Articles Hierarchy
14. kliknij: O tatarach w Studziance-gmina Łomazy.
- 12 May 2010
- Okolice Krzeska i najciekawsze zakątki naszego regionu i Polski...
- 2380 Reads
- 0 Comments
Agnieszka Warecka-Katolickie Echo Podlasia
Półkoliste nagrobki
Ot, typowa podlaska wieś! - wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka. Typowa, gdyby nie ten cmentarz.
Aby dotrzeć do mizaru w Studziance, trzeba zboczyć z trasy. Jadąc od strony Łomaz w kierunku Piszczaca przejechać całą wieś aż do krzyżówki oraz kapliczki. Następnie skręcić w polną drogę, a potem w sosnowy lasek. Już z daleka widać żółtą tablicę i ogrodzenie.
Mizar usytuowany jest na wzniesieniu. Malowniczość jego położenia urzeka latem, kiedy ciszę zagłuszają bujne krzewy, ale i zimą, gdy spod śnieżnej pokrywy wybijają się na światło półkoliste kamienie.- Mizar jest nieĽle uporządkowany – potwierdza Łukasz Radosław Węda, mieszkaniec Studzianki, z zamiłowania badacz tatarskości Podlasia. – Choć wymaga jeszcze wytyczenia alejek, szerszego opisu nagrobków czy konserwacji kamiennych płyt – dodaje, zauważając przy tym, że wiele z tych działań ogranicza prawo. - Wszystkie nagrobki początkowo były w języku polskim, a poszczególne kamienie zdobiły cytaty z Koranu. Ogrodzenia zaś to naleciałość z II połowy XIX w. Tatarzy mieli do siebie zaufanie. Oni ani nie grodzili mizarów, ani nie zamykali domostw.Szacuje się, iż do dziś na mizarze Studzianki zachowało się około 160 nagrobków. ¬ródła podają, że pochowano tu dowódcę IV Pułku Straży Przedniej Wielkiego Księstwa Litewskiego gen. Józefa Bielaka oraz płk. Jakuba Azulewicza.
Umiłowanie wojaczki
Według legendy to właśnie Tatarzy w bitwie pod Parkanami uratowali życie Janowi III Sobieskiemu. Król, będąc pod wrażeniem ich waleczności oraz umiejętności, w zamian za zaległy żołd zdecydował się ofiarować rodzinom żołnierzy z chorągwi tatarskiej dobra ziemskie. Z obietnicy wywiązał się w 1679 r. w Grodnie, kiedy to nadał im 520 włók ziemi, m.in. pod Białymstokiem, w Małaszewiczach, Studziance i Lebiedziewie. Tak osadnictwo zaczęło się rozszerzać. - Żyjąc z żołdu i nadań, mimo iż dysponowali dość dużymi włościami, Tatarzy nie należeli do najlepszych gospodarzy – tłumaczy mój rozmówca. – Znacznie bardziej niż uprawa czy hodowla pociągała ich wojaczka.
Najbogatszym reprezentantem społeczności tatarskiej na tym terenie był pod koniec XVIII w. gen. Józef Bielak. - Zginął w 1792 r. w wojnie polsko-rosyjskiej. Najprawdopodobniej jest pochowany na tym mizarze. Podobnie jak Jakub Murza-Muczacki, który w połowie XIX w. przełożył Koran na język polski. Jego nagrobek w Lebiedziewie jest nawet czytelny – potwierdza Ł. Węda i wspomina jeszcze Amurata Azulewicza - Tatara, który zesłany na Sybir, tak bardzo tęsknił za ojczyzną, że prawie 15 lat wracał na piechotę do domu. Wkrótce po powrocie zmarł.
Studzianka była największą wsią tatarską w ekonomii brzeskiej, dlatego właśnie tutaj wytyczono miejsce na mizar oraz wzniesiono meczet. Do I wojny światowej Tatarzy mieli swoje meczety w Studziance i Lebiedziewie. Zostały one spalone przez uciekających Kozaków w 1915 r.
O, Tatarka, Tatarka!
W połowie lat sześćdziesiątych XIX w. tereny, które po II wojnie światowej byłym województwem bialskopodlaskim, zamieszkiwało około 300 Tatarów. PóĽniej ta liczba zmalała - trudno powiedzieć do ilu. Liczenie ograniczało się zazwyczaj tylko do znanych rodów. Inne Ľródła podają, że w dwudziestoleciu międzywojennym w Studziance pozostało już tylko 7 rodzin tatarskich.
A dziś? - Jeśli któregoś z mieszkańców Studzianki spytamy o Tatarów, natychmiast rzuca nazwisko urodzonej w Petersburgu w marcu 1920 r. Heleny Bandzarewicz – kontynuuje Łukasz Węda. – Jest ona rodowitą Tatarką i otwarcie się do tego przyznaje – potwierdza. – Gdy przybyła na Podlasie, poślubiła Tatara. Po jego śmierci wyszła powtórnie za mąż i przeszła na katolicyzm. Dziś ma 86 lat. Córka i wnuki odziedziczyły po niej charakterystyczne rysy.
Zdaniem mojego rozmówcy, Tatara poznaje się po ciemniejszej cerze oraz wydłużonych policzkach, a także po dobrym sercu i gościnności. Tatarką była też matka żyjącego do dziś w Studziance Stefana Remesza. Sam ma już około 70 lat. Ale liczne pamiątki i zdjęcia przechowuje jego syn. Sporo innych Tatarów wyjechało... Ci, którzy pozostali, nie wchodzili już w związki między sobą. Wielu się nie przyznaje. A reszta?
- Żyją spokojnie, nikomu nie wadząc – mówi pasjonat tatarskości. Potwierdza też, że nie są oni nastawieni wrogo do Polaków. Czują się Polakami uznając nasz kraj za swoją ojczyznę. I chętnie służą pomocą. - Jeśli wysyłam maila do któregoś z Tatarów, z góry wiem, że odpisze.
Choć są Tatarami, od zawsze czuli się Polakami. A jak relacje układały się w przeszłości? Pytam o stosunek katolików do Tatarów. Odpowiadając, Ł. Węda wspomina słowa pani Heleny: – Jak szłam do kościoła, to słyszałam: „O Tatarka, Tatarka!”. Palcami wytykali mnie i moje dzieci – odpowiedziała mu wówczas. – Ale żeby prześladować, to nie – dodała po chwili, przywołując jeszcze jedno wojenne wydarzenie. Podczas wojny przez wieś przejeżdżał niemiecki wywiad. Żołnierz spytał stojącą przy drodze kobietę, czy w miejscowości są Żydzi. Odpowiedziała, że tylko Tatarzy. A on, że im Tatarów nie trzeba.
Podlaska Mekka
- Tatarzy nie jedli świńskiego mięsa właśnie z powodu religii. A na wiarę katolicką przechodziło się dlatego, że ksiądz ślubu by nie dał z katolikiem. Małżeństwa się mieszały. Moja mama i moje siostry też się przechrzciły – wspomina pani Helena.
Tatarzy to muzułmanie. Do podstawowych ich obowiązków należały zatem: wyznanie wiary, modlitwa, jałmużna, post oraz pielgrzymka do Mekki. Modlitwę – według tradycji - odmawia się w dowolnym czystym miejscu, zwykle na dywaniku modlitewnym. Jedynie południowa modlitwa w piątek winna mieć charakter zespołowy i odbywać się w meczecie pod przewodnictwem imama. Podczas nabożeństwa muzułmanie na całym świecie zwracają się twarzą w kierunku świątyni Al-Kaba w Mekce. Odprawianiu modlitw towarzyszą pokłony i czołobicie.
– Meczet w Studziance to był duży, na dwie części podzielony, drewniany budynek. Tam, gdzie znajdował się zwrócony w stronę Mekki ołtarz, mogli przebywać tylko mężczyĽni. Dla kobiet było wyznaczone odrębne pomieszczenie. Mogły patrzeć na ołtarz tylko przez kratę – opowiada Ł. Węda, mówiąc, że zachowały się dokumenty świadczące o tym, że do Studzianki raz albo dwa razy w życiu przyjeżdżali wyznawcy proroka z okolicznych: Łosic, Terespola, Brześcia czy Nowogródka. Traktowali tę podróż jak drogę do Mekki. - Studzianka to była Mekka podlaskich Tatarów – potwierdza mój rozmówca. Podaje też przykład imama parafii muzułmańskiej, który jeĽdził na śluby i chrzciny, ponieważ Koran nakazywał, by obrządek zawarcia małżeństwa odbywał się w domu. A ściągający tu z różnych miejscowości wierni mieli przy sobie zawsze chleb i sól.
Według miejscowej ludności: „Tatarzy do słońca się modlili. Księżyc czcili. Ze szlachetności byli szanowani w całej okolicy. Jeżeli któraś z sąsiadek poroniła dziecko, przyszli do niej w odwiedziny, prezent przynieśli, a przy tym zawsze chleb i sól. Do Studzianki Tatarzy zjeżdżali w powózkach na dwa coroczne odpusty: wiosną i jesienią, zwane Bajram, rzucali na drogę kwiaty papierowe, dzieci obdarowywali obwarzankami”.
- Kiedy chodzili odwiedzać groby, stawali przy mogile przodka, klękali na prawe kolano i kładąc prawą rękę na grób nawiązywali w ten sposób więĽ ze zmarłym – tłumaczy Ł. Węda. Pogrzeb natomiast odbywał się na 2 lub 3 dzień po zgonie. Jeżeli umierała kobieta, inne Tatarki obmywały jej ciało, a jeśli mężczyzna - Tatarzy. Bogatsi muzułmanie zamawiali dodatkowe modły za duszę zmarłego. W domach odbywała się wieczerza z udziałem rodzin. Podawano potrawy mączne, kasze, ryż z rodzynkami, placki oraz dżajmę (chałwę z miodu, mąki i masła), którymi dzielono się za duszę zmarłego. Idąc w orszaku pogrzebowym nie należało przebiegać drogi i patrzeć w okno. Czterech mężczyzn opuszczało ciało na wąskich pasach do grobu. To, że chowano z kosztownościami, jest bzdurą – wyjaśnia badacz. - Ciała składano na osi wschód – zachód w pozycji siedzącej, by w dniu Sądu zmarły wstał i poszedł w stronę Mekki.
Pionierskie doświadczenia
Mógłby tak opowiadać w nieskończoność. Skąd zainteresowanie tą tematyką? - pytam wreszcie. – Chodziłem na mizar – wspomina Ł. Węda. – Zbierałem grzyby i maliny. Kamienie jak kamienie, myślałem. Ale poszedłem na studia. I tam zetknąłem się z pionierem badań nad Tatarami, prof. Arkadiuszem Kołodziejczykiem, który opisywał i inwentaryzował ten cmentarz ponad 25 lat temu. Kiedy dowiedział się, skąd pochodzę, prosił mnie o zgromadzenie artykułów o Tatarach, które się dotychczas ukazały oraz dał do recenzji swoją książkę. Zacząłem chodzić na mizar za każdym razem, kiedy przyjeżdżałem do domu. Chodziłem, choć nie wiedziałem po co. Z wnuczkiem pani Heleny, Adamem graliśmy razem w piłkę. Nie znałem nikogo, kto bliżej interesowałby się tym tematem. Dopiero na ubiegłorocznym Podlaskim Pikniku Historycznym w Studziance nawiązałem kontakty. Studia też dały mi możliwość szerszego dotarcia do informacji. Spowodowały, że zacząłem się rozwijać i zgłębiać temat z większym zaangażowaniem. Na forum studenckim zorganizowaliśmy Studenckie Koło Naukowe Historyków i Archiwistów. Zbieram też materiały do historii Studzianki. To są pionierskie doświadczenia – podsumowuje, potwierdzając, że udało mu się stworzyć drzewo genealogiczne rodziny do lat sześćdziesiątych XIX w. Nic jednak nie wskazuje na to, żebym miał tatarskie korzenie.
- W Szkole Podstawowej w Studziance tworzy się strażnica pamięci. Chcielibyśmy wydać broszury informacyjne – tłumaczy. - Mam zamiar przekopać ten teren – zaznacza. Przyznaje, że tworzy listę osób pochodzenia tatarskiego, bądĽ takich, które mają tatarskie korzenie. - Biorę książkę telefoniczną i przeglądam ją pod kątem nazwisk, takich jak: Azulewicz, Bajrulewicz, Baranowski, Bielak, Korycki, Lisowski, Mucharski, Okmiński, Ułanowicz czy Romanowski. Mam ich już 47. Wszystkie do weryfikacji. Będę dzwonić, choć najlepiej byłoby do nich pojechać.
Moda na orient?
Łukasz w swojej pasji nie jest osamotniony. Jak tłumaczą ci, którzy oprowadzają po meczetach bądĽ mizarach, można wyróżnić kilka grup zwiedzających. Jedni wysiadają z autokaru, robią zdjęcie i odjeżdżają. Inni przyjeżdżają, bo są związani emocjonalnie z tymi terenami. Jeszcze inni, ponieważ prowadzą badania. Ktoś znowu dlatego, że szuka taniej sensacji. - A ja wychodzę z założenia, że skoro pochodzę ze Studzianki, to dlaczego miałbym nie znać historii tej miejscowości, a przy tym uświadomić młodszych? – kończy Łukasz Radosław Węda.
Moda na orient? Czemu nie? - Ludzie do tego powracają. I każdy patrzy inaczej - odpowiada. A samych Tatarów nie denerwuje to, że ktoś przyjeżdża i pyta. Pani Helena wspomina, że od czasu do czasu zaglądają fotoreporterzy oraz dziennikarze. - Raz nawet kazali stanąć w oknie i zrobili zdjęcie. Ale krótko byli – przypomina sobie.
A mimo to z sentymentem wraca do tej chwili.
________________________________________
W 1922 r. powołano organizację społeczno-kulturalną Związek Tatarów Polskich. Przystąpiło do niego wiele osób, zarówno Tatarów muzułmańskich, jak i tych, którzy odeszli od tradycji swego wyznania, lecz nie zapomnieli o własnym rodowodzie. Obecnie mieszka w Polsce około 4 tys. osób pochodzenia tatarskiego, kontynuujących tradycje swego wyznania. Najwięcej znajduje się w województwie podlaskim, w tym w samym Białymstoku około 1800.
Z przedwojennych gmin muzułmańskich działa nadal stołeczna oraz gminy w Bohonikach i Kruszynianach. Nowe, założone po 1945 r., znajdują się w Białymstoku, Gorzowie Wielkopolskim i Gdańsku. Sprawami życia religijnego zajmuje się Muzułmański Związek Religijny, na którego czele do 2004 r. stała osoba świecka. Dopiero na XV Nadzwyczajnym Wszechpolskim Kongresie MZR w RP powołano pierwszego po II wojnie światowej muftiego.
Post Comment
Please Login to Post a Comment.