschodni;» granica osadnictwa mazowieckiego pomiędzy Bugiem a Narwią ustaliła się na linii wyznaczonej przez drobnoszlacheckie wsie — Falki-Filipy, Warpechy, Niewino Stare, Malinowo, Łubin, Pietrzykowo, Wiercień, Jakubowskie, Piotrowo-Krzywokoły, Malewice, Wiercień Wielki, Krasewicze, Korzeniówka, Sady, Wierzchuca. Na północ od Narwi trochę szlachty mazowieckiej osiedliło się w okolicach Suraża. Chłopi mazowieccy osiedlili się jedynie we wsiach nad Bugiem i dolnym Nurcem, po Wierzchucę. Ostateczne umocnienie się na tym terenie władzy wielkich książąt litewskich i powstanie ogromnych latyfundiów hospodarskich, stworzyło warunki do nasilonej kolonizacji przez ludność ukraińską przesuwającą się na północ zarówno od strony Bugu, jak też Brześcia i Kamieńca. W XV w. obszarem kolonizowanym przez tę ludność był, rozciągający się w kierunku północnym, pas pomiędzy wsiami mazowieckimi powstającymi na zachodzie i gęstą jeszcze puszczą od wschodu, sięgającą linii rz. Orlanki. Oprócz osad chłopskich pojawiają się też osady bojarów putnych w okolicach Bielska, Drohiczyna, Mielnika, Brańska, Suraża i póĽniejszej Narwi. Wśród osad bojarskich były też wsie zasiedlone prawdopodobnie przez Litwinów (Tonkiele, Poletyły, Okstule, Hwozna-Ancuty), którzy szybko jednak stopili się z okoliczną ludnością. Wzmocnieniu uległo też osadnictwo ukraińskie wokół Brańska, gdzie wśród nowoosiadłej ludności mazowieckiej utrzymywała się ludna wyspa sięgająca po rzekę Mień. Tu też, w Hodyszewie wzniesiono najdalej na zachód wysuniętą cerkiew wiejską. Dalej na zachód wysunięta była jeszcze włość Wysokie (Mazowieckie) z wsiami Osipy, Pożeni i Bryki, które zresztą najwcześniej uległy polonizacji. Chłopska ludność ukraińska we wsiach zakładanych między Bugiem a Narwią w pow. drohiczyńskim, mielnickim i bielskim, pochodziła ze starych wsi nadbużańskich. Na południe i wschód od granicy pow. bielskiego następował stały napływ ludności ukraińskiej z okolic Brześcia i Kamieńca. W XV w. doszło tu do znacznego zagęszczenia ludności, która stopniowo przesuwała się w kierunku północnym. Pod jej wpływem znajdował się znaczny obszar Puszczy Białowieskiej (wówczas zwanej Kamieniecką), aż po rzekę Narewkę i górną Narew od północy i granicę z pow. bielskim i mielnickim od zachodu. Była to ludność zarówno miejscowa, jak też pochodząca z Wołynia. Oprócz Ukraińców spotykamy tu też sporadyczne ślady Litwinów, których w XV w. osadzono we wsi Litwinowicze. Znajdujemy ich także w miasteczku Milejczyce. Na ich użytek ufundowano dwa kościoły katolickie — w Wylinowie (Wilanowie) w 1527 r. i w Milejczycach, w 1529 r. Oba te skupiska litewskie nie były duże, toteż zostały całkowicie zasymilowane. Wciskający się pomiędzy pow. bielski i mielnicki, klin powiatu brzeskiego zasiedlony został w ciągu XV w. Osadnictwo, które dotarło aż do Bociek miało mieszany bojarsko-chłopski charakter. Wyróżniają się tu Tokary, zasiedlone przez bojarów Tokarewskich, grupa wsi należących do Turowiczów czy też Kaleczyce (Kalejczyce). Wsie królewskie zasiedlone przez chłopów to Milejczyce, Sobiatyn, Połowce, Suchary, Stawiszcza i dobra Wierzchowicze. Czas powstawania wsi nie jest dokładnie wiadomy. W 1516 r. lokowano tu na prawie niemieckim miasteczko Milejczyce. Sieć parafialna obejmowała 7 cerkwi. Na przełomie XV i XVI w. osadnictwo ukraińskie przekroczyło środkową Narew. Jeszcze przed rokiem 1482 bojarzyn kijowski Iwan Chodkiewicz otrzymał tu nadanie na puszczę zwaną Błudowem, sięgającą od wsi podlegających zamkom w Surażu i Bielsku aż po Ľródła Supraśli. Pod jego nieobecność w puszczy tej osiedliło się samowolnie wielu chłopów spod Bielska i Suraża, dając początek kilku ukraińskim wsiom na północnym brzegu Narwi — Żuki, Iwanki, Solniki, KoĽliki i in. Rozpoczęła się też akcja kolonizacyjną na wschodniej granicy ziemi bielskiej, gdzie za rz. Orlanką rozciągała się jeszcze niezasiedlona strefa granicząca z puszczą. Od 1512r. akcję osadniczą prowadził tu bojarzyn wołyński Bohusz Bohowitynowicz. Nabył on żerebia koszelowskie, werweczyckie oraz Topczykały, które zasiedlił tworząc po obu brzegach Orlanki dobra Orla z 13 wsiami. Wschodnia granica tych dóbr biegła już granicą Puszczy Białowieskiej. Nowych osadników Bohusz Bohowitynowicz sprowadzał ze swych dóbr podlaskich i wołyńskich. Około 1520 r. Zygmunt I polecił staroście bielskiemu założyć miasto Kleszczele, położone na drodze z Bielska do Brześcia przy granicy ziemi bielskiej z brzeską. Zapoczątkowało to kolonizację tego południowego odcinka pogranicza z Puszczą Białowieską. W głąb położonej na północy Puszczy Bielskiej przenikały raczej osady jednodworcze. W XV w. powstał tu najdalej wysunięty na północny wschód punkt osadniczy — Narew, punkt etapowy na królewskiej drodze z Korony na Litwę przez Brześć i Grodno. Na przełomie XV i XVI w. powstał tu dwór Trościanica, zaś w 1514 r. Zygmunt Stary polecił lokować miasto na Narwi. Część dóbr należących wcześniej do Mazowszan, drogą posagów lub kupna, przeszło w ręce możnowładców litewsko-ruskich, co wzmocniło w nich wpływy ruskie. W swych pozostałych dobrach dysponowali oni bowiem jedynie ludnością ruską, którą przesiedlali do swych nowych majątków. Przykładem mogą być, zasiedlone przez ludność ukraińską dobra Ostrożany, Dołubowo, Rudka, Grodzisk i Czarna Cerkiewna z wsiami. Powstały też nowe i rozwijały się stare wyspy ukraińskie wśród wsi mazowieckich. Wspominają o nich dokumenty dla parafii katolickich w Łubinie (1498), Pobikrach (1514), Pietkowie (1522) i Topczewie (1523). Wsie te, oddalone od zwartego obszaru osadnictwa ukraińskiego, uległy jednak szybkiej polonizacji. Rzadziej powstawały wyspy polskie. Polaków przyciągały przede wszystkim miasta i osady targowe. O ich obecności w tych miejscowościach świadczą przede wszystkim zakładane w tym okresie kościoły katolickie — w Siemiatyczach (pierwsza poł. XV w.), Boćkach (1513) czy Narwi (1528). Duże zmiany w procesie zasiedlania podlaskich królewszczyzn przyniosła pomiara włóczna, przeprowadzona tu przede wszystkim z inicjatywy królowej Bony. W 1533 r. wykupiła ona z rąk kanclerza Olbrachta Gasztołda zastawione dobra królewskie z Bielskiem, Surażem, Brańskiem, Narwią i Kleszczelami, otrzymując je od Zygmunta I w dożywotnie władanie. Przeprowadzona w tych dobrach reorganizacja gospodarcza polegała przede wszystkim na skomasowaniu rozproszonego osadnictwa wiejskiego w duże i zwarte wsie-ulicówki, o ściśle określonych granicach. Grunty każdej wsi podzielone były na trzy pola i wprowadzono obowiązkową trójpolówkę), pomierzone na włóki i morgi. Pomierzone wsie ciągnęły się wzdłuż dróg-ulic, przy czym budynki mieszkalne z ogródkami od gospodarczych były oddzielone ulicą. Nieopodal wsi ulokowany był folwark wójta, w którym koncentrował się zarząd wsi. Tutaj odbywało się odbieranie czynszów i danin w naturze, tu też wójt sądził chłopów, pobierając dla siebie co trzeci grosz z każdej kary sadowej. Wymiary danin i czynszów były powodem ciągłych nieporozumień i zadrażnień z dzierżawcami, którzy starali się osiągać maksymalne zyski. Chłopi jednak potrafili bronić się przed nadużyciami i to nie tylko na drodze buntu. Ze swymi skargami docierali nawet do króla, nie obawiając się oskarżać wpływowe osobistości. Znali oni dokładnie swe prawa i obowiązki oraz zakres władzy starosty. Występowali też w obronie swych praw kolektywnie—np. w 1552 r. ze skargą do króla przybyli delegaci 6 wsi sami od siebie i od wsich poddanych wołosti bielskoje. Pomiarę włóczną rozległej włości bielskiej rozpoczęto już przed 1540 r. W jej wyniku zlikwidowano wiele małych osad tworząc duże, zwarte wsie. Wymierzono też dla Bielska 6 dużych wsi-przedmieść (Augustowo, Stryki, Szastały, Widowo, Parcewo i Szpiczki), w których skomasowano rozproszone osady. Podobnie postąpiono w wypadku Kleszczel, które otrzymały 5 wsi-przedmieść (Dobra Woda, Babicze-Kuzawa, Trubianka, Nurzec-Czeremcha, Kośna-Daszewicze). Wymierzono też pozostałe wsie włości kleszczelowskiej. Oprócz reorganizacji starych osad prowadzono dalszą akcję kolonizacyjną. Z polecenia hospodarskiego, starostowie lub specjalni delegaci w wybranym miejscu wymierzali włóki. Ludność do nowych wsi rekrutowali specjalni pełnomocnicy, wywodzący się najczęściej spośród miejscowej szlachty. Na rynkach klikała-sia wola tzn. ogłaszano o założeniu nowej wsi, chętnych osadników rozmieszczano na włókach, zaś organizator przedsięwzięcia otrzymywał w nagrodę wójtowstwo. Chłopi w takiej lokowanej „na surowym korzeniu wsi" byli początkowo zwolnieni z robocizn i czynszów — nawet do 12 lat.W ramach pomiary włócznej przystąpiono do kolonizacji Puszczy Bielskiej, gdzie skomasowano osoczników i bartników we wsiach Krywiatycze (obecnie Krzywa). Koszewicze, Rakowicze i Czyżewicze (Czyże). Gęściej zasiedlono ziemie nad Łoknicą i wzdłuż drogi z Bielska przez Milejczyce do Brześcia. Nowe osadnictwo szerokim frontem objęło puszczę od granicy włości kamienieckiej po rz. Narew i poza nią aż do granicy włości bielskiej z dobrami zabłudowskimi i włością jałowską (kolonizowaną przez Białorusinów). Założo wówczas wieś Kleniki (150 włók), zaś po obu stronach Narwi Janowo, Kaczały. Tełuszki (Ciełuszki), Biełki, wymierzono Trościanicę, a w nowej wsi Dawidowo (Dawidowicze), osadzono strzelców strzegących granicy z dobrami Zabłudów. W okolicach dzisiejszej Hajnówki dworzanin królewski Ostafi Chalecki, założył (przed 1570 r.) Witułdowo (Witowo), Stok (Istok), Koryciska, Kornin (Stary), Mochnate. Morze, Berezowo (Stare), Zbucz, Kuraszewo, Kamień i młyn Wieżankę. Ostatnie powtały wsie Jahodnik, Łoknicą (Osówka) i Szo-stakowo, osadzone w latach 1566-1569 przez leśniczego Hrehorego Wołłowicza. Pod resztką Puszczy Bielskiej, ciągnącą się pasem wzdłuż granicy Puszczy Białowieskiej, założono wsie osoczników, bartników i strzelców — Dubicze Osoczne i Kojły. Nowo założone wsie wydzielono w odrębną jednostkę dóbr królewskich, zwaną leśnictwem bielskim, do którego przyłączono też Dawidowe Siedzibę leśniczego umieszczono w folwarku Lady, od którego resztkę Puszczy Bielskiej nazwano póĽniej Puszczą Ladzką. Chłopi w tych nowych wsiach pochodzili ze starych wsi bielskich i drohiczyńskich. Do 1569 r. osadnictwo dotarło do linii wyznaczonej przez granice pól wsi Witowo, Istok, Jahodnik, Dubicze Osoczne, Szostakowo, Kojły,. Kuraszewo, Kamień, Makówka, miasto Narew, Waniewo, Iwanki i Biełki, umacniając ilościowo i terytorialnie osadnictwo ukraińskie aż po rz. Narew do granicy Puszczy Wołpiańskiej (Jałowskiej). Za lą linią założono (na przełomie XVI i XVII w.) wsie Borek, Chytra, Nowe Berezowo, Nowy Kornin, Wieżanka, Dorohatynka (Doratynka) i kilka małych folwarków. Tak więc w pocz. XVII w. osadnictwo w ziemi bielskiej dotarło do samej granicy Puszczy Białowieskiej, likwidując większą część Puszczy Bielskiej. Po stronie brzeskiej (omawiamy tu jedynie tereny znajdujące się obecnie w granicach Polski) w XVII w. kolonizowano część Puszczy Białowieskiej należącej do rodu Koptiów (powiat kamieniecki). Powstały tu wsie Opaka, Werstok, Kuraszewo i Wołkostaniec, które wyodrębniono w małą dzierżawę. Obok nich założono Policzna i Omelaniec, wsie osoczników strzegących zachodniej granicy Puszczy Białowieskiej. Następnie (przed 1631 r.) założono wieś Orzeszkowo, w której osadzono osoczników mających strzec Puszczy przed bezprawnymi „wchodami" ludności kolonizującej ten obszar po stronie bielskiej. Ludność w królewszczyznach — włości bielskiej, klesz-czelowskiej, leśnictwie bielskim, aż do rzeki Bug i dalej na południe była prawie w całości ukraińska. Lustracja woj. podlaskiego z 1576 r. zanotowała przede wszystkim imiona wiejskich młynarzy — spod Bielska, ze wsi Wojszki, Pawły, Kaniuki, Soce, Chraboły, Plutycze, Czyże i Pilipki. Wszyscy mają imiona o typowo „cerkiewnym" brzmieniu, np. Chwiedko, Anchim, Sawka, Wąsko, Omelian, Iwaszko. ETo"spisu lustracyjnego oprócz młynarzy czasem dostawali się też zwykli włościanie. Tu też spotykamy prawie wyłącznie imiona świadczące o ukraińskim charakterze tych wsi. Np. w Plutyczach mieszkali Małosz Klimowicz, Lewon Iwan, Perka, Sawka, Woskolej, Iwan Chrymowicz, Ulian Iwanowicz, Jacko Rutycz. Podobnie było w nowo założonych wsiach leśnictwa bielskiego. Np. w Łoknicy mieszkali — Hryń Antonowicz, Weremiej Paczkowie/, Chwiedko Łuszczycz, Łukian i Sieńko Żukowiczy, Stepan Kuzmicz, Pilip, Iwan, zaś w Koryciskach — Chwiedko Bobrek, Chrom Sokołowicz, Olichwiej Chromolicz, Sac Mrozowicz. W niektórych wsiach spotykamy pojedycze osoby o możliwym litewskim pochodzeniu, np. Tomka Litwina w Klenikach czy Piotrasa Doraszewicza w Mochnatym. Tereny na wschód od orientacyjnej linii Drohiczyn — Boćki — Bielsk — Strabla do dzisiaj są zamieszkane przez ukraińską ludność wiejską. Na zachód od tej linii ludność tam mieszkająca jest obecnie, za wyjątkiem kilku wsi, polska lub zupełnie spolonizowana. W XVI-XVII w. ludność ukraińska była tu jednak dość liczna. I. T. Baranowski, opierając się na imionach chłopów zawartych w opisie starostwa brańskiego (1558 r.) sporządził orientacyjne porównanie liczby ludności ukraińskiej (Rusinów) i polskiej w niektórych wsiach. Z porównanie tego wynika, iż w większości wsi królewskich w okolicy Brańska ludność ukraińska zdecydowanie przeważała (Hodyszewo, Jośki, Świrydy, Chojewo, Choliczki, Krupki, Maleszę [100%], Wolica, Siedlec, Bonowskic), w pani innych zaś stanowiła ok. połowy mieszkańców. O wiele mniej wiemy o procesach osadniczych i wiążących się z nimi problemach etnicznych na lewym brzegu Bugu, tzn. w południowej części ziemi drohiczyńskiej i mielnickiej oraz w południowo-zachodnim skrawku ziemi brzeskiej. Z opracowanych przez Alinę Wawrzyńczyk, monografii poszczególnych dóbr interesującej nas części pow. brzeskiego wynika, iż zostały one zasiedlone w XV i początku XVI w. przez chłopów ukraińskich, częściowo też przez bojarów, niewątpliwie z domieszką ludności polskiej, widocznej w miastach i większych
41. Ze zwyczajów podlaskich.
Opowiadania babci o przygotowaniach do wesela i czas wyjazdu do kościoła.. W pierwszą sobotę po zaręczynach przyjeżdża kawaler do panny żeby dać na zapowiedzi. Kawaler przywozi ze sobą wódkę, a panna szykuje wszystko do poczęstunku, kiedy stół już jest nakryty, panna ubiera się i jadą do kościoła. Zwykle ktoś im towarzyszy, najczęściej swat, w roli furmana. Po powrocie z kościoła wszyscy, t.j. mniej więcej co sami co przy zaręczynach, siadają do stołu. Poczęstunek ten trwa znacznie krócej niż zaręczynowy. W ciągu dwóch tygodni w czasie trwania zapowiedzi, młody jeżeli mieszka blisko, odwiedza dom prawie co dzień wieczorem, jeżeli mieszka dalej bywa rzadziej- co trzy dni. Wieczory te są spędzane, jak kogo stać, albo spokojnie na pogawędkach, albo na zabawie z przyjęciem. Przyjęcie ogranicza się do wypicia wódki, którą częstuje młody albo ojciec panny, na szczęście młodym. Po drugiej zapowiedzi młodzi, najczęściej z matką młodej jadą do miasta po sprawunki. Koszty sprawunków ponosi młody. Kupują cały ubiór ślubny dla młodej i młodego, o ile ten ubioru tego nie ma. W skład sprawunków dla młodej wchodzi ; biała suknia, welon, girlanda, pantofle względnie buciki i inne drobiazgi. Najczęściej kupują także i obrączki. Jakość sprawunku zależy od młodej i zamożności młodego. Po zakupieniu sprawunków wstępują zwykle na „rozgrzewkę”. W okresie zapowiedzi młodzi chodzą prosić gości na wesele. Z młodą idzie starsza druhna, z młodym idzie starszy drużba. W pierwszym tygodniu po ostatniej zapowiedzi odbywa się wesele. Może być ono albo w niedzielę, w którą wygłoszona była ostatnia zapowiedĽ, albo co jest częstszym w środę lub w sobotę. Ślub odbywa się zwykle po południu, rano jest dość rzadki. W dniu ślubu młody wyprawia „wyjazd” przyjmuje gości od rana, jest poczęstunek i wódka, muzyka gra wesoło. Goście przychodząc na przyjęcie przynoszą prezenty albo dają pieniądze w kopercie. O umówionej godzinie młody ze swoimi gośćmi wyjężdża do młodej. Jedzie paradną furmanką z drabinkami lub bryczką, za nimi furmanki z gośćmi, bardziej zamożni bryczkami. Czasami młody jedzie ze swoimi rodzicami lub druhnami - zależy to od rodziców. Już dość wcześnie przed południem zaczynają się zbierać „na gapę” obok domu panny młodej. Około południa przyjeżdża młody ze swoją drużyną. Po przyjeĽdzie młodego panna młoda (jeszcze bez stroju ślubnego) z druhną wita młodego wraz ze swoją świtą. Rodzina młodej daje poczęstunek, na którym wódki jest niedużo. W czasie poczęstunku muzyka gra wesoło, ale tańców nie ma. Przed wyjazdem, jeżeli panna młoda nie ma ojca rodzonego ani chrzestnego, zgromadzeni wybierają kogoś z pośród krewnych na starostę wesela (ojca weselnego). W pewnym momencie zajeżdżają furmanki i bryczki przed dom. W domu odbywa się błogosławieństwo młodych przez rodziców i czasami przez rodzinę. Orkiestra gra rzewnie. Wszyscy wychodzą przy dĽwiękach muzyki z domu i zajmują miejsca na furmankach. Pierwszą furmankę (bryczkę) zajmuje młoda ze starszą druhną i swachą, drugą młody ze starszym drużbą i swatem, pozostałe zajmuje cały orszak weselny. Młoda jest ubrana w białą suknię i welon z girlandą. Welon ozdobiony jest gałązkami mitru, porozrzucany po jego powierzchni, starsza druhna na jasno, a swacha w białą bluzkę i ciemną spódnicę. Młody ubrany jest w ciemny garnitur i kamasze. Na boku ma dużą białą kokardę z gałązką mitru, starszy drużba podobnie jak młody, swat zaś jest ubrany w ciemne wpuszczone w buty i czarną rubaszkę z kolorowymi wyszyciami najczęściej czerwonymi. Reszta mężczyzn ubrana jest w ciemne ubrania, albo ciemne spodnie i kolorowe rubaszki i najczęściej w butach. Drużbowie mają kokardki białe z gałązkami mitrowymi na boku. Druhny wszystkie na jasno, kobiety w ciemnych spódnicach i jasnych bluzkach. Ojciec weselny ubrany jest latem w długą do kolan sukmanę, a zimie długi kożuch. Matka weselna ubrana jest na ciemno z białą chustką na głowie zawiązana pod brodą lub w czepku. W razie gdy młoda już matki nie ma, zastępuje ją matka chrzestna lub któraś z najbliższych krewnych. Kiedy wszystko jest gotowe, młodzi żegnają się z rodziną i siadają na furmanki. Ojciec chrzestny panny wynosi z mieszkania krzyż, a matka wodę święconą i kropidło. Ojciec weselny kropi młodych wodą święconą kropidłem, zrobionym z pełnych kłosów zboża, który zawczasu przygotowuje, w kształcie krzyża. Następnie bierze od ojca weselnego krzyż i daje młodej i młodemu do ucałowania. Matka podaje młodej obraz Matki Boskiej, niekiedy św. Józefa. Obraz ten nie może być kupionym specjalnie na ten cel, lecz musi być starym obrazem domowym. W czasie wyjazdu młodych do kościoła ojciec weselny święci wszystkie furmanki i ludzi jadących do kościoła aby dobrze im się dojechało- c.d.n. 0pracował : Jan Aleksandrowicz Luty 2009
Opowiadania babci o przygotowaniach do wesela i czas wyjazdu do kościoła.. W pierwszą sobotę po zaręczynach przyjeżdża kawaler do panny żeby dać na zapowiedzi. Kawaler przywozi ze sobą wódkę, a panna szykuje wszystko do poczęstunku, kiedy stół już jest nakryty, panna ubiera się i jadą do kościoła. Zwykle ktoś im towarzyszy, najczęściej swat, w roli furmana. Po powrocie z kościoła wszyscy, t.j. mniej więcej co sami co przy zaręczynach, siadają do stołu. Poczęstunek ten trwa znacznie krócej niż zaręczynowy. W ciągu dwóch tygodni w czasie trwania zapowiedzi, młody jeżeli mieszka blisko, odwiedza dom prawie co dzień wieczorem, jeżeli mieszka dalej bywa rzadziej- co trzy dni. Wieczory te są spędzane, jak kogo stać, albo spokojnie na pogawędkach, albo na zabawie z przyjęciem. Przyjęcie ogranicza się do wypicia wódki, którą częstuje młody albo ojciec panny, na szczęście młodym. Po drugiej zapowiedzi młodzi, najczęściej z matką młodej jadą do miasta po sprawunki. Koszty sprawunków ponosi młody. Kupują cały ubiór ślubny dla młodej i młodego, o ile ten ubioru tego nie ma. W skład sprawunków dla młodej wchodzi ; biała suknia, welon, girlanda, pantofle względnie buciki i inne drobiazgi. Najczęściej kupują także i obrączki. Jakość sprawunku zależy od młodej i zamożności młodego. Po zakupieniu sprawunków wstępują zwykle na „rozgrzewkę”. W okresie zapowiedzi młodzi chodzą prosić gości na wesele. Z młodą idzie starsza druhna, z młodym idzie starszy drużba. W pierwszym tygodniu po ostatniej zapowiedzi odbywa się wesele. Może być ono albo w niedzielę, w którą wygłoszona była ostatnia zapowiedĽ, albo co jest częstszym w środę lub w sobotę. Ślub odbywa się zwykle po południu, rano jest dość rzadki. W dniu ślubu młody wyprawia „wyjazd” przyjmuje gości od rana, jest poczęstunek i wódka, muzyka gra wesoło. Goście przychodząc na przyjęcie przynoszą prezenty albo dają pieniądze w kopercie. O umówionej godzinie młody ze swoimi gośćmi wyjężdża do młodej. Jedzie paradną furmanką z drabinkami lub bryczką, za nimi furmanki z gośćmi, bardziej zamożni bryczkami. Czasami młody jedzie ze swoimi rodzicami lub druhnami - zależy to od rodziców. Już dość wcześnie przed południem zaczynają się zbierać „na gapę” obok domu panny młodej. Około południa przyjeżdża młody ze swoją drużyną. Po przyjeĽdzie młodego panna młoda (jeszcze bez stroju ślubnego) z druhną wita młodego wraz ze swoją świtą. Rodzina młodej daje poczęstunek, na którym wódki jest niedużo. W czasie poczęstunku muzyka gra wesoło, ale tańców nie ma. Przed wyjazdem, jeżeli panna młoda nie ma ojca rodzonego ani chrzestnego, zgromadzeni wybierają kogoś z pośród krewnych na starostę wesela (ojca weselnego). W pewnym momencie zajeżdżają furmanki i bryczki przed dom. W domu odbywa się błogosławieństwo młodych przez rodziców i czasami przez rodzinę. Orkiestra gra rzewnie. Wszyscy wychodzą przy dĽwiękach muzyki z domu i zajmują miejsca na furmankach. Pierwszą furmankę (bryczkę) zajmuje młoda ze starszą druhną i swachą, drugą młody ze starszym drużbą i swatem, pozostałe zajmuje cały orszak weselny. Młoda jest ubrana w białą suknię i welon z girlandą. Welon ozdobiony jest gałązkami mitru, porozrzucany po jego powierzchni, starsza druhna na jasno, a swacha w białą bluzkę i ciemną spódnicę. Młody ubrany jest w ciemny garnitur i kamasze. Na boku ma dużą białą kokardę z gałązką mitru, starszy drużba podobnie jak młody, swat zaś jest ubrany w ciemne wpuszczone w buty i czarną rubaszkę z kolorowymi wyszyciami najczęściej czerwonymi. Reszta mężczyzn ubrana jest w ciemne ubrania, albo ciemne spodnie i kolorowe rubaszki i najczęściej w butach. Drużbowie mają kokardki białe z gałązkami mitrowymi na boku. Druhny wszystkie na jasno, kobiety w ciemnych spódnicach i jasnych bluzkach. Ojciec weselny ubrany jest latem w długą do kolan sukmanę, a zimie długi kożuch. Matka weselna ubrana jest na ciemno z białą chustką na głowie zawiązana pod brodą lub w czepku. W razie gdy młoda już matki nie ma, zastępuje ją matka chrzestna lub któraś z najbliższych krewnych. Kiedy wszystko jest gotowe, młodzi żegnają się z rodziną i siadają na furmanki. Ojciec chrzestny panny wynosi z mieszkania krzyż, a matka wodę święconą i kropidło. Ojciec weselny kropi młodych wodą święconą kropidłem, zrobionym z pełnych kłosów zboża, który zawczasu przygotowuje, w kształcie krzyża. Następnie bierze od ojca weselnego krzyż i daje młodej i młodemu do ucałowania. Matka podaje młodej obraz Matki Boskiej, niekiedy św. Józefa. Obraz ten nie może być kupionym specjalnie na ten cel, lecz musi być starym obrazem domowym. W czasie wyjazdu młodych do kościoła ojciec weselny święci wszystkie furmanki i ludzi jadących do kościoła aby dobrze im się dojechało- c.d.n. 0pracował : Jan Aleksandrowicz Luty 2009